Przedsiębiorstwo pogardy sp. z o.o. kontratakuje

tekst: Radosław Iwański

W numerze 8. „Hodowli i Chowu Bydła” we własnym komentarzu wyjaśniłem mechanizm działania „przedsiębiorstwa pogardy”. Kilka osób pod przewodnictwem posła Jarosława Sachajki przy udziale „Tygodnika Poradnika Rolniczego” i prezesa Lubelskiego ZHBiPM założyło „spółkę pogardy”, której działalność jest adresowana do PFHBiPM. Padają absurdalne argumenty, które mają na celu zdyskredytowanie Polskiej Federacji. Nie tylko jej władz, ale również pracowników i osób z nią współpracujących. Niełatwe mają życie ci, którzy muszą hejt płynący od „przedsiębiorstwa pogardy” prostować i tłumaczyć. Wspomniane przedsiębiorstwo znowu atakuje.

Jakże ogromnie zdziwieni są hodowcy, gdy wykładam kawę na ławę i tłumaczę, nie tylko zresztą ja, ale także pracownicy PFHBiPM, jak jest naprawdę. Wielkie oczy robią zwłaszcza wtedy, gdy dowiadują się, że pieniądze na postęp hodowlany zostały zabrane wszystkim związkom, nie tylko PFHBiPM, i że powód takiej decyzji był zgoła odmienny od tego, który został przedstawiony przez wspomniany „Tygodnik Poradnik Rolniczy”. Doczytajcie projekt rozporządzenia i samo rozporządzenie, nie kłamcie. Tam widnieją odpowiednie paragrafy. Jeśli ich nie rozumiecie, to zapoznajcie się z artykułami w numerach 6. i 7. „Hodowli i Chowu Bydła”. Polecam je szczególnie.

Jacy są z was dziennikarze redaktorzy naczelni, skoro ani razu nie napisaliście prawdy na ten temat? A przecież ci, którzy otworzyli waszą gazetę, dowiedzieli się, że odpowiedzialność za wycofanie się Skarbu Państwa z większej części dotacji hodowlanych ponosi Polska Federacja. Mienicie się tymi, którzy zawsze są po stronie rolników? Pytam – których? Bo nie polskich hodowców i producentów. Jakże rozczarowani musieli być hodowcy trzody i producenci mięsa wieprzowego, koniarze, producenci wołowiny czy owiec, bo nie wzięliście ich w swoją obronę! Zresztą hodowców bydła mlecznego także potraktowaliście z góry, wciskając im nieprawdę. A dlaczego pominęliście te znaczące fakty dotyczące cięć dotacji na postęp biologiczny? Żeby całą winę zwalić na Federację i oczernić ją? Zrobiliście to z pełną premedytacją!

Teraz zarzucacie mi, że pominąłem jakieś fakty związane z posiedzeniem zamkniętym Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi, na którym w rolę prokuratora wcielił się wspomniany poseł. Proponuję, po raz kolejny przeczytajcie artykuł na ten temat w numerze 8. „Hodowli i Chowu Bydła”, a znajdziecie odpowiedź na wasze zarzuty. Takie są fakty. Przypomnę je jeszcze raz, żebyście je sobie utrwalili.

„Powrócę jeszcze w kilku zdaniach do zamkniętego posiedzenia Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie Federacji. Posiedzenie Komisji było zamknięte, a potem upublicznione. Dlaczego tak zdecydował poseł Sachajko? Co Prokuratura Krajowa na to, że posiedzenie Komisji było zamknięte? »Informacje przekazane przez prokuratorów na zamkniętym posiedzeniu Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi w dniu 2 lipca br. nie były objęte klauzulą tajności w myśl ustawy z dnia 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych (Dz.U. z 2019 r., poz. 742). O charakterze zamkniętym posiedzenia wspomnianej komisji zdecydował jej przewodniczący« – informuje pani Beata Sobieraj-Skonieczna z Biura Prezydialnego Prokuratury. (…) Dlaczego zamknął [poseł – przyp. redakcji] przed pracownikami PFHBiPM posiedzenie Komisji, na które zaprosił prokuratora, a potem upublicznił zapis foniczny posiedzenia? Czy poseł zrobił to celowo? Wiadomo – nieobecni nie mają racji. Nikt z Federacji nie mógł odnieść się choćby do pytań posłów z Sejmowej Komisji. Czy posiedzenie zamknięte Komisji w sprawie Polskiej Federacji było zaplanowane przez niego z pełną premedytacją? Fakty mówią same za siebie. Zresztą nikt nie będzie miał w tej sprawie wątpliwości, gdy sam odsłucha nagranie z wspomnianego posiedzenia. Jest dostępne na stronie
www.sejm.gov.pl. Z tego zapisu jasno wynika, że poseł Sachajko „pilotuje” sprawę Federacji od 2017 r. i do dzisiaj nie wie, czym ona się zajmuje. Nie raczył tego wyjaśnić parlamentarzystom, nie zachował bezstronności, ale za to rzucał kalumnie i oszczerstwa. Nie wie, jakie i z kim są realizowane przez hodowców zadania w zakresie hodowli. Pytał prokuratorów o przelewy z Federacji do innych krajów, wietrząc dużą aferę, i podkręcał atmosferę sprytnie, ale dyletancko. Pytał, chyba samego siebie, dlaczego Polska Federacja nie wyhodowała żadnej rasy mięsnej bydła? Tak, nie przesłyszałem się i nie pomyliłem – o to pytał”.

„Tygodnik Poradnik Rolniczy” wziął w obronę posła, pisząc, że on się pomylił, bo miał na myśli nie bydło mięsne, a mleczne, a ja się czepiam. Nie skomentuję tego zarzutu pod moim adresem, bo to nie ma sensu. Jest on wystarczająco absurdalny.  