Sposób na upały – schładzanie krów

Wielu hodowców bydła mlecznego już liczy straty spowodowane tegorocznymi upałami. Niektórzy, nauczeni doświadczeniem z lat poprzednich, zdecydowali się na montaż systemu schładzania krów – prezentujemy przykład z Wielkopolski.

tekst: RYSZARD LESIAKOWSKI; zdjęcia: PATRYK KOKOCIŃSKI, RYSZARD LESIAKOWSKI

Ubiegłoroczne upały spowodowały znaczne straty. Produkcja mleka spadła średnio od krowy o 3 litry, co w stadzie liczącym 80 krów daje dziennie ok. 240 litrów mleka mniej. W skali miesiąca strata wynosi ponad 7 tys. litrów mleka, a do tego należy uwzględnić gorszą płodność krów – relacjonuje Jerzy Kokociński ze Snowidowa w powiecie grodziskim. Hodowca wraz z żoną Barbarą i synami Karolem i Patrykiem użytkuje 82 ha, na których wspólnie utrzymują 80 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 12 tys. litrów mleka. Rozmówcy informują, że ubiegłoroczne doświadczenia spowodowane stresem cieplnym były dla nich bardzo rozczarowujące. – Od 2017 roku użytkujemy nowo wybudowaną oborę wolnostanowiskową, w której staraliśmy się stworzyć zwierzętom możliwie jak najlepsze warunki. Dużą uwagę zwróciliśmy na ochronę krów przed upałami, ponieważ doświadczyliśmy konsekwencji wysokich temperatur w starej oborze uwięziowej. W starym budynku w okresie lata krowy się nie zacielały – opowiada Patryk Kokociński. Jego brat informuje, że konsekwencją była duża sezonowość wycieleń. Opiekujący się stadem lekarz weterynarii Dominik Ruciński podkreślił, że stres cieplny wywołuje spiralę następujących po sobie niepowodzeń, spośród których spadek produkcji mleka i obniżona płodność są najszybciej zauważalne. W jego opinii gorsza płodność samic w miesiącach letnich powoduje, że w następnym roku wycielenia kumulują się w okresie lata, kiedy krowy z powodu wysokich temperatur pobierają mniej pasz. Sytuacja ta sprzyja występowaniu chorób metabolicznych, a te usposabiają do zapaleń wymion i dróg rodnych.

Wentylatory nie schłodzą krów!
Hodowcy ze Snowidowa dołożyli wielu starań, aby krowy utrzymywane we wspomnianej oborze wolnostanowiskowej, użytkowanej od dwóch lat, zabezpieczyć przed stresem cieplnym. Budynek jest przewiewny, dobrze funkcjonuje wentylacja kalenicowa. Dach pokryto płytą warstwową z dziesięciocentymetrowym ociepleniem. W okresie upałów w oborze pracowały cztery pionowe wentylatory, a w hali udojowej dwa poziome mieszacze powietrza. Rozmówcy informują, że podczas ubiegłorocznego lata efekt tych wysiłków był daleki od oczekiwań. – Spadek mleczności krów latem ubiegłego roku i brak radykalnej poprawy płodności krów w letnich miesiącach w porównaniu z rozrodem krów w starej oborze uwięziowej bardzo nas frustrował. Informację o sposobie rozwiązania problemu usłyszałem na prelekcji wygłoszonej przez dr. Flamenbauma podczas konferencji zorganizowanej w kwietniu br. w Wąsowie przez firmę Bovi Vet Service. Dowiedziałem się, że sam strumień powietrza z wentylatorów nie schłodzi krów, konieczne jest równoczesne zraszanie skóry zwierząt – relacjonuje Karol Kokociński.

Instalacja zraszająca
– Do rozwiązania problemu stresu cieplnego w naszej oborze brakowało nam sprawnie działającej instalacji zraszającej, ponieważ wentylatory mieliśmy już zamontowane. Postanowiliśmy wykonać ją we własnym zakresie, wykorzystując informacje z konferencji w Wąsowie i sugestie naszego lekarza weterynarii – relacjonują hodowcy. Instalacja zraszająca krowy zamontowana jest 40 cm nad drabiną paszową do specjalnie wykonanego stelaża. Linię zraszającą stanowi zbrojony wąż PCV, do którego zamocowane są dysze eżektorowe w odstępie co 1,2 m. – Wąż z dyszami przymocowaliśmy do stelaża za pomocą zaciskowych opasek z tworzywa sztucznego – wyjaśnia Patryk Kokociński. Informuje, że po wstępnym montażu linii zraszającej okazało się, że woda dochodziła tylko do pierwszych kilku dysz i stopniowo zanikała. – Aby utrzymać stałe ciśnienie na całej długości linii zraszającej, konieczny był montaż pompy na przyłączu wodociągu do budynku. Pompa zapewnia stałe ciśnienie w wewnętrznej instalacji wodociągowej niezależnie od ciśnienia w zewnętrznej sieci – informują hodowcy. Kolejnym elementem instalacji zraszającej jest elektrozawór otwierający i zamykający dopływ wody do dysz zraszających, który współpracuje z programatorem czasowym. – Programator steruje pracą elektrozaworu tak, aby krowy były zraszane cyklicznie. Woda zrasza zwierzęta przez 1 minutę, po czym następuje 5 minut przerwy. Ten cykl trwa godzinę, po czym następuje dwugodzinna pauza. Po dwóch godzinach krowy są ponownie zraszane w rytmie 1 minuta oprysku i 5 minut przerwy – wyjaśnia Patryk Kokociński. Informuje, że cykliczne zraszanie trwa od godziny 10 do 21, zatem ostatni cykl włącza się o godzinie 20.00. Hodowcy podkreślają, że cztery pionowe wentylatory zamontowane w oborze pracują non stop od godziny 10 do 21, tj. w czasie dobowych cykli zraszania krów.

Rozmówcy informują, że w poczekalni o powierzchni 25 m² nie montowali linii zraszającej, ponieważ krowy przebywają w niej zaledwie 10–15 minut. Opiekujący się tym stadem lekarz weterynarii wyjaśnia, że aby uzyskać efekt schładzania krów, cykl zraszania nie może trwać krócej niż 45 minut, a wentylatory powinny wytwarzać strumień powietrza o prędkości 3 m/s. Zatem nie ma sensu montaż instalacji schładzającej krowy w miejscach, w których przebywają one krócej niż 45 minut.

Woda nie może ściekać ze strzyków!
– Ważna jest odpowiednia lokalizacja dysz. Zależało nam na tym, aby krople wody opadały między kłębem a krzyżem krów na całej długości drabiny paszowej i aby nie było pustych miejsc. Efekt ten uzyskaliśmy na zasadzie prób i błędów – wspominają hodowcy. Lekarz weterynarii przestrzega przed montażem dysz wytwarzających mgłę, które nie powodują efektu schładzania, a wręcz przy wysokich temperaturach potęgują objawy stresu cieplnego. – Do schładzania krów nadają się tylko dysze wytwarzające grubą kroplę. Woda musi zmoczyć sierść do skóry. Wtedy dochodzi do parowania i zjawiska konwekcji, co skutkuje schłodzeniem powierzchni skóry zwierząt – podkreśla Dominik Ruciński. W jego opinii błędem jest doprowadzanie do ociekania wody z wymion i strzyków, ponieważ sprzyja to infekcjom gruczołu mlekowego. Tylko dobrze zaplanowane cykle zraszania i odpowiednia praca wentylatorów stwarzają warunki do schładzania zwierząt.

Efekty schładzania przerosły oczekiwania
– Po dwóch miesiącach funkcjonowania systemu schładzania krów w naszej oborze można mówić o sukcesie. Podczas tegorocznych upałów, gdy temperatura w cieniu wynosiła ok. 35°C, wydajność mleczna nie spadła i nie spadło pobranie paszy. Na efekty w rozrodzie musimy poczekać do jesieni – relacjonuje Karol Kokociński. – Krowy latem tego roku produkują mleko tak, jakby upałów nie było – podkreśla senior, Jerzy Kokociński. Zwraca także uwagę na inne korzyści wynikające ze schładzania krów z wykorzystaniem instalacji zraszającej. Otóż część wody zużytej w tym celu opada na posadzkę i przedostaje się wraz z nieczystościami do szamba, rozcieńczając gnojowicę, co ułatwia jej mieszanie. Hodowca informuje, że w poprzednich latach, aby uzyskać optymalną konsystencję gnojowicy podczas upałów, konieczne było wlewanie do szamba wody ze studni. – Zatem woda nie tylko schładza krowy, ale także umożliwia uzyskanie optymalnej zawartości suchej masy w gnojowicy – konkluduje rozmówca. Informuje, że zniknęło także zjawisko rozchlapywania przez krowy wody z poideł wannowych, które w ten sposób się schładzały. Z tego sposobu schładzania korzystały najsilniejsze krowy w stadzie, blokując jednocześnie dostęp do poideł swoim koleżankom. Efekt był taki, że wokół poideł był tłok, który blokował ruch zwierząt w oborze, ponieważ poidła zamontowane są w newralgicznych miejscach komunikacyjnych. W ten sposób utrudniony był dostęp do stołu paszowego i wiele krów nie miało możliwości ugaszenia pragnienia.

W opinii Dominika Rucińskiego brak spadku pobrania paszy w okresie upałów dowodzi, że system schładzania dobrze funkcjonuje i umożliwia utrzymanie optymalnej wewnętrznej temperatury ciała, nieprzekraczającej 39°C. Lekarz weterynarii informuje, że już przy temperaturze ciała 39,5°C spada żerność krów, a podczas upałów ciepłota wewnętrzna samic może dochodzić do 40–40,5°C i krowy odstępują od stołu paszowego. Samica niepobierająca pasz na początku laktacji staje się wkrótce zwierzęciem problemowym, z powodu występujących zaburzeń metabolicznych.

Instalacja zraszająca za ok. 5 tys. zł
Pytamy rozmówców o koszty instalacji do schładzania krów. – Wentylatory mieliśmy zamontowane w oborze już wcześniej, w tym roku założyliśmy tylko linię zraszającą. Naszym celem była dobrze funkcjonująca instalacja, która nie kosztowałaby zbyt dużo – opowiada Jerzy Kokociński. W swojej instalacji hodowcy wykorzystali 38 dysz eżektorowych z tworzywa sztucznego w cenie 4,5 zł/sztukę. – Na rynku są też dysze z wkładem ceramicznym w cenie 48 zł za sztukę, czyli ponad 10 razy droższe – nadmieniają rozmówcy. Z ich relacji wynika, że najdroższym elementem w linii zraszającej okazała się pompa wyrównująca ciśnienie w wewnętrznym wodociągu, za którą zapłacili ok. 2,2 tys. zł. Na programator wraz z elektrozaworem hodowcy wydali ok. 650 zł. – Stelaż i montaż linii zraszającej wykonali synowie. Jedną godzinę pracował przy niej hydraulik i jedną godzinę elektryk. Całość nie kosztowała więcej niż 5 tys. zł – informuje Jerzy Kokociński. W jego opinii ten wydatek zwrócił się już po miesiącu. Zaznacza jednak, że użycie droższych materiałów i zlecenie wykonania instalacji firmie mogłoby skutkować wielokrotnie większym wydatkiem.

Nie tylko schładzanie jest ważne
Lekarz weterynarii podkreśla, że schładzanie krów w okresie upałów jest tylko jednym ze sposób zapobiegania następstwom stresu cieplnego. Zwraca uwagę na sprawne poidła i jakość wody. – Moim zdaniem dla krów mlecznych najlepsze są poidła wannowe, na każdą samicę trzeba przewidzieć siedmiocentymetrowy dostęp – mówi Dominik Ruciński. Wskazuje także na problem zagrzewania się TMR-u na stole paszowym, ponieważ takiej paszy krowy nie chcą pobierać. Lekarz weterynarii radzi sporządzanie TMR-u dwa razy dziennie lub zadawanie go na noc. Z problemem zagrzewania paszy podczas upałów poradzili sobie rozmówcy ze Snowidowa. Otóż w tym roku wypraktykowali dosypywanie środka konserwującego do wozu paszowego podczas sporządzania TMR-u. – Preparat ten zwiększa stabilność tlenową TMR-u, który nie zagrzewa się nawet, gdy zadajemy go na stół paszowy raz dziennie. Krowy chętnie pobierają paszę z tym dodatkiem – opowiada Karol Kokociński. Informuje, że dzienna dawka konserwantu do TMR-u kosztuje ok. 20 zł. – Wydając 20 zł, zyskujemy znacznie więcej, ponieważ sporządzając TMR raz dziennie, oszczędzamy czas, paliwo i sprzęt – konkluduje Jerzy Kokociński.

Z relacji rozmówców wynika, że zapobieganie skutkom stresu cieplnego jest działaniem wielokierunkowym, które należy podjąć już na etapie projektowania obory i wyposażania budynku w niezbędny sprzęt. Okazuje się, że w polskich warunkach montaż systemu schładzania krów jest konieczny. Ponadto ważne są rutynowe czynności związane z pojeniem i karmieniem krów. 