Precyzyjne kojarzenia najszybciej wiodą do celu

Wyznaczenie celu hodowlanego i konsekwentne realizowanie go jest kwintesencją prowadzenia pracy hodowlanej w stadzie krów mlecznych. Prezentujemy, jak zabrał się do tego hodowca z woj. łódzkiego.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

Postanowiłem poprawić długowieczność krów, które przeciętnie użytkuję niespełna trzy laktacje, ale w stadzie są też sztuki w szóstej laktacji. Szczególnie niepokoiło mnie wypadanie ze stada pierwiastek, co w praktyce oznaczało, że nie przynosiły one dochodu. Wiadomo, że koszty odchowu jałówki są pokryte dopiero po pierwszej laktacji – relacjonuje Jacek Kołodziejczyk z Jastrzębieńca w powiecie pabianickim, prowadzący 50-hektarowe gospodarstwo, w którym utrzymuje 40 krów o wydajności rzędu 9,6 tys. kg mleka. Hodowca informuje, że hodowlą bydła zajmuje się od 2002 r., kiedy przejął 35-hektarowe gospodarstwo wraz z oborą uwięziową z siedemnastoma krowami o średniej rocznej wydajności ok. 6 tys. kg. Rok później wybudował oborę wolnostanowiskową dla 40 krów z przychówkiem, którą użytkuje do dzisiaj. – Aby jak najszybciej zasiedlić oborę, kupiłem kilka jałówek cielnych na aukcji w Czarnocinie, ale od 15 lat do remontu stada wykorzystuję wyłącznie jałówki z własnej hodowli. W moim stadzie ocena użytkowości mlecznej prowadzona jest od 1998 r. – informuje hodowca.

– Do gospodarstwa pana Jacka Kołodziejczyka zacząłem przyjeżdżać jeszcze wtedy, kiedy krajowe stacje unasieniania testowały buhaje w gospodarstwach rolników. Pan Jacek korzystał z nasienia buhajów testowych oferowanych przez Mazowieckie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt, a moim zadaniem była ocena typu i budowy pierwiastek, córek tych rozpłodników. W 2014 r., po oficjalnym wprowadzeniu w naszym kraju genomowej wartości hodowlanej, moja współpraca z panem Jackiem w zakresie oceny typu i budowy pierwiastek była kontynuowana, a nawet się rozszerzyła – opowiada Marek Solarek, doradca ds. hodowli bydła mlecznego w Polskiej Federacji. Jak informuje, w trakcie rozmów hodowca się zainteresował możliwością genetycznego doskonalenia własnego stada oraz wykorzystaniem w tym celu nasienia młodych buhajów, a w 2018 r. zdecydował się na szerszą współpracę w tym zakresie, łącznie z genotypowaniem jałówek.

Optymizmem napawa zainteresowanie potencjalnych następców prowadzoną w stadzie pracą hodowlaną. Na zdjęciu (od lewej): Marek Solarek, Jacek Kołodziejczyk z synem Krzysztofem

Wszystkie jałówki są genotypowane

– Poziom wydajności mlecznej rzędu 9–10 tys. kg jest dla mnie zadowalający i obecnie najbardziej zależy mi na wydłużeniu okresu użytkowania krów – mówi Jacek Kołodziejczyk. – Zaproponowałem hodowcy usługę precyzyjnego doboru buhajów do krów i jałówek, aby u ich córek wzmacniać cechy pozytywne i stopniowo eliminować niepożądane. Podstawą doboru jest genomowa wartość hodowlana jałówek. Przekonałem hodowcę, że warto w stadzie genotypować wszystkie rodzące się jałówki, ponieważ wtedy uzyskuje się informacje o wszystkich sztukach z 70-procentową wiarygodnością. Dobór na podstawie rodowodów jest co najmniej o połowę mniej precyzyjny, co wydłuża znacznie czas osiągnięcia celu hodowlanego – mówi doradca hodowlany.

Rozmówcy informują, że od października 2018 r. do maja 2021 r. w stadzie zgenotypowano 66 jałówek, średnio w roku jest to ok. 20 samic. Początkowo materiał genetyczny był pobierany nawet od rocznych jałówek, aby otrzymać wyniki z genotypowania przed terminem ich krycia i wykorzystać je do doboru buhajów. – Teraz w tym stadzie materiał do badań genetycznych pobieram trzy razy w roku od jałówek w wieku od dwóch tygodni do czterech miesięcy – mówi doradca.

Hodowca informuje, że genotypowanie wszystkich rodzących się jałówek umożliwia nie tylko dokonywanie precyzyjnego doboru buhajów, ale także racjonalnie je selekcjonować, co jest przydatne zwłaszcza gdy zamierza się sprzedawać jałówki. – Rocznie sprzedaję od trzech do pięciu jałówek – nadmienia rolnik.

Jacek Kołodziejczyk i Marek Solarek pobierają od jałóweczki próbkę do badań genetycznych

Ocena pokroju pierwiastek

– Długowieczność jest pochodną cech funkcjonalnych i pokrojowych, dlatego w doborze buhajów należy uwzględnić wartości hodowlane dla cech pokroju krów. W tym stadzie najczęściej powtarzającym się mankamentem jest budowa nóg i wymion. Cechy te wpływają na długość życia krów – mówi Marek Solarek. Opinię tę potwierdza hodowca: – Pierwiastki, które wypadały ze stada, często miały problemy ze stawami, a krowa, której przemieszczanie się sprawia kłopot, słabo pobiera paszę i szybko zapada na liczne schorzenia. W stadzie zdarzają się też krowy ze znajdującymi się bardzo blisko siebie tylnymi strzykami, co znacznie utrudnia dój, i chciałbym tę przypadłość wyeliminować.

– Aby dobór buhaja do krowy pierwiastki był jak najbardziej precyzyjny, warto uwzględnić jej faktyczny pokrój. W ten sposób uwzględnia się wpływ środowiska na genomowe wartości hodowlane. Połączenie genomowych wartości hodowlanych jałówek i fenotypowych pierwiastek zwiększa precyzję wyników genotypowania i służy także doskonaleniu prowadzenia hodowli populacyjnej – wyjaśnia doradca.

W 2018 r. hodowca z Jastrzębieńca zdecydował się na genotypowanie wszystkich jałówek, a także na ocenę typu i budowy wszystkich pierwiastek, co kontynuuje do dzisiaj. Ponadto w tym stadzie do końca ubiegłego roku pokrój oceniany był także dla krów w drugiej i trzeciej laktacji, ponieważ nie miały one wyceny genomowej, a wartości rodowodowe są mniej precyzyjne. Teraz, gdy w stadzie jest coraz więcej pierwiastek z genomową oceną wartości hodowlanej, charakteryzującą się dużą wiarygodnością, ocena pokroju starszych krów nie jest konieczna.

Pytamy o koszty świadczonych usług doradczych. – Cennik usług jest dostępy na stronie internetowej PFHBiPM. Pobranie próbki do badań genetycznych wraz z ich przeprowadzeniem w laboratorium i obliczeniem wartości hodowlanych kosztuje 138 zł netto od sztuki. Bezpłatna jest ocena typu i pokroju pierwiastek w ramach tzw. rutyny, obejmującej tylko córki po genowych buhajach oferowanych przez krajowe spółki inseminacyjne. Za ocenę pokroju pozostałych pierwiastek w stadzie odpłatność wynosi 10 zł netto od sztuki. Ocena typu i pokroju krów w drugiej laktacji i starszych kosztuje 20 zł netto od sztuki. Bezpłatna jest usługa doboru par rodzicielskich – informuje doradca hodowlany.

Komputerowy program do kojarzeń DoKo umożliwia nie tylko precyzyjny dobór par rodzicielskich zgodnie z realizowanym celem hodowlanym, ale także kontrolę inbredu przyszłego potomstwa. Na zdjęciu Jacek Kołodziejczyk i Marek Solarek podczas pracy z programem DoKo

Buhaje topowe nie zawsze spełniają cel hodowlany

– Zanim zdecydowałem się na współpracę z doradcą hodowlanym, buhaje do jałówek i krów dobierałem sam, mając do dyspozycji katalogi buhajów firm hodowlanych. Nie chciałem oszczędzać na jakości genetycznej nasienia i wybierałem rozpłodniki z czołowych list rankingowych. Jak się okazało, nie była to najlepsza strategia – relacjonuje Jacek Kołodziejczyk.

– Kierując się ustaleniami z hodowcą i dysponując genomowymi wartościami hodowlanymi jałówek oraz pierwiastek, do każdej samicy dobieram wybitne buhaje pod względem cech, które zamierzamy poprawić. Często nie są to buhaje z czołówki rankingu, ponieważ nasz cel hodowlany możemy osiągnąć, wykorzystując rozpłodniki z innej puli. W praktyce oznacza to niższe wydatki na nasienie – mówi Marek Solarek.

– Od czasu prowadzenia precyzyjnego doboru buhajów wydaję na nasienie mniej niż wcześniej. Rekompensuje to część wydatków na ocenę genomowej wartości hodowlanej wszystkich jałówek i ocenę pokroju części pierwiastek – mówi hodowca. Jak informuje, w stadzie są już pierwiastki pochodzące z kojarzeń prowadzonych według wytyczonego celu hodowlanego i zauważalna jest poprawa lokomocji, co wskazuje na poprawę budowy kończyn. – Teraz pierwiastki mają też kształtne wymiona. To są moje pierwsze spostrzeżenia, na efekty podjętych działań trzeba poczekać co najmniej dekadę. W doskonalenie genetyczne własnego stada inwestuję z uwagi na syna Krzysztofa, którego bardzo pasjonuje hodowla bydła. Chciałbym stworzyć następcy dobre podstawy do prowadzenia hodowli, doskonalenie genetyczne bydła mlecznego to praca wielu pokoleń – mówi rozmówca.

Należy podkreślić, że hodowca z Jastrzębieńca wraz z doskonaleniem genetycznym od wielu lat systematycznie poprawia warunki utrzymania krów. Efekty przyniosła współpraca z lekarzem weterynarii, pod którego nadzorem prowadzona jest profilaktyka. Stado jest wolne od chorób IBR i BVD. Hodowca korzysta także z usług federacyjnego żywieniowca i, jak informuje, ceni porady niepowiązane z obowiązkiem kupowania pasz, co ma miejsce w przypadku doradztwa oferowanego przez firmy paszowe.

– Podstawą prowadzenia hodowli w stadzie krów mlecznych jest ocena użytkowości mlecznej. Bez wyników oceny próbnych udojów prowadzenie selekcji krów nie jest możliwe. W moim stadzie niektóre krowy z rekordową dzienną wydajnością mleczną za całą laktację uzyskiwały przeciętną produkcję mleka. Zatem kierując się w selekcji krów tylko najwyższą dzienną wydajnością, a takie sztuki najłatwiej się zapamiętuje, można popełnić błąd. Ponadto raporty z próbnych udojów pomogły mi uporać się z wysoką liczbą komórek somatycznych w mleku, których obecnie jest ok. 200 tys./ml. Wyniki próbnych udojów są też pomocne w kontrolowaniu poprawności żywienia – relacjonuje Jacek Kołodziejczyk. Jak informuje, w celu obniżenia kosztów żywienia stada zamierza zwiększyć areał i plonowanie użytków zielonych oraz wprowadzić do płodozmianu uprawę lucerny. Jest to sposób na ograniczenie zakupu obecnie bardzo drogich pasz i koncentratów białkowych.

Przykład hodowcy z Jastrzębieńca dowodzi, że na rentowną produkcję mleka składa się podejmowanie wielu działań – z zakresu hodowli, utrzymania, żywienia i profilaktyki. Współpraca ze specjalistami chroni przed popełnieniem błędów. Dobór par rodzicielskich wymaga precyzji, podobnie jak dobrze zbilansowana dawka pokarmowa.  

Jacek Kołodziejczyk (od lewej) wraz z Markiem Solarkiem w trakcie oceny typu i budowy krów

Zbliżające się wydarzenia