Dbajmy o jałówki unikajmy błędów w odchowie – cz. 3

Błędy popełniane w okresie pojenia cieląt paszami płynnymi są powszechne i często związane z pozorną oszczędnością. Zatem jak karmić jałóweczki, aby w przyszłości jako krowy produkowały dużo mleka przez wiele laktacji?

tekst: PROF. ZYGMUNT M. KOWALSKI, UNIWERSYTET ROLNICZY W KRAKOWIE, zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

W części drugiej niniejszej serii, dotyczącej błędów w odchowie jałówek remontowych, omówiłem wpływ tzw. okresu siarowego na wyniki odchowu. Wykazałem, jak błędy popełniane w tym krótkim, ale bardzo istotnym okresie mogą wpływać nie tylko na zdrowie i przeżywalność cieląt, ale także na efekty odchowu, mierzone wzrostem i rozwojem w kolejnych tygodniach życia. Od tego, jaka jest jakość i czystość siary, w jakim czasie od porodu jest skarmiana i w jaki sposób jest podawana cielętom, zależy nie tylko liczba wizyt lekarza weterynarii i porcji zastosowanych antybiotyków, ale także wydajność mleka w przyszłych laktacjach odchowywanej jałówki.

Celem niniejszego artykułu jest zwrócenie uwagi na błędy popełniane w okresie pojenia paszami płynnymi, tj. od zakończenia pojenia siarą do odsadzenia od pasz płynnych, co w większości gospodarstw obejmuje okres od 4. do 56.–60. dnia życia cielęcia-jałówki. Zwrócimy uwagę nie tylko na najczęściej popełniane błędy, ale także na ich konsekwencje. To tematyka bardzo obszerna, bo inwencja hodowców do popełniania błędów jest również bardzo duża. Po części wynika ona z niewiedzy. Jednak często także z zakorzenionego głęboko, nazwijmy to delikatnie, niedoceniania ważności dbania o szczegóły, co w języku potocznym nazywa się „olewaniem”, np. zasad higieny. Część błędów wynika także z fałszywej chęci oszczędzania, co najczęściej kończy się nie oszczędnością, a zwiększeniem kosztów lub zmniejszeniem przychodów (słaby preparat => gorsze przyrosty masy ciała cielęcia => mniej mleka w przyszłości), zgodnie z zasadą, że tanie jest drogie. Kupię tańszy preparat, bo to przecież tylko cielę, a dzięki temu w tym miesiącu oszczędziłem 200 zł…

Na podstawie mojej wieloletniej praktyki doradczej uważam, że do najważniejszych błędów popełnianych w odchowie cieląt-jałówek ras mlecznych należą między innymi:

  • niedostateczne dawki pasz płynnych,
  • niewłaściwy preparat mlekozastępczy,
  • złe przygotowywanie pójła,
  • niedocenianie pojenia wodą,
  • niedocenianie jakości pasz starterowych,
  • nieumiejętne odsadzanie,
  • niekontrolowanie odchowu.

Procedury w okresie pojenia cieląt paszami płynnymi
Właściwe procedury, które powinniśmy stosować w omawianym okresie odchowu, przedstawiono w tabeli 1 (Kowalski i Górka, 2017). Przygotowując je, przyjęto następujące założenia:

  • po okresie siarowym cielęta są pojone mlekiem pełnym lub preparatem mlekozastępczym;
  • preparat mlekozastępczy do 28. dnia życia – tylko z białkiem pochodzenia mlecznego;
  • intensywny odchów na dawkach 8 l mleka pełnego lub takich dawkach pójła preparatu mlekozastępczego, które zapewniają dzienne pobranie minimum 900–1000 g proszku preparatu;
  • starter teskturyzowany (musli) tylko do 28. dnia życia – po tym okresie podawać starter granulowany, zawierający około 20% białka ogólnego, lub starter zawierający około 28–30% białka ogólnego, zmieszany z całym ziarnem kukurydzy w stosunku wagowym 1 : 1;
  • stopniowe odsadzenie od pójła przez 7–10 dni;
  • odsadzenie, gdy cielę pobiera minimum 1 kg paszy starterowej;
  • wprowadzenie do dawki pokarmowej siana łąkowego lub siana z lucerny (tylko bardzo dobrej jakości) nie wcześniej niż w 70. dniu życia;
  • wprowadzenie do dawki pokarmowej kiszonki z traw (tylko bardzo dobrej jakości) nie wcześniej niż w 90. dniu życia.

Powyższe założenia nie powinny być traktowane jako sztywne wytyczne przebiegu okresu pojenia. Mogą podlegać modyfikacjom wynikającym na przykład z dostosowania do warunków w konkretnym cielętniku. Tych Czytelników, którzy nie skorzystają bezpośrednio z niniejszej propozycji, zachęcam do przygotowania własnych procedur, a ten artykuł niech będzie przykładem do naśladowania. Opracowanie procedur (pisemnie) ułatwia ich przestrzeganie!

W tabeli 1 podano również procedury, które powinny obowiązywać w okresie od odsadzenia do 90. dnia odchowu. Warto zwrócić uwagę na termin wprowadzania do dawek dla cieląt pasz objętościowych.

Tabela 1. Procedury odchowu cieląt – okres pojenia paszami płynnymi, tj. od 4. do 56.–60. dnia życia (Kowalski i Górka, 2017)

Niedostateczne dawki pasz płynnych
Niedostateczne pod względem ilościowym (za małe) dawki pasz płynnych to jeden z najczęstszych błędów popełnianych w odchowie cieląt ras mlecznych. Współczesne zalecenia efektywnego odchowu cieląt wskazują, że w trosce o przyszłą wydajność mleka (!) powinniśmy w okresie skarmiania pasz płynnych, tj. od 4. do 56.–60. dnia życia, osiągać przyrosty masy ciała cieląt powyżej 650 g/dzień.
Każdy dodatkowy 1 g przyrostu masy ciała przekłada się średnio na dodatkowe 4 l mleka w każdej z laktacji naszej przyszłej krowy. Jeżeli porównamy dwie jałówki, z których jedna przyrasta 550 g/dzień, a druga 750 g/dzień, to różnica w przyroście masy ciała wynosząca 200 g pozwala przewidywać, że lepiej rosnąca jałówka wyprodukuje około 800 l mleka więcej (200 g × 4 l = 800 l) w każdej kolejnej laktacji. To nie żadne cuda natury tylko efekt lepszego rozwoju narządów (nerek, wątroby, serca), a także gruczołu mlekowego, który jest efektem większej podaży składników pokarmowych w pierwszych tygodniach życia.

Tabela 2. Wpływ poziomu żywienia cielęcia-jałówki na rozwój gruczołu mlekowego (Brown i wsp., 2005)

Pouczające są tutaj wyniki doświadczenia Brown i wsp. (2005), dotyczącego wpływu żywienia cieląt na rozwój gruczołu mlekowego (tab. 2). Wysoki poziom żywienia w okresie od początku drugiego do zakończenia ósmego tygodnia życia, który zapewnia wymagane ponad 650 g/dzień przyrostu masy ciała cielęcia (670 g/dzień), powoduje nie tylko lepszy wzrost i końcową masę ciała, ale także lepszy rozwój tkanki gruczołowej, zarówno pod względem liczby komórek, jak i ich aktywności. Wysoki poziom żywienia w kolejnym okresie, tj. od początku 9. do końca 14. tygodnia życia, co prawda poprawia przyrosty masy ciała, ale nie może poprawić rozwoju tkanki gruczołowej gruczołu mlekowego. A to od ilości komórek wydzielniczych i ich aktywności będzie w przyszłości zależała wydajność mleka. O rozwoju tkanki gruczołowej decyduje więc poziom żywienia w pierwszych ośmiu tygodniach życia. Powinno to zachęcać do stosowania takich systemów odchowu, które zapewniają w tym okresie przyrosty masy ciała na poziomie ponad 650 g/dzień. Wysokie tempo wzrostu w okresie od początku dziewiątego tygodnia nie miało już wpływu na rozwój wymienia, co wskazuje, że nieuzasadnione jest pojenie cieląt, zwłaszcza dużymi dawkami pójła, w trzecim miesiącu odchowu, co często spotykam w praktyce. W omawianym doświadczeniu niski poziom żywienia preparatem mlekozastępczym to 535 g/dzień proszku preparatu (ok. 5 l pójła), a wysoki to 1070 g/dzień proszku w 10 l pójła. Nie bójmy się stosować zwiększonych dawek pójła, bo to się opłaca. W świetle cytowanych wyników badań oszczędne żywienie paszami płynnymi możemy dzisiaj traktować jak błąd w odchowie!

Niewłaściwy preparat mlekozastępczy
Stosowanie niewłaściwego preparatu mlekozastępczego, czyli nieodpowiedniego dla wieku cielęcia, to jeden z popularniejszych błędów popełnianych w praktyce. Ze względu na budowę i funkcję przewodu pokarmowego cielęcia w pierwszych tygodniach życia, tj. do około 28. dnia życia, powinno być ono karmione mlekiem pełnym lub preparatem mlekozastępczym, w którego składzie znajdują się białka wyłącznie pochodzenia mlecznego (np. mleko odtłuszczone, serwatka z laktozą lub bez niej). Udział w takim preparacie białka pochodzenia roślinnego (np. koncentratu białka sojowego czy rozpuszczalnego glutenu pszennego) nie jest korzystny dla funkcjonowania jelita cienkiego (działanie alergizujące) i może być powodem biegunek pokarmowych, gorszej strawności, a w efekcie gorszych przyrostów masy ciała. Preparaty mlekozastępcze dla cieląt starszych, to jest w drugim miesiącu życia, mogą już zawierać białka pochodzenia roślinnego, co rozpoznamy po obecności włókna surowego (taka informacja znajduje się na etykiecie preparatu). Ze względu na udział białka „mlecznego” preparaty przeznaczone na pierwszy miesiąc odchowu są droższe. I tutaj pojawia się problem…

Jeżeli hodowca stosuje preparat z białkiem „mlecznym” w ciągu całego okresu odchowu, to nie popełnia błędu, chociaż niepotrzebnie wydaje pieniądze na droższy preparat w drugim miesiącu odchowu. Poważnym błędem jest stosowanie tańszego preparatu, z białkiem „roślinnym”, także w pierwszym miesiącu odchowu. Warto więc zwrócić uwagę, jakie białko zawiera zakupiony preparat mlekozastępczy. Niestety, w obawie przed unikaniem zakupu drogich preparatów, z białkiem „mlecznym”, firmy paszowe proponują preparaty uniwersalne, czyli pół na pół. Ich stosowanie może nie powodować biegunek, ale trudno liczyć na dobre przyrosty masy ciała. Oszczędzanie w odchowie cieląt, a zwłaszcza oszczędzanie na jakości preparatu mlekozastępczego, to poważny błąd, bo nie tylko kończy się biegunkami, ale nie zapewnia wzrostu i rozwoju zwierząt, które warunkują przyszłą wysoką wydajność mleka.

Złe przygotowywanie pójła
Ten błąd dotyczy pojenia preparatami mlekozastępczymi, a nie mlekiem pełnym. Preparat powinien być dobrze wymieszany, najlepiej w temperaturze 45–55oC, skarmiany w postaci pójła o zawartości około 14–16% suchej masy, zadawany w pierwszych tygodniach życia w temperaturze 30–35oC, higienicznie, z wiadra (niekoniecznie ze smoczkiem) lub z automatu, regularnie, o tej samej porze dnia. Pomijając częste błędy związane z nieprzestrzeganiem regularności pojenia czy z temperaturą pójła oraz higieną urządzeń do odpajania, zwracam uwagę na dość częsty błąd popełniany w trakcie przygotowywania pójła, który dotyczy proporcji pomiędzy proszkiem preparatu a objętością wody służącej do jej rozpuszczenia. Prawidłowe przygotowanie pójła powinno przebiegać w poniższy sposób:
a) odmierzyć wodę w ilości wynoszącej 75% docelowej objętości pójła preparatu mlekozastępczego – przykład: 10 cieląt otrzyma dawkę po 3,5 l pójła w czasie porannego pojenia, jeżeli potrzeba razem 10 × 3,5 = 35 l pójła, to jego przygotowanie należy rozpocząć od odmierzenia
35 × 0,75 (czyli 75%) = 26,25 l wody, którą trzeba podgrzać do temperatury około 50oC;
b) odważyć docelową dawkę proszku preparatu mlekozastępczego – przykład: 10 cieląt otrzyma dawkę po 500 g proszku preparatu mlekozastępczego (0,5 kg) w czasie porannego pojenia, odmierzona dawka preparatu to 10 × 0,5 = 5 kg proszku;
c) wsypać proszek do odmierzonej ilości wody (26,25 l);
d) dobrze wymieszać;
e) dopełnić wodą (o temperaturze 50oC) do pożądanej objętości, czyli do 10 × 3,5 = 35 l;
f) sprawdzić temperaturę pójła, która w czasie pojenia powinna wynosić około 30–35oC.

Takie przygotowanie pójła przez dopełnienie do objętości (punkt e) jest prawidłowe. Nieprawidłowe jest natomiast mieszanie 5 kg proszku z 30 l wody. W tym przypadku inne są proporcje pomiędzy proszkiem a wodą. Taki błąd ustalania proporcji często spotykam w terenie.

Niedocenianie pojenia wodą
Niestety znaczna część hodowców zapomina o zapewnieniu cielętom wolnego dostępu do wody już od pierwszych dni życia. To poważny i częsty błąd popełniany w odchowie cieląt. Już w pierwszym, drugim tygodniu życia cielęta piją dziennie 1–2 l wody, oprócz tej, którą pobierają w siarze czy pójle, podawanym w tym okresie w ilości 4–6 l dziennie. Cielę w wieku 5–6 tygodni pobiera około 3 l wody, także zimą. To właśnie w tym okresie najczęściej spotykam się z brakami wody w cielętnikach, bo „przecież zamarza…”. Woda potrzebna jest nie tylko organizmowi cielęcia, bo ten jakoś sobie poradzi z brakiem wody do picia, zwłaszcza gdy stosowane są duże dawki pójła, do czego obecnie zachęcamy. Woda potrzebna jest przede wszystkim mikroorganizmom żwacza, które słabo się namnażają, gdy jej brakuje. To od sposobu podawania wody zależy, czy dostanie się ona do żwacza, czy do jelit, co schematycznie obrazuje rycina 1. O ile w czasie pojenia pójła z wiadra ze smoczkiem czy ze smoczka z automatu odruchowo zamyka się cielęciu rynienka przełykowa, dzięki której siara czy pójło nie wylewają się do żwacza, i wędruje do jelit, o tyle picie wody bezpośrednio z wiadra bez smoczka nie powoduje zamknięcia się rynienki przełykowej, przez co woda rozlewa się do żwacza, stwarzając bardzo dobre warunki dla rozwoju mikroorganizmów żwaczowych. Uzasadnione jest więc pojenie cieląt pójłem z wiadra ze smoczkiem (lub z automatu) oraz wodą z wiadra bez smoczka (ryc. 1). Zdarzające się niedomykanie rynienki przełykowej w czasie pojenia mlekiem czy pójłem jest poważnym problemem, bo prowadzi do wlewania się pójła do żwacza, co utrudnia namnażanie się bakterii. Po wlaniu się do żwacza pójło gnije, co może być przyczyną poważnych biegunek. Zaburzenia w odruchowym zamykaniu się rynienki przełykowej mogą być wynikiem między innymi nieregularności pojenia (!), stresu, a także za niskiej lub za wysokiej temperatury pójła.

Podsumowanie
Błędy popełniane w okresie pojenia paszami płynnymi, tj. w okresie od czwartego dnia życia do odsadzenia, mają istotny wpływ nie tylko na zdrowie cieląt, ale przede wszystkim na ich wzrost i rozwój, który już w tym okresie jest podstawą przyszłej dobrej wydajności mleka. Wiele błędów popełnianych jest również w okresie odsadzenia, o czym podyskutujemy w następnym artykule z niniejszej serii. Zwrócimy również uwagę na konieczność kontrolowania odchowu, w tym na potrzebę ważenia i mierzenia wzrostu cieląt. 