Perełka z Jarzyły doskonała córka doskonałej matki

tekst: Anna Siekierska

Gdy spojrzałam na rodowód Perełki, uśmiech pojawił się na mojej twarzy i pomyślałam: co za szczęście – znowu mam przed sobą piękną historię krowy pokrojowo doskonałej. Zaraz też z zakamarków pamięci wyłoniły się wspomnienia, bardzo mocno związane z bohaterką dzisiejszego felietonu. Pracuję prawie 40 lat, w większości z bydłem mlecznym, i tysiącom krów poświęcałam swoją uwagę, wiedzę i przez lata zdobyte doświadczenie. Wiele z nich do dzisiaj potrafię wymienić z nazwy, co wywołuje salwy śmiechu moich kolegów, gdy zbiera się nam na wspomnienia. Ale prawdziwie w pamięć zapadają mi krowy niezwykłe, dzięki którym przełamane zostały jakieś bariery i ustanowione nowe rekordy w naszej hodowli. I chociaż mówi się, że jedna krowa hodowli nie czyni, to jednak…

Jakby to było zaledwie wczoraj, doskonale pamiętam słoneczny majowy dzień w 2012 r., gdy na VII Ogólnopolskiej Wystawie Bydła Hodowlanego w Sielinku Twatda 5, po buhaju Shottle, rzuciła na kolana wszystkie pierwiastki chodzące po ringu, zdobywając tytuł czempiona wśród najmłodszych krów. Wydarzenie to było o tyle spektakularne, że wielkopolscy hodowcy, gospodarze tej wystawy, mieli z pewnością ambicje wziąć wszystkie najważniejsze nagrody na swoim terenie. Właściciel Twatdy 5 – Łukasz Majkowski ze wsi Jarzyły w gminie Sypniewo na Mazowszu – długo nie mógł uwierzyć w to, co się stało na oczach publiczności zgromadzonej przy ringu w Sielinku. Dla Twatdy 5 to był już drugi czempionat. W następnych latach i kolejnych laktacjach, aż do czwartego wycielenia, Twatda 5 prezentowana była na jeszcze dziewięciu wystawach, każdorazowo zdobywając dla swojego właściciela cenne trofea. Nie przypominam sobie innej krowy, która by wzięła udział w jedenastu wystawach różnego szczebla i rangi – i to jest rekord, zdaje się, w ostatnich dwudziestu latach naszej hodowli dotychczas nie pobity. Bez wątpienia to dzięki tej krowie Łukasz Majkowski i jego stado, oparte na silnych tradycjach rodzinnych, stali się znani w całej Polsce. Twatda 5 żyła 10 lat, wycieliła się sześciokrotnie, wyprodukowała ponad 75 tys. kg mleka i pozostawiła w stadzie dwie córki. Jedną z nich jest właśnie Perełka PL005253634309.

Perełka PL005253634309 urodziła się 30 stycznia 2013 r. jako drugie cielę swojej, słynnej już wtedy, matki. Dokładnie w wieku dwóch lat wycieliła się pierwszy raz. Ocena pokroju jako pierwiastki potwierdzała, że jest krową nieprzeciętną i pozwalała mieć nadzieję, że pójdzie w ślady rodzicielki. Patrząc na rodowód Perełki, można by powiedzieć: to nic dziwnego, skoro w jednym organizmie spotkały się tak wyjątkowe geny. Po matce w rodowodzie na pozycji pradziadków widnieją fantastyczne buhaje, jak niezapomniany włoski Mtoto oraz znakomity amerykański Bolton, znany z transmitowania na potomstwo zarówno wysokiej produkcji, jak i pięknego eksterieru. Z kolei ze strony ojca, też włoskiego Zelgadisa, ciągnie się plejada kanadyjskich mistrzów pokroju, takich jak Goldwyn i James. Nie dziwota, że po drugim wycieleniu właściciel Perełki zdecydował się pokazać ją na ringach. W 2016 r. zdobyła tytuły czempiona na regionalnych wystawach w Płoniawach-Bramurze i w Poświętnem, a potem była prezentowana na IX OWBH w Minikowie. Pierwszą ocenę doskonałą uzyskała w wieku 4,5 roku, będąc w trzeciej laktacji. Po kolejnych dwóch wycieleniach stanęła do ponownej oceny, wtedy była już w piątej laktacji. Perełka jest w czołówce dorosłych krów z najwyższą oceną ogólną EX, o czym pisaliśmy w poprzednim wydaniu HiChB. Za ramę ciała otrzymała 93 pkt, za siłę mleczności – 92 pkt, za nogi i racice – 93 pkt, za wymię – 90 pkt, co dało ogólną ocenę 92 pkt. Dotychczas wycieliła się pięciokrotnie, dając trzy córki. Wyprodukowała już blisko 60 tys. kg mleka i w swoim stadzie lśni jak prawdziwa perła. Oby jak najdłużej była dumą i radością swojego właściciela. 