Co w krowie gra?

Tekst: Mateusz Uciński

Co czują krowy? Czy znają uczucia takie jak miłość, przywiązanie, radość, strach, smutek? Oczywiście, jak każde żywe stworzenie na tym świecie. Wiedzą o tym hodowcy, a my w swoich redakcyjnych podróżach nieraz słyszeliśmy opowieści o mądrych krowach, które – i tu nie przesadzamy – traktowane były jak członkowie rodziny, a ich odejście odbierano jak prawdziwą stratę. Najbardziej cieszy fakt, że zmienia się ludzkie podejście do tych stworzeń. Coraz częściej powtarzane jest stwierdzenie, że szczęśliwe krowy dają więcej mleka. Bo przecież to prawda. My też, gdy jest nam dobrze, dajemy z siebie więcej.

W inteligencję krów nie wątpi żaden hodowca. Podobnie jak w fakt, że mimo wrodzonej potulności potrafią być niezależne i wykazać się charakterem. Jesienią 2017 roku na łamach naszego czasopisma pisaliśmy o krowie rasy limousine, która po ucieczce z gospodarstwa przyłączyła się do stada żubrów w Puszczy Białowieskiej. Mimo zastrzeżeń naukowców, że ewentualne skrzyżowanie się uciekinierki z żubrami może zaburzyć genetycznie ten gatunek hybrydyzacją, jak dotąd nikt nie próbuje jej odłowić. Krowa nadal żyje wśród stada i wygląda na bardzo zadowoloną. Okazuje się, że to nie jest odosobniony przypadek zwierzęcia rasy limousine, które wybrało wolność. Niestety, w tej opowieści nie będzie już happy endu.

Ucieczka po wolność
Pod koniec stycznia tego roku rolnik z Bukowa, z okolic Nysy, chciał sprzedać kilka krów. Kiedy pracownicy skupu mieli załadować zwierzęta na pakę samochodu, jedna z krów, wspominanej już rasy, postanowiła wybrać wolność i uciekła. I to w iście filmowym stylu!
– Zwracałem im na nią uwagę, przecież wożą ze sobą środki uspokajające, ale oni odparli, że nie takie sztuki wyprowadzali. Trzy poprzednie weszły do auta bez problemu. A ta, jak tylko wyszła z obory, szarpnęła się, ktoś puścił linki i uciekła. Przewróciła ogrodzenie z siatki metalowej. Wpadła na nie z taką furią, że stalowe słupki pofrunęły w powietrze. I pognała przez pola, las, do jeziora – relacjonował „Nowej Trybunie Opolskiej” właściciel uciekinierki.

Zwierzę najpierw poturbowało jednego z próbujących je pochwycić ludzi, a następnie wbiegło do wody Jeziora Nyskiego i popłynęło na pobliską wyspę. Podejmowano wiele prób schwytania krowy. Próbował tego zarówno sam hodowca, jak i poinformowane służby. Na wyspę popłynęła łódź motorowa ze strażakami, ale i im nie udało się schwytać uciekinierki, zwierzę uciekło z wyspy i popłynęło na drugi brzeg. Od tamtej pory nie pozwalało zbliżyć się do siebie człowiekowi. Pozostała jedyna możliwość – podrzucanie karmy w miejscach, gdzie bytowało. Na szczęście krowa dość chętnie korzystała z podrzucanych kęsów, jednak w pewnym momencie zniknęła i rozpoczęły się poszukiwania na dużo większą skalę, zwłaszcza że uciekinierka zyskała medialną sławę. Wiele osób deklarowało, że odkupi od właściciela krnąbrną krowę tylko po to, żeby mogła w spokoju dożyć swoich dni w hodowli, gdzie nikt jej nie będzie niepokoił. Sprawą żywo zainteresował się starosta nyski, który zapewnił, że krowie po odnalezieniu nie stanie się krzywda.

Zwierzę udało się w końcu wytropić dzięki najnowszym technologiom. W poszukiwaniach wziął udział m.in. Maciej Zych, operator drona. To właśnie on w trakcie jednego z lotów wpadł na trop zwierzęcia, którego od tego momentu nie spuszczano z oczu. W obławie brało udział dwóch weterynarzy, myśliwy i dwóch pomocników. Krowę ujęto w okolicach Siestrzechowic, po oddaniu strzału ze środkiem uspokajającym. Po otumanione, ale nadal agresywne zwierzę przyjechał traktor ze specjalną naczepą. Od tej pory krowa miała zamieszkać w specjalnym rezerwacie, założonym przez starostwo, i dożyć naturalnej śmierci. Niestety, nie dojechała, zmarła na zawał podczas transportu. Trudno stwierdzić dlaczego. Weterynarze zajmujący się sprawą wskazują na trzy czynniki: po pierwsze – stres, po drugie – roztopy, podczas których zwierzę mogło nabawić się infekcji, równie niepokojąca była rana przy rogu krowy, w którą mogła wdać się gangrena. Cokolwiek to było, finał tej historii jest wyjątkowo smutny.

Zrozumieć krowy
W przytoczonej historii jest jednak pewien pozytywny aspekt, mianowicie: z całej Polski dzwonili przedstawiciele fundacji, schronisk, a także osoby prywatne – wszyscy oferowali pomoc. Nie jesteśmy zatem nieczuli na los zwierząt. Co ciekawsze, wydarzenia zarówno z Białowieży, jak i z Nysy pokryły się z wydaniem niepozornej rozmiarowo, ale bardzo mądrej książki właśnie o krowach pt. „Sekretne życie krów”. Autorka Rosamund Young na 128 stronach, w bardzo ciepły i nie stroniący od anegdot sposób, opisuje swoje doświadczenia w pracy z bydłem. Dzieli się wnioskami wysnutymi z osobistych doświadczeń i popiera je w głównej mierze własnymi obserwacjami oraz logiką. Lata spędzone na rodzinnej, organicznej farmie Kite’s Nest, o bogatej historii, pełnej szacunku do zwierząt, wyraźnie wpłynęły na opinię pisarki, może nieco ekscentryczną i momentami naiwną, ale na pewno w wielu kwestiach niepozbawioną racji. Nie da się ukryć, że autorka kocha zwierzęta, a przede wszystkim krowy. Jak sama zaznacza – „Celowo piszę o krowach jak o osobach, bo tak właśnie o nich myślę”. Trzeba przyznać, że w jej myśleniu jest wiele zwyczajnej, życiowej mądrości, czerpiącej pełnymi garściami z koncepcji behawioryzmu, w którym wspomniana wcześniej obserwacja ma kluczowe znaczenie. Poza tym Rosamund Young zwraca dobitnie uwagę, że w hodowli tych zwierząt wiele problemów – zarówno w sferze rozrodu, jak i wydajności – ma swoje korzenie w poczuciu nieszczęścia, którego doświadczały przez niewłaściwe traktowanie. Tym samym podkreśla, jak ogromną rolę odgrywa dobrostan i troska o jego utrzymanie.

Trzeba przeczytać tę książkę. Polecamy ją zwłaszcza pasjonatom hodowli krów. Warto się troszczyć należycie o zwierzęta, aby nie uciekały i nie wybierały niepewnej wolności, jak te opisywane z okolic Białowieży i Nysy. Pamiętajmy o słowach św. Franciszka z Asyżu – „Naszym podstawowym obowiązkiem w stosunku do naszych młodszych braci jest niekrzywdzenie ich, jednak poprzestanie na tym to nie wszystko. Mamy ważniejszą misję – służyć im pomocą, kiedykolwiek będą jej potrzebować”. Chociaż zostały wypowiedziane przed wiekami, ich mądrość jest ponadczasowa.