W rodowodzie liczy się nie tylko ojciec

Podczas I Forum Genetycznego PFHBiPM w Poznaniu hodowcy mieli możliwość skierować nurtujące ich pytania do znakomitych specjalistów krajowych i zagranicznych, którzy przedstawili interesujące prezentacje, w głównej mierze dotyczące możliwości wykorzystania oceny genomowej do prac hodowlanych i zarządzania stadami bydła rasy holsztyńsko-fryzyjskiej.

 

Tekst: Anna Siekierska

 

Ocena wartości hodowlanych na podstawie markerów genetycznych typu SNP, zwana w skrócie oceną genomową, nadal kryje w sobie wiele znaków zapytania. Bez wchodzenia w szczegóły metodyki nie można wyjaśnić pewnych kwestii. W naszym kraju obowiązuje model kombinowany oceny genomowej, składający się z bezpośredniej wartości genomowej i, dla młodych zwierząt bez własnej wydajności (jałówki, buhajki), z części obejmującej indeks rodowodowy. Gdy jeden z uczestników Forum Genetycznego zapytał, czy w przypadku nieznanego rodowodu jałówki można by się oprzeć tylko na bezpośredniej wartości hodowlanej oszacowanej z markerów SNP, obaj eksperci praktycznie zajmujący się szacowaniem wartości genetycznych: w Kanadzie – dr Janusz Jamrozik i w Niemczech – dr Stefan Rensing, wyrazili pogląd, że same markery nie wystarczają do dokładnego odgadnięcia wartości genetycznej zwierzęcia. Dopiero połączenie ich z wszystkimi informacjami wynikającymi z powiązań rodowodowych pozwala na poznanie potencjału genetycznego osobnika z zadowalającą dokładnością. Nurtujące dla nas wszystkich jest to, w jakim stopniu rodowód rzutuje na genomową (a także klasyczną) wartość genetyczną zwierzęcia. Tego jednak specjaliści zajmujący się oceną nie są skorzy ujawnić, tak jak mistrzowski kucharz strzeżonej receptury swego popisowego dania.

Dwie czołowe pozycje w rankingu Top 100 jałowic ocenionych genomowo w sezonie 2018.2 zajmują córki tego samego rozpłodnika – urodzonego w Niemczech CYRANO. Mimo że jałowice te zostały wyhodowane w odległych od siebie lokalizacjach, łączy je sporo podobieństw, nie tylko ojciec. Zarówno liderka rankingu DANKO MELA ET (gPF=148), jak i VEELA 540 (gPF=146) zajmująca świetną drugą pozycję, przyszły na świat w stadach, których właściciele są prawdziwymi pasjonatami działań hodowlanych. Choć wydaje się, że trudno porównywać jeden z zakładów wielkiego holdingu nasiennego pozostającego pod nadzorem KOWR, jakim jest Hodowla Roślin „Danko” sp. z o.o. w Choryni ze stadem indywidualnego hodowcy p. Stanisława Żochowskiego z Kamińskich Wiktorów na Podlasiu, to jednak okazuje się, że obaj hodowcy należący do krajowej czołówki legitymują się równie wysokimi osiągnięciami hodowlanymi i są świetnie znani i cenieni w środowisku posiadaczy krów holsztyńskich w naszym kraju. Matki i babki obu jałówek są wpisane do rozdziału Elita w części głównej księgi dla rasy PHF odmiany czarno-białej. Obie matki i babki także zostały poddane ocenie genomowej, osiągając gPF-y wystarczająco wysokie, aby stać się oficjalnymi matkami lub kandydatkami na matki buhajów. Babki obu obecnie najlepiej ocenionych genomowo jałówek były też dawczyniami zarodków. Przyglądając się fenotypowym ocenom pokroju matek i babek obu najlepszych w rankingu jałówek, także rzucają się w oczy podobieństwa – dobre i bardzo dobre oceny za najważniejsze partie ciała krów musiały znaleźć swoje przełożenie na wysokie oceny wartości hodowlanych podindeksu pokroju jałówek, i najwidoczniej również dobre geny zostały im przekazane. Tak więc w przypadku dwóch pierwszych jałowic najlepiej ocenionych na podstawie genomu w sezonie 2018.2 znaczny wpływ żeńskich przodków jest bardzo wyraźny. 