Faworyci polskiej hodowli. Trzy drogi do sukcesu z Łukaszem Wilkowskim na czele
Polskie mleczarstwo buduje swoją renomę dzięki wyjątkowym hodowcom, którzy łączą pasję, tradycję i nowoczesne podejście do produkcji. Choć każdy z nich obiera własną drogę – od ochrony rodzimych genów po bicie rekordów wydajności życiowej – to historia Łukasza Wilkowskiego pokazuje, jak precyzyjne zarządzanie i genetyka przekładają się na najlepszy wynik w kraju.
Mira Wieczorek, Marcin Jajor

- Zestawienie trzech wyjątkowych postaci – Łukasza Wilkowskiego, Jerzego Krzykały oraz Stanisława Trałki – których osiągnięcia wyznaczają standardy w różnorodnych obszarach hodowli bydła.
- Dobre praktyki z gospodarstwa Łukasza Wilkowskiego, w którym przemyślany dobór ras (HF i Montbéliarde), żywienie oraz dbałość o dobrostan przyniosły najwyższy w Polsce wynik sumy tłuszczu i białka.
- Wnioski i doświadczenia z codziennej pracy, pokazujące, że stabilność parametrów mleka i sukces finansowy są efektem połączenia spokoju i rutyny.
Wyjątkowe postacie polskiej hodowli
Wielu, a nawet bardzo wielu hodowców bydła mlecznego zasługuje na przedstawienie. Tym razem skupimy się na trzech wyjątkowych osobach, które poprzez swoją pracę nie tylko dają przykład innym, ale budują mocne podwaliny pod renomę polskiego mleczarstwa.
Do takich osób należą Łukasz Wilkowski, Jerzy Krzykała i Stanisław Trałka.
Łukasz Wilkowski z miejscowości Kozarze uzyskał najwyższą w Polsce wydajność w zakresie sumy kilogramów tłuszczu i białka w mleku na poziomie 1159 kg (616 kg tłuszczu i 543 kg białka). Takich wynik został zapisany na jego koncie na koniec 2025 r.
Z kolei Jerzy Krzykała z miejscowości Bukownica – właściciel krowy Jaga II – uzyskał rekordową wydajnością życiową 159 473 kg mleka (w ciągu 10 laktacji) o średniej zawartości tłuszczu 3,05% i białka 3,13%.
Natomiast Stanisława Trałka z miejscowości Brzeziny wniósł ogromny wkład w ochronę zasobów genetycznych rodzimych ras bydła. Jego pasja i poświęcenie odzwierciedlają tradycję hodowli krów rasy polskiej czerwono-białej.

Tłuszcz i białko u Wilkowskich
Stado o najwyższej wydajności kilogramów tłuszczu i białka w kraju, spośród stad objętych oceną mleczną, należy do Łukasza Wilkowskiego, który wraz z bratem Tomaszem prowadzi gospodarstwo utrzymujące 160 krów dojnych o średniej wydajności 12 850 kg mleka. Każda z nich w 2025 r. dostarczyła 1159 kg tłuszczu i białka. Zwierzęta utrzymywane są w systemie wolnostanowiskowym, a dój odbywa się dwa razy dziennie na klasycznej hali typu „rybia ość”.
Zapytany o to, co pozwoliło osiągnąć tak wysoki wynik produkcyjny, właściciel podkreśla, że nie ma jednego decydującego elementu i „cudownego środka”.
– Kluczowe znaczenie ma współpraca wielu czynników jednocześnie: żywienie, genetyka, zdrowotność stada oraz kondycja racic. Każdy szczegół ma wpływ na końcowy efekt produkcyjny – twierdzi hodowca.
Dominacja hf plus kombinacja
W stadzie dominują krowy rasy hf, jednak część zwierząt posiada również geny montbeliarde. Ta kombinacja daje bardzo dobre rezultaty zarówno pod względem wydajności, jak i parametrów mleka. Krowy osiągają wysokie poziomy tłuszczu i białka, co jest szczególnie istotne przy wymaganiach mleczarni, by s.m. była jak najwyższa. Średnia zawartość białka utrzymuje się na poziomie około 3,67%, natomiast tłuszcz waha się od 4,5% do nawet 4,7%. Parametry mleka są stosunkowo stabilne przez cały rok, choć – jak podkreślają gospodarze – nawet drobne sytuacje stresowe mogą wpływać na stado. Szczególnie widoczne jest to latem podczas upałów, kiedy pojawia się stres cieplny czy jakiekolwiek odstępstwa od codziennej rutyny. Zdaniem właścicieli właśnie spokój i powtarzalność codziennych prac mają ogromne znaczenie dla utrzymania wysokiej wydajności oraz dobrych parametrów mleka.
– Nie spodziewaliśmy się, że uda się nam uzyskać najlepszy wynik w Polsce – twierdzą zgodnie bracia Wilkowscy. Duża w tym zasługa również zmienionego ostatnio żywienia – hodowcy zrezygnowali z młóta, a dawkę oparli w większości na komponentach własnych i soi. Porównując rok 2024 i 2025 widać gwałtowny skok w wydajności – z ok. 11,5 tysiąca litrów mleka o niemal tysiąc litrów. Dodatkowo dla najbardziej wydajnych krów uruchomiono stację paszową, a rekordzistki pobierają nawet 10 kg paszy. Mimo sceptycznego początkowo podejścia dziś hodowcy są bardzo zadowoleni ze zmian i uzyskiwanych efektów. Mleka jest więcej, a i skład lepszy, co przekłada się na konkretne pieniądze.


