O zaburzeniach metabolicznych krów we Wrocławiu

Choroby metaboliczne u krów są przyczyną nie tylko strat z powodu spadku mleczności, płodności i zwiększonego brakowania. Negatywnie wpływają także na zdrowotność następnych pokoleń. O różnych aspektach chorób metabolicznych dyskutowano na początku grudnia ub.r. na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu.

TEKST I ZDJĘCIA: RYSZARD LESIAKOWSKI

Konferencje organizowane od kilkunastu lat przez prof. Tadeusza Stefaniaka z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przyciągają lekarzy weterynarii, hodowców, zootechników oraz przedstawicieli firm z różnych branż produkcji bydlęcej. W grudniu ub.r. na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu odbyła się 12. edycja konferencji, pt. „Noworodek a środowisko”. Tym razem temat przewodni brzmiał: „Problemy metaboliczne bydła mlecznego”. W czasie dwudniowych obrad polscy specjaliści oraz z Austrii i Irlandii dzielili się swoimi doświadczeniami z zakresu diagnostyki, leczenia i zapobiegania zaburzeniom metabolicznym u krów. Informowali także o wpływie tych chorób na zdrowie następnego pokolenia.

Ostra i podostra kwasica żwacza
– Kwasica żwacza występuje w dwóch postaciach – ostrej i podostrej. Z pierwszą mamy do czynienia, gdy zwierzę pobierze nagle dużą ilość łatwo fermentujących węglowodanów. Wtedy w krótkim czasie spada pH treści żwacza do wartości 4,0–5,2. Postać ostra kwasicy żwacza występuje rzadko i z reguły kończy się śmiercią zwierzęcia – informował prof. Walter Baumgarnter z Uniwersytetu Weterynaryjnego w Wiedniu (Austria). Pokreślił, że postać podostra (nazywana w skrócie z języka angielskiego SARA) występuje dość powszechnie w stadach bydła mlecznego. Jest następstwem wysokiej podaży paszy treściwej przez dłuższy czas przy jednoczesnym niedoborze włókna surowego w dawce pokarmowej.

Naukowiec z Austrii dokładnie zdefiniował, kiedy występuje SARA. Z podostrą kwasicą mamy do czynienia, jeżeli pH treści żwacza spada poniżej 5,6 na przynajmniej 3 godz. dziennie lub poniżej 5,8 na co najmniej 5–6 godz. dziennie. Oznacza to, że jednokrotny pomiar pH treści żwacza nie dowodzi występowania podostrej kwasicy. Zdaniem prelegenta postać podkliniczna tego schorzenia negatywnie wpływa na produkcję mleka, ogólne zdrowie i długość życia. Wynika to z faktu dołączania się do SARA innych schorzeń.

Następstwem skarmiania pasz bogatych w węglowodany (pasze treściwe, buraki cukrowe, jabłka) jest wytwarzanie dużych ilości kwasu mlekowego, czego wynikiem jest spadek pH treści żwacza. – Spadek pH o 0,1 powoduje obniżenie strawności włókna w żwaczu o 3,6%, jest to konsekwencja podostrej formy kwasicy – informował prelegent z Austrii. Nadmienił, że zakwaszenie żwacza zmienia także florę bakteryjną w przedżołądkach. Przy skarmianiu dawki pokarmowej z dużym udziałem siana dominują Gram-ujemne mikroorganizmy, a w początkowej fazie niestrawności pojawiają się Gram-dodatnie ziarniaki. W zaawansowanej fazie niestrawności występują Gram-dodatnie pałeczki kwasu mlekowego, spada pH (4,0–5,0) oraz zanika populacja pierwotniaków (przy pH 5,0). Po kilku dniach takiego stanu z martwych bakterii uwalniają się edotoksyny, co doprowadza do stanu zapalnego błony śluzowej żwacza. Zatem wysoka koncentracja kwasu mlekowego powoduje miejscowe niszczenie żwacza i zaburzenia we wchłanianiu składników odżywczych. Naukowiec wymienił następujące konsekwencje subklinicznej kwasicy:
• nieregularny apetyt;
• powracające wzdęcia;
• przewlekłe, wrzodziejące zapalnie żwacza;
• ropnie wątroby;
• hiperkeratoza błony śluzowej żwacza;
• hipokalcemia;
• spadek zawartości tłuszczu w mleku;
• ostry ochwat;
• martwica kory mózgowej;
• słabe cielęta;
• zatrzymanie łożyska;
• spadek odporności na infekcje.

Diagnoza subklinicznej kwasicy jest utrudniona z uwagi na niespecyficzne objawy. Ocena kondycji oraz wypełnienia dołów głodowych i ocena motoryki żwacza poprzez osłuchiwanie nie są miarodajnymi metodami w diagnozie tego schorzenia. Natomiast ważnym wskaźnikiem jest aktywność przeżuwania. – Leżące krowy to zwierzęta przeżuwające, w oborze powinno być 60–70% leżących samic. Jeżeli odsetek ten jest mniejszy niż 50%, to świadczy to o niewystarczającej zawartości włókna w dziennej dawce pokarmowej lub o występowaniu subklinicznej kwasicy – informował naukowiec z Austrii. Występowanie schorzenia można podejrzewać także w sytuacji, gdy kuleje pow. 10% krów w ciągu pierwszych 100 dni laktacji. Miarodajną metodą diagnozy SARA jest pomiar pH treści żwacza, pobranej np. za pomocą sondy. Jeżeli u trzech z 10–12 krów pH treści żwacza wynosi poniżej 5,6, to najprawdopodobniej w stadzie występuje subkliniczna kwasica. Prelegent zwrócił uwagę na czas pobrania próbki treści żwacza. Jeżeli krowa żywiona jest PMR (mieszanina pasz objętościowych), próbę należy pobrać 2–4 godz. po karmieniu. Natomiast żywienie TMR-em wymaga zachowania 6–12-godzinnego odstępu po żywieniu. Zdaniem prof. Waltera Baumgartnera jednorazowy pomiar pH próbki treści żwacza jest niewystarczający, aby stwierdzić występowanie SARA. Podkreślił, że obecnie nie ma dobrej metody diagnozowania tego schorzenia w warunkach terenowych.

W działaniach profilaktycznych naukowiec zalecił m.in.:
• zawartość włókna surowego w SM dawki pow. 18% i co najmniej 10% włókna strukturalnego;
• stopniowe wprowadzanie pasz treściwych do dziennej dawki pokarmowej na przestrzeni kilku tygodni;
• unikanie sytuacji stresujących (przemieszczenia zwierząt, wygodne legowiska);
• podawanie substancji buforujących, np. wodorowęglanu sodu lub wodorowęglanu wapnia.

Debatę pt. „Jak wyeliminować błędy w odchowie cieląt” prowadzili prof. Zygmunt M. Kowalski i prof. Tadeusz Stefaniak

Kwasica żwacza u cieląt
– Pasze treściwe są ważnym elementem dawki pokarmowej dla cieląt. Ponadto pasze te podawane są do woli od pierwszych dni życia młodych zwierząt – powiedział dr Paweł Górka (Uniwersytet Rolniczy w Krakowie), wygłaszając referat pt. „Czy kwasica żwacza dotyka cieląt?”. Wyjaśnia, że celem podawania cielętom paszy treściwej jest:
• stymulowanie rozwoju przewodu pokarmowego, a zwłaszcza nabłonka żwacza. W ten sposób młode zwierzęta przygotowywane są do pobierania i trawienia pasz stałych;
• uzyskiwanie wysokich przyrostów dobowych, aby przyspieszyć wiek krycia jałówek.

Aby utrzymać wysokie dobowe przyrosty w okresie przed i po odsadzeniu, cielę w dniu odsadzenia (8. tydzień życia) powinno pobierać ok. 1,5 kg paszy starterowej dziennie. 2 tygodnie po odsadzeniu zwierzęta mogą pobierać dziennie ok. 3 kg paszy treściwej. Z uwagi na wysokie dawki tych pasz cielęta mogą być narażone na występowanie kwasicy żwacza. Po urodzeniu pH żwacza wynosi 6–7. Z chwilą pobierania pasz stałych pH zmniejsza się w pierwszych tygodniach życia do poziomu 5–5,5.
– Tak niskie pH jest standardem w okresie okołoodsadzeniowym, kiedy cielęta pobierają kilka kilogramów paszy treściwej. Z tego względu są zagrożone występowaniem subklinicznej kwasicy, a nawet klinicznej kwasicy żwacza – powiedział prelegent. Wyjaśnił, że pomimo tak niskiego pH nie obserwuje się u cieląt objawów tego schorzenia. Jednocześnie nie wiadomo, jak organizm cieląt toleruje tak niskie pH treści żwacza.

Metodą ograniczenia negatywnych skutków niskiego pH treści żwacza u cieląt jest pobudzanie mięśniówki żwacza oraz odruchu odłykania i przeżuwania. Rozwój motoryki żwacza stymulują pasze strukturalne w dziennej dawce pokarmowej, tj. siano i słoma. Dr Paweł Górka odniósł się w swoim referacie do postaci skarmianych pasz treściwych – śruty, granulatu i tzw. musli. Za najbardziej wskazaną dla cieląt uznał musli, pasza ta znacznie lepiej stymuluje motorykę żwacza niż granulat i śruty. Naukowiec zaleca podawanie cielętom śrut i granulatu z dodatkiem sieczki z siana lub słomy o długości 2–4 cm. Może być udostępniana w osobnym pojemniku lub jako 5–10-procentowy dodatek do śrut lub granulatu. – Cielęta, którym umożliwi się pobieranie pasz objętościowych, lepiej rosną i przyrastają. Jednocześnie jest to sposób zwiększania pH treści żwacza – referował prelegent z Krakowa. Poinformował, że podwyższenie pH treści żwacza można uzyskać skarmiając granulat z całym ziarnem zbóż, którego udział może stanowić 30–50%. Po wymieszaniu granulatu z ziarnem zbóż powstała mieszanina powinna zawierać 20% białka w suchej masie.

Naukowiec poinformował, że u cieląt może dojść do ostrej kwasicy żwacza w sytuacji zaburzeń funkcji rynienki przełykowej. Efektem jest przedostawanie się do żwacza płynnego pójła mlecznego. Obecność tego pokarmu w żwaczu powoduje intensywną fermentację, powstawanie dużej ilości kwasu mlekowego i obniżenie pH treści do wartości poniżej 5. Powstawaniu kwasicy o takim podłożu zapobiega przestrzeganie zasad prawidłowego pojenia cieląt.

Zaburzenia metaboliczne krów-matek a zdrowie cieląt
– Żywienie krów, choroby metaboliczne oraz kondycja ciała mogą wpływać na zdrowie potomstwa – informował dr John Mee z Urzędu ds. Rolnictwa i Rozwoju Żywności (Teagasc) w Irlandii. W jego opinii poziom żywienia matek może mieć związek z martwymi urodzeniami, wewnątrzmacicznym zahamowaniem rozwoju płodu, biegunkami i chorobami układu oddechowego u cieląt. Niedobory energii i białka w żywieniu krów wiążą się także z syndromem „słabego cielęcia”. Objawia się on m.in. późniejszym wstawaniem osesków na nogi i problemami z pobieraniem siary, co predysponuje takie zwierzęta do późniejszych kłopotów zdrowotnych. Ponadto nadmierna kondycja matek przed porodem skutkuje trudnymi porodami, co także wiąże się przeżywalnością i przyszłym zdrowiem cieląt.

Naukowiec z Irlandii, oprócz poruszenia kwestii zaopatrzenia krów w białko i energię, zwrócił uwagę na zawartość mikroelementów w dawkach pokarmowych dla krów przed wycieleniem. Wymienił następujące konsekwencje u cieląt pochodzących od matek żywionych niedoborowo mikropierwiastkami: wiotkość stawów i karłowatość cieląt, problemy z tarczycą, choroba białych mięśni, obniżona odporność, biegunki, choroby układu oddechowego, zahamowanie wzrostu. Żywienie matek wpływa także na jakość siary. – Wysokie dawki paszy treściwej powodują wysoką jej produkcję, jednakże stężenie ciał odpornościowych w 1 litrze siary jest niskie – powiedział prelegent z Irlandii. Zwrócił też uwagę na zależność między żywieniem krów-matek a zdrowiem potomstwa. Jeżeli krowa w okresie ciąży będzie żywiona niewłaściwie, np. niedoborowo, to rozwijający się płód w życiu płodowym dostosuje się do niskich poziomów żywienia. Po porodzie organizm takiego cielęcia jest bardziej podatny na zaburzenia metaboliczne niż jego rówieśnicy pochodzący od krów poprawnie karmionych. Zatem niepoprawne żywienie matek w okresie ciąży warunkuje metabolicznie płód na całe jego przyszłe życie. Zależność ta nazywana jest programowaniem płodu i wiąże się z pojęciem epigenetyki. Dr John Mee zdefiniował je w następujący sposób: „Podczas rozwoju zarodka/płodu ważne parametry fizjologiczne mogą być zmieniane przez zdarzenia w środowisku, i – co ważne – ta zmiana może przetrwać do dorosłości (F1), a nawet wpływać na kolejne pokolenia (F2), powodując międzypokoleniowe niegenetyczne zaburzenia. Synonimy epigenetyki: programowanie płodu lub teoria rozwojowa podstaw zdrowia i choroby”.
– W praktyce programowanie płodu oznacza, że konsekwencje żywienia poprzednich pokoleń wpływają na następne generacje. Żywienie krowy decyduje nie tylko o zdrowiu płodu, ale także o jego produkcyjności płodu w przyszłości. Czyli zdrowie i płodność kolejnej generacji cieląt zaczynają się w macicy – wyjaśnił naukowiec z Irlandii. Pokreślił, że hodowca i lekarz weterynarii nie powinni skupiać się wyłącznie na tym, co dzieje się z cielęciem po porodzie, ale także interesować się wydarzeniami przed wycieleniem.

Debata o cielętach
Finałem pierwszego dnia konferencji była debata pt. „Jak wyeliminować błędy w odchowie cieląt?”, prowadzona przez prof. Tadeusza Stefaniaka (UP Wrocław) oraz prof. Zygmunta M. Kowalskiego (UR Kraków). Uczestnicy dyskusji zwrócili uwagę na zbyt małe popularyzowanie w naszym kraju technologii automatycznego pojenia cieląt. Tymczasem systemy te nie tylko przygotowują pójło i podają je cielętom, ale także zbierają dużo danych, które ułatwiają zarządzanie odchowem cieląt. Współczesne urządzania tego typu wyposażone są w systemy mycia po każdym napojonym cielęciu oraz do dezynfekcji zewnętrznych powierzchni smoczków. W ten sposób producenci ograniczyli ryzyko rozprzestrzeniania się patogenów odpowiedzialnych za zaburzenia przewodu pokarmowego u cieląt. Wskazano także na problem rozsądnego stosowania pasteryzatorów, które mogą być wykorzystywane do pasteryzacji mleka odpadowego. Wysoka temperatura nie niszczy antybiotyków, niektórych bakterii przetrwalnikowych oraz odpowiedzialnych za paratuberkulozę. Stwarza to zagrożenie dla zdrowia młodych zwierząt. Uczestnicy debaty wymieniali się także doświadczeniami w zakresie motywowania pracowników obsługujących cielęta do efektywniejszej opieki. Jedna z propozycji dotyczyła premiowania za dobre odpojenie osesków siarą, co można łatwo sprawdzić w drugiej dobie życia cielęcia, mierząc stężenie przeciwciał w surowicy krwi za pomocą refraktometru. Inną metodą jest wynagradzanie pracowników za wysokie dobowe przyrosty młodych zwierząt. W toku dyskusji zwrócono uwagę na zdarzające się przypadki stosowania dla krów zasuszonych nieodpowiednich dodatków mineralnych, mimo że od wielu lat popularyzowane są zasady mineralnego żywienia tej grupy samic. Z pewnością wymiana doświadczeń między naukowcami, hodowcami, lekarzami weterynarii i przedstawicielami firm obsługującymi stada bydła przełoży się na poprawę wyników odchowu cieląt.

W następnym wydaniu „Hodowli i Chowu Bydła” przedstawimy kolejne referaty wygłoszone na Uniwersytecie Przyrodniczym we Wrocławiu podczas konferencji pn. „Problemy metaboliczne bydła mlecznego”.