Jak wyglądają porody w naszych stadach? Te dane dużo mówią

Jak uniknąć trudnych porodów u krów i jaka była ich skala na przestrzeni ostatnich lat?

Marcin Jajor

Często chcemy pomóc najlepiej, jak potrafimy, ale bardziej szkodzimy niż pomagamy podczas porodu, fot. Marcin Jajor
  • Błędy popełnione przez człowieka, podczas udzielania pomocy przy porodzie mogą skutkować śmiertelnością cieląt.
  • Jak pomagać, jeśli już zachodzi taka potrzeba? Nie przebijajcie zbyt szybko pęcherza płodowego. Tak samo zbyt silne ciągnięcie płodu może mieć niepożądane skutki.  
  • W ciągu ostatnich lat systematycznie rosła liczba samodzielnych porodów, tj. bez pomocy człowieka. Z drugiej strony mieliśmy do czynienia z nieco mniejszą skalą porodów łatwych.

„Przy porodzie nie trzeba być nigdy niecierpliwym, gdy się odbywa powoli, lecz prawidłowo; nie dopomagać, gdyż to może tylko zaszkodzić. Jeżeli widzimy, że ciele nie może wyjść i że poród trwa zbyt długo, musimy złemu zaradzić” – pisał już w 1926 r. inż. Mieczysław Kwasieborski w książce „Co każdy światły rolnik o hodowli bydła wiedzieć powinien”.

Skomplikowane porody oraz błędy popełniane przez człowieka podczas udzielania pomocy przy wycieleniu często przyczyniają się do zwiększonej śmiertelności cieląt. Wiąże się to m.in. z upośledzoną umiejętnością samodzielnego pobierania siary w pierwszych godzinach życia zwierząt, co decyduje o ich zdrowiu i wynikach produkcyjnych w przyszłości. Według naukowców trudny poród wiąże się z aż czterokrotnie większym ryzykiem upadku cielaka niż w przypadku porodu fizjologicznego. Kolejnym problemem może być znaczne osłabienie funkcji rozrodczych zwierząt. Trzeba się liczyć ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia m.in. zatrzymania błon płodowych, zapalenia błony śluzowej macicy, wypadnięcia macicy czy zalegania poporodowego. Zdarza się, że przyczyną tych problemów jest niewłaściwie udzielana pomoc porodowa.

Więcej szkód niż pożytku

Podczas pierwszej fazy porodu następują skurcze mięśniówki macicy i dochodzi do stopniowego rozwierania szyjki macicy na skutek przemieszczających się błon płodowych. Ich nacisk prowadzi ostatecznie do pełnego otwarcia. Otaczający cielę pęcherz płodowy przemieszcza się do pochwy, stanowiąc swego rodzaju klin w drogach rodnych zwierzęcia. Cały proces zajmuje ok. 2–6 godz., ale jak podkreślają eksperci – może on się nieco wydłużyć w przypadku pierwiastek. Poród powinien się odbyć siłami natury. W sytuacji, gdy płód jest ułożony prawidłowo (tzw. położenie proste główkowe), a czas pierwszej fazy porodu nie wydłuża się zanadto – pomoc ze strony hodowcy może przynieść więcej szkód, niż pożytku. Jeśli mimo wszystko pomoc jest konieczna – podstawowym działaniem, który może wykonać hodowca przy zachowaniu podstawowych zasad higieny (po wyczyszczeniu okolic sromu i umyciu rąk) – jest ocena stopnia rozwarcia szyjki macicy oraz sprawdzenie sposobu ułożenia płodu. Najczęściej prawidłowy przebieg akcji porodowej mogą utrudniać źle ustawiona główka lub podwinięte kończyny. W przypadku wątpliwości należy zawsze wezwać lekarza weterynarii.

Jak wskazuje wielu specjalistów, najczęstszym błędem podczas tej fazy porodu jest zbyt szybkie przebicie pęcherza płodowego. Powinno to nastąpić dopiero w trakcie akcji porodowej – po wyparciu przez krowę kończyn (przednich – poród główkowy, tylnych – poród pośladkowy) i główki. Nawilżając drogi rodne, wody płodowe ułatwiają wyparcie płodu, ale warunkiem koniecznym szczęśliwego rozwiązania jest obecność skurczy. W pierwszej fazie porodu są jeszcze zbyt słabe, dlatego zbyt silne ciągnięcie płodu (m.in. z wykorzystaniem wycielacza) może mieć poważne konsekwencje, w tym m.in. uszkodzenie płodu czy konieczność eliminacji krowy ze stada ze względu na uszkodzenie dróg rodnych.

Liczba bardzo ciężkich porodów, fot. PFHBiPM

Nie za długo

W czasie wypierania, które zajmuje zwykle od ok. 30 minut do ok. 3 godzin, płód zmienia swoje położenie w macicy i stopniowo przemieszcza się w kierunku kanału szyjki macicy. Napiera na nią przednimi (lub tylnymi) kończynami i głową. Powoli możemy dostrzec kończyny, które pojawiają się wraz z pęcherzem płodowym. W wyniku nasilających się skurczy dochodzi do przerwania błon płodowych i parcia.

Według specjalistów maksymalny czas przeżycia płodu podczas drugiej fazy porodu wynosi ok. 8 godz. Im więcej upływa czasu pomiędzy pęknięciem pęcherza płodowego a wydobyciem płodu, tym mniejsze szanse na jego przeżycie i dobry stan zdrowia podczas odchowu. Opóźnienie może wynikać m.in. z nieprawidłowej prezentacji płodu, nadmiernej kondycji ciała zwierząt i ciąży mnogiej. Jeśli parcie nie przynosi efektów – konieczna jest interwencja człowieka. Uwaga: w przypadku porodu fizjologicznego pomocy należy udzielać małymi krokami, zgodnie z naturalnymi skurczami porodowymi krowy!

Liczba trudnych porodów, fot. PFHBiPM

Poród pośladkowy nie oznacza komplikacji

Warto w tym miejscu wspomnieć o porodzie, który przebiega przy pośladkowym prostym ułożeniu płodu. Według ekspertów dotyczy ono ok. 4–5% porodów. W odróżnieniu od ułożenia główkowego przez kanał rodny krowy jako pierwsza przechodzi – zamiast głowy i obręczy barkowej – najszersza część płodu, czyli miednica. To może się wiązać z niedostatecznym rozwarciem i rodzi ryzyko ucisku lub przerwania pępowiny. Cielak może zacząć oddychać jeszcze w drogach rodnych krowy, czego konsekwencją może być zachłyśnięcie się wodami płodowymi. Pamiętajmy jednak, że w przypadku braku komplikacji – poród pośladkowy jest określany jako fizjologiczny.

Końcowy etap porodu obejmuje wydalenie błon płodowych i łożyska, które zwykle powinno nastąpić w ciągu ok. 6–8 godzin od urodzenia cielęcia. Opóźnienie tego procesu zwiększa ryzyko wystąpienia infekcji, w tym zapalenia błony śluzowej macicy (endometritis).

Liczba cesarskich cięć, fot. PFHBiPM

Rodzaje porodu

Jak wyglądały porody w stadach pod oceną wartości użytkowej bydła PFHBiPM? Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że w ciągu ostatnich lat systematycznie rosła liczba samodzielnych porodów, tj. bez pomocy człowieka – z ok. 304 tys. w 2015 r. przez 314 tys. w 2021 r. do 356 tys. w 2024 r. Z drugiej strony mieliśmy do czynienia z nieco mniejszą skalą porodów łatwych. Ich liczba od 2021 r. zmniejszyła się o prawie 46 tys. Pomimo bardzo pozytywnego trendu w 2024 r., w którym odnotowano o 80 trudnych porodów mniej (w 2024 r. było ich 25,1 tys.), to jednak ich liczba w ciągu ostatnich lat wzrosła (o 1,8 tys. w stosunku do 2021 r.; rys. 1). Ostatni rok przyniósł też 335 mniej bardzo ciężkich porodów, ale w stosunku do 2021 r. takich przypadków było o 659 więcej i niestety, trend w tym przypadku jest rosnący. Warto również zwrócić uwagę na poronienia (rys. 3) oraz liczbę cesarskich cięć (rys. 4). W ciągu ostatnich czterech lat liczba tych pierwszych utrzymywała się na poziomie ok. 8,8 tys. Z kolei dość istotnie zmniejszyła się liczba cesarskich cięć z 373 w 2015 r. do 253 w 2024 r. A zatem jest lepiej, ale mamy jeszcze spore rezerwy.

Liczba poronień, fot. PFHBiPM

Trudny poród – dlaczego?

Najczęstsze przyczyny trudnych porodów u krów to:

  • nieprawidłowe położenie, pozycja i ułożenie płodu w drogach rodnych, np. podwinięte kończyny, skręt głowy);
  • zbyt duże cielę w stosunku do szerokości miednicy krowy – efekt nieprawidłowego kojarzenia par rodzicielskich;
  • zbyt wąskie drogi rodne – dotyczy to szczególnie pierwiastek;
  • nadmierne otłuszczenie krów;
  • przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego;
  • wady rozwojowe płodu;
  • ciąża bliźniacza.