SIEDEM DEKAD ZA NAMI

70 lat na rynku wydawniczym. W różnych czasach, w różnych systemach politycznych, pod różnymi tytułami, ale zawsze blisko rolników i hodowców bydła mlecznego. W 2018 roku nasz miesięcznik świętuje swoje 70. urodziny i trzeba przyznać, że jak na dość leciwego solenizanta, trzyma się doskonale. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Nic nie zastąpi doświadczenia i wiedzy, dzięki którym jesteśmy wiodącym czasopismem specjalizującym się w hodowli bydła mlecznego.

Tekst: Mateusz Uciński

Miesięcznik „Hodowla i Chów Bydła”, chociaż w obecnym kształcie ukazuje się od 2009 r., korzeniami sięga pierwszych lat po II wojnie światowej, co stawia go w szeregu najstarszych czasopism branżowych we współczesnej historii Polski. Udało mu się zarówno przetrwać zawieruchy czasów PRL-u, jak i dostosować się do reguł gospodarki rynkowej wczesnych lat 90. XX wieku, kiedy z rynku zniknęło wiele innych czasopism. Obecnie – możemy to śmiało powiedzieć – jest czasopismem na miarę XXI wieku. Bardzo merytorycznym, doskonale zorientowanym w hodowlanym świecie i szybko reagującym na wszelkie nowości i innowacje zachodzące w szeroko pojętej sferze rolnictwa.

Szczypta historii
Pierwsze numery naszego czasopisma ukazały się w 1948 r., w okresie gwałtownych zmian, jakie przechodziło rolnictwo w wyniku reformy rolnej z roku 1944 i procesów uwłaszczeniowych. Magazyn początkowo wydawany był pod tytułem „Mleko, Jaja, Drób”, kierował nim wówczas Roman Wojciechowski. Gazeta skupiała się na zagadnieniach związanych z hodowlą bydła i drobiu, a także dostarczała wielu wskazówek przydatnych w prowadzeniu gospodarstwa. W 1964 r. czasopismo zmieniło nazwę na „Gospodarski Chów Zwierząt” i pod kierownictwem redaktora Edwarda Goławskiego stało się praktycznym periodykiem, towarzyszącym rolnikom w pracy ze zwierzętami hodowlanymi, ale nie unikało tematów związanych z szeroko pojętym rolnictwem. Kolejną metamorfozę przyniósł rok 1979. Jako „Chów Bydła”, którego redaktorem naczelnym został Stanisław Kubas (notabene krewny obecnego redaktora naczelnego), koncentrował się na problematyce hodowli krów i produkcji mleka. Pod taką nazwą i z takim profilem przeszedł przemiany ustrojowe i wkroczył w XXI wiek. Na czele czasopisma stanęła redaktor Elżbieta Orlińska, której udało się utrzymać wydawanie magazynu w początkowej i dosyć „żarłocznej” fazie wprowadzania w Polsce kapitalizmu.

W 2008 r. prawa do niego nabyła Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka i od 2009 r. kontynuuje wydawanie czasopisma pod nieco zmienioną nazwą – „Hodowla i Chów Bydła”. Redaktorem naczelnym został Edward Lewandowski – doświadczony dziennikarz, związany przez całe życie z prasą rolniczą. Miesięcznik zyskał rangę profesjonalnego, wyspecjalizowanego poradnika, zajmującego się pełną gamą zagadnień związanych z hodowlą bydła mlecznego i produkcją mleka. Wydawnictwo nawiązało kontakty ze specjalistami i naukowcami z wiodących uczelni rolniczych w Polsce, zyskując bardzo rzetelne wsparcie merytoryczne, dzięki któremu może służyć radą zarówno młodym, jak i doświadczonym hodowcom. W lipcu 2013 r. niespodziewanie umarł redaktor Edward Lewandowski. Po jego odejściu, przez kilka miesięcy magazynem kierował Stanisław Kautz, pełniący obowiązki redaktora naczelnego. Od marca 2014 r. nowym redaktorem naczelnym został Radosław Iwański. Czasopismo, po zmianie szaty graficznej i zwiększeniu nakładu, kontynuuje linię i tematykę, jednocześnie wprowadzając nowe działy poświęcone ekonomice rolnictwa i zagadnieniom związanym z aktualnymi nowościami w hodowli bydła i produkcji mleka. Na swoich łamach stara się przybliżać czytelnikom sylwetki hodowców – zarówno indywidualnych, jak i ośrodków hodowlanych – a także pokazywać najlepsze i najwydajniejsze zwierzęta.

Profesjonalizm
Patrząc z perspektywy ostatnich kilku lat, możemy bez fałszywej dumy przyznać, że nasze czasopismo stało się profesjonalnym i wszechstronnym periodykiem branżowym, ukierunkowanym na potrzeby zarówno hodowców bydła, jak i producentów mleka. Przez ten czas udało nam się wypracować solidną markę i, mamy nadzieję, że także uznanie wśród naszych czytelników, którym staramy się dostarczać jak najwięcej przydatnych w codziennej pracy i, co najważniejsze, aktualnych informacji. Rozmawiamy ze wszystkimi, których wiedza i doświadczenie mogą być pomocne w prowadzeniu efektywnej hodowli bydła i dochodowej produkcji mleka. Utrzymujemy ścisłe kontakty z uznanymi autorytetami naukowymi z czołowych polskich uczelni rolniczych, konsultujemy się z hodowcami, prowadzimy dialog ze środowiskiem przetwórców mleka. Zależy nam, aby spektrum prezentowanych przez nas tematów było jak najszersze, a przy tym wsparte wiarygodnymi i sprawdzonymi informacjami. Właśnie tym kierujemy się, prezentując relacje z wystaw hodowlanych, uroczystości i wydarzeń związanych z branżą rolniczą, a także w naszych artykułach, wywiadach i reportażach.

Wielokrotnie udowadnialiśmy, że nie boimy się trudnych tematów, każdemu z nich staramy się przyjrzeć z każdej możliwej strony, bo tylko tak można ocenić problem i znaleźć sposób, aby pomóc w jego rozwiązaniu. Słuchamy wszystkich opinii dotyczących merytorycznych kwestii związanych z szeroko pojętym chowem i hodowlą bydła, ponieważ zdajemy sobie sprawę, że tematyka, którą się zajmujemy, cały czas się rozwija i my także nieustannie musimy się uczyć, aby swoją wiedzę przekazywać dalej. W pracy kierujemy się przede wszystkim dobrem naszych czytelników – hodowców bydła mlecznego. To dla nich i o nich jest nasza gazeta.
Na łamach czasopisma staramy się zachować bezstronność, pokazując różne aspekty i kierunki, w których rozwija się nowoczesna hodowla i produkcja mleka, pozostawiając jednocześnie czytelnikom możliwość własnej oceny, czy prezentowane przez nas rozwiązania są tymi, które sprawdzą się w ich własnej działalności.

Miesięcznik „Hodowla i Chów Bydła” jest patronem medialnym wielu wydarzeń, imprez i akcji społecznych związanych z rolnictwem, hodowlą bydła mlecznego i produkcją, a także z promocją mleka.

Mamy nadzieję, że spełniamy oczekiwania naszych czytelników i tak jak oni doskonalą swoje hodowle, tak my doskonalimy nasze pismo, by jak najlepiej służyć im radą. Wiemy, że dla takich czytelników warto pisać co najmniej kolejne 70 lat!