Pandemia udowodniła siłę mleczarstwa w gospodarce światowej

O wpływie pandemii koronawirusa na krajowe i światowe mleczarstwo oraz o wyzwaniach branży w najbliższym czasie informuje Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka oraz przewodniczący Porozumienia dla Mleczarstwa.

rozmawiał: Ryszard Lesiakowski; zdjęcie: Marcin Hydzik

Jak wpłynęła pandemia na funkcjonowanie firm mleczarskich zrzeszonych w Związku Polskich Przetwórców Mleka?
Podobnie jak w całym krajowym mleczarstwie, nie tylko wśród firm zrzeszonych w naszym Związku pandemia okazała się naturalnym testem odporności dla naszych zakładów na sytuacje kryzysowe. Okazało się, że polskie mleczarstwo bardzo dobrze zniosło tę próbę, nie było fali upadłości mleczarni spowodowanych pandemią. Jednakże lockdown w hotelarstwie, gastronomii i branży turystycznej praktycznie zredukował do zera dostawy produktów mleczarskich do firm związanych z tymi branżami. Oznacza to oczywiście, że zakłady mleczarskie skoncentrowane na współpracy z sektorem HoReCa ucierpiały najbardziej. Problemy miały też mleczarnie bardzo zaangażowane w „Program dla szkół”, w ramach którego zaopatrywano szkoły w produkty mleczarskie. Na szczęście perturbacje te nie dotyczyły całego krajowego mleczarstwa. Stwierdzić też trzeba, że krajowe mleczarnie standardowo działają w warunkach wysokiej higieny i zaostrzenie reżimu sanitarnego z powodu pandemii nie wpłynęło na ich funkcjonowanie.

Czy w okresie pandemii firmy zrzeszone w Związku zauważyły istotną zmianę priorytetów zakupowych konsumentów?
Pandemia spowodowała zmianę zachowania konsumentów, zwłaszcza w początkowej fazie (w 2020 r.). Zauważyliśmy wzrost zainteresowania produktami o dłuższym terminie przydatności do spożycia, ale po czasie nastąpił powrót do dawnych przyzwyczajeń konsumenckich. W okresie pandemii rozwinęła się internetowa sprzedaż produktów mleczarskich. Ten sposób dystrybucji konsumenci zaakceptowali i prawdopodobnie będzie on także dobrze funkcjonował po jej wygaśnięciu. Oczywiście Internet promuje produkty o dłuższym okresie do spożycia, w tym także porcjowane. Co ciekawe, podczas pandemii nastąpił wzrost zainteresowania produktami stosowanymi do sporządzania potraw w domu, a więc masłem, serami, twarogami itp.

Czy w Pana ocenie pandemia miała wpływ na sytuację na rynkach światowych?
Pandemia COVID-19 nie spowodowała istotnych zaburzeń w międzynarodowym obrocie produktami mleczarskimi, choć na początku obawialiśmy się problemów w eksporcie. Niepokojące były informacje o zablokowanych kontenerach w chińskich portach. Na szczęście pandemia przyszła w chwili, gdy na światowych rynkach mleka była stabilna sytuacja, która utrzymuje się do dzisiaj. Jest to dowód na dużą siłę mleczarstwa w gospodarce światowej. Nasza branża dostarcza niezbędnych produktów żywnościowych i pandemia nie jest w stanie zmienić nawyków żywieniowych ludzi. Mleczarstwo jest głęboko osadzone w codziennym życiu większości mieszkańców naszego globu.

Jaką strategię przyjął Związek wobec coraz większego udziału w rynku produktów roślinnych oferowanych jako alternatywa dla produktów mlecznych?
Do naszego Związku należą także firmy z kapitałem zagranicznym i przenoszą do naszego kraju niektóre nowe trendy w zakresie produkcji. Firmy te przejmują niekiedy zakłady przetwarzające wyroby roślinne, i obserwujemy, że ten sektor rozwija się bardzo dynamicznie. Po części jest to uwarunkowane modą, stylem życia opartym na odżywianiu się wyłącznie produktami pochodzenia roślinnego. Przypuszczalnie nie będą one konkurencją dla produktów mleczarskich, ale będą stanowiły istotne uzupełnienie oferty. Nie wyobrażam sobie dużej firmy mleczarskiej, która zaniedbałaby ten rynek, ponieważ weganizm nie jest przemijającą modą. Producenci żywności zawsze dostosowują się do potrzeb konsumentów i wymagań rynku.

Od kilku miesięcy pełni Pan także funkcję przewodniczącego w powstałym w ubiegłym roku Porozumieniu dla Mleczarstwa, zrzeszającym pięć branżowych organizacji. Jakie aktywności już podjęło Porozumienie w imieniu całej branży mleczarskiej?
Naszym zamysłem nie było tworzenie kolejnej organizacji, która miałaby zajmować się problemami krajowego mleczarstwa, ale znalezienie płaszczyzny porozumienia między już istniejącymi zrzeszeniami. W mojej ocenie pierwszy raz w powojennej historii polskiego mleczarstwa udało się stworzyć wspólną reprezentację wszystkich przetwórców – niezależnie od tego, czy są spółdzielcami, czy firmami z kapitałem polskim lub zagranicznym – oraz producentów mleka, bo w naszych szeregach jest też Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Nasze Porozumienie działa w sposób zorganizowany, wypracowujemy wspólne stanowiska w wielu kwestiach.

Dotychczas wspólnie wypracowaliśmy stanowiska dotyczące m.in. reformy wspólnej organizacji rynków rolnych, infrastruktury krytycznej, znakowania datą, zatwierdzania sprawozdań finansowych spółdzielni mleczarskich, projektu ustawy o przeciwdziałaniu i nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej, w sprawie podatku od reklam czy podatku od opakowań. Zaproponowaliśmy również zmiany dotyczące funkcjonowania funduszy promocji produktów rolno-spożywczych. Jeżeli jest jakaś kwestia dotycząca całego mleczarstwa, to ją podejmujemy i po uzgodnieniu wspólnego stanowiska wysyłamy do odpowiednich urzędów państwowych. Z ponadpółrocznej perspektywy w mojej ocenie Porozumienie funkcjonuje bardzo dobrze i jest bardzo potrzebne polskiemu mleczarstwu.

Jakie zagrożenia dla krajowego i europejskiego mleczarstwa stwarza wdrażanie planów Zielonego Ładu i „Od pola do stołu”?
Obie strategie, tj. Zielony Ład i „Od pola do stołu”, w obecnej formie mogą stwarzać duże zagrożenie dla całego europejskiego rolnictwa, włącznie z mleczarstwem. Wytyczono bardzo ambitne cele nakierowane na ochronę klimatu, bioróżnorodność i działania ekologiczne, ale nie uwzględniają one sytuacji światowej. Uczynimy europejskie rolnictwo bardzo ekologicznym, a okaże się, że konsumenci wybiorą tańszą żywność z regionów niespełniających unijnych standardów ochrony środowiska. O powodzeniu tych strategii zdecydują konsumenci, którzy mogą kupować żywność wyprodukowaną poza Unią Europejską. Zatem obawiamy się utraty konkurencyjności żywności produkowanej w UE. Plany są dalekosiężne, ale obecnie mało jest propozycji szczegółowych rozwiązań, które chroniłyby rolników i producentów żywności przed niekorzystnymi skutkami wprowadzanych zmian. Już dzisiaj obserwujemy, że rolnicy produkujący mleko ekologiczne ponoszą wysokie nakłady, aby spełnić wysokie wymagania. Tymczasem mleko ekologiczne jest zdecydowanie rzadziej wybierane przez konsumentów niż konwencjonalne.

Czy krajowe firmy mleczarskie będą mogły skorzystać ze środków w ramach europejskiego Funduszu Odbudowy, powiązanego z Krajowym Planem Odbudowy, który został ostatnio zatwierdzony przez Sejm?
Strategia „Od pola do stołu” będzie realizowana w ramach Krajowego Planu Odbudowy, ponieważ wpisuje się w priorytety Komisji Europejskiej. Jednym z celów Krajowego Planu Odbudowy jest promocja lokalnego przetwórstwa, gospodarstw ekologicznych, skrócenie łańcucha dostaw i tworzenie alternatywy dla skoncentrowanego rolnictwa. Działania te będą wspierane, ale nasuwa się pytanie, czy jest to właściwy kierunek. Efektywność mleczarstwa zwiększa się wraz ze wzrostem skali przerobu mleka, tymczasem wspierane będzie rolnictwo i przetwórstwo rozdrobnione. Czy jest to właściwa droga dla polskiego mleczarstwa i naszych gospodarstw rolnych? Należy mieć na uwadze, że ok. 30% produkowanego w Polsce mleka trzeba wyeksportować. Eksport mogą realizować duże firmy, zdolne realizować duże dostawy. Zatem z perspektywy wydajnego i nowoczesnego mleczarstwa, które staramy się promować, zakładane cele Krajowego Programu Odbudowy budzą wątpliwości. 

Dziękuję za rozmowę.