W rozrodzie krów nie ma kompromisów. Jak to się robi w Dębołęce?

Dobrostan, optymalna kondycja krów, dobre zarządzanie stadem i wykwalifikowana kadra. Piszemy o patentach OHZ Dębołęka na dobry rozród w stadzie i planach na przyszłość.

Marcin Jajor

Marcin Majewski, prezes OHZ Dębołęka (po prawej) i dr Dariusz Piątek, główny hodowca w OHZ Dębołęka, fot. Marcin Jajor
  • Hodowla świeci przykładami. Żeby tego było mało, ma ambicje być wiodącym ośrodkiem w stosowaniu nowoczesnych biotechnik rozrodu krów.
  • Odpowiednia organizacja żywienia krów w okresie okołoporodowym decyduje nie tylko o przebiegu porodu, poprawnym wydaleniu łożyska, ale też o skali pobrania pasz po wycieleniu.
  • Zwierzęta są pod całodobową obserwacją zarówno przed, jak i po wycieleniu. Pod szczególnym nadzorem są krowy w trzeciej i dalszych laktacjach, w przypadku których wzrasta ryzyko zalegania poporodowego.
  • Zdaniem głównego zootechnika OHZ Dębołęka krowa powinna być cielna maksymalnie do 150. dnia laktacji (okres międzywycieleniowy w stadzie wynosi 386 dni). Wydłużenie tego okresu pogarsza ekonomikę produkcji mleka i stanowi swego rodzaju sygnał ostrzegawczy.

Pisaliśmy o ogromnym sukcesie OHZ Dębołęka sp. z o.o. Mowa o buhaju Debo-Varel ET, który w grudniowej ocenie wartości hodowlanej buhajów uplasował się na pierwszym miejscu w rankingu buhajów według indeksu Produkcja i Funkcjonalność (PF). Rozpłodnik znalazł się na podium zestawienia obejmującego wszystkie buhaje dostępne na polskim rynku, niezależnie od kraju pochodzenia. W niniejszym numerze przedstawiamy najważniejsze aspekty organizacji rozrodu, które w dużym stopniu decydują o opłacalności produkcji mleka w OHZ Dębołęka.

– Rozród w stadzie krów mlecznych jest kluczowym elementem naszej hodowli zwierząt. Postawiliśmy na dobrą infrastrukturę w postaci porodówki (o niej za chwilę – przyp. red.), która dzięki zaangażowaniu ze strony głównego hodowcy i kadry zootechnicznej jest doskonale zaprojektowana i przemyślana. Zakładamy, że gospodarstwo w Dębołęce będzie centralnym punktem organizacji rozrodu krów w obrębie naszej firmy. To tu we współpracy ze środowiskiem naukowo-badawczym będziemy rozwijać m.in. nowoczesne biotechniki rozrodu krów – mówi Marcin Majewski, prezes OHZ Dębołęka.

Wszystko zaczyna się od zasuszenia

Organizacja rozrodu w stadzie to bardzo obszerny temat. Na początek warto obalić mit, że krowa wydajna gorzej manifestuje ruję i trudno się zaciela. Wręcz odwrotnie. Według dr. Dariusza Piątka, głównego hodowcy OHZ Dębołęka, wysoka wydajność mleczna idzie w parze z pełnym pokryciem potrzeb pokarmowych krów, co w połączeniu z dobrą organizacją stada i dobrymi warunkami środowiskowymi powinno przynosić odpowiednie rezultaty również w rozrodzie. Ważne jest odpowiednie żywienie i kondycja krów w skali BCS pod koniec laktacji oraz przed wycieleniem, tj. w zasuszeniu właściwym oraz okresie przejściowym (na 3–4 tygodnie przed spodziewanym wycieleniem). Jak zaznacza nasz rozmówca, nadmierna kondycja krów rasy phf w tym czasie bardzo często wynika z problemów z zacieleniem i przedłużającą się laktacją.

– Pracuję w zawodzie od 25 lat, a ponadto posiadam rekomendację Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka do pełnienia funkcji sędziego na krajowych wystawach bydła hodowlanego. Dlatego określenie stanu otłuszczenia krów nie stanowi dla mnie najmniejszego problemu i należy do codziennej rutyny – zaznacza dr Piątek.

Odpowiednia organizacja żywienia krów w okresie okołoporodowym decyduje nie tylko o przebiegu porodu, poprawnym wydaleniu łożyska, ale też o skali pobrania pasz po wycieleniu. Daje to efekt w postaci wystąpienia pierwszej rui maksymalnie do 40.–50. dnia po wycieleniu.

– W okresie zasuszenia bazujemy na dobrych paszach objętościowych, w tym przede wszystkim kiszonce z traw z dodatkiem kiszonki z kukurydzy w stosunku 1 : 4. Do tego dochodzi poekstrakcyjna śruta sojowa lub poekstrakcyjna śruta rzepakowa w ilości ok. 0,3 kg na sztukę dziennie oraz przeznaczona dla krów zasuszonych mieszanka paszowa uzupełniająca mineralna. Z kolei okres przejściowy wiąże się z dodatkiem pasz treściwych oraz wielu specjalistycznych dodatków – wymienia dr Piątek.

Przestronna porodówka

Ogromne, a może nawet większe znaczenie ma odpowiednie lokum dla krów w okresie zasuszenia i porodu. Powinno być przestronne, z dobrą wentylacją, optymalnym dostępem do stołu paszowego oraz świeżej i czystej wody.

– Każdy widzi oborę i halę udojową, ale tak naprawdę wszystko zaczyna się na porodówce. Niestety jej rola często nie jest doceniana. Z naszej perspektywy, trudno oczekiwać dobrych wyników w hodowli krów i wydajności mlecznej bez dobrej organizacji rozrodu. Dlatego decyzja o inwestycji w nowoczesną i funkcjonalną porodówkę ponad pięć lat temu była słuszna i przynosi profity – podkreśla Marcin Majewski.

Porodówka ma centralnie umieszczony stół paszowy, który wyposażono w zatrzaskowe drabiny. Zwierzęta są tu utrzymywane w zbiorowych kojcach, w których ściółka jest wymieniana dwa razy w tygodniu. Na każdą sztukę przewidziano co najmniej 10 m2 powierzchni użytkowej. Do tego dochodzi wydzielona strefa dla cieląt utrzymywanych w indywidualnych budkach oraz kojcach grupowych z dostępem do okólników. Ogromną rolę odgrywają tu również wentylatory sufitowe, które uzupełniają wentylację grawitacyjną oraz obszerne poidła wannowe.

– Stworzenie zwierzętom jak najlepszych warunków środowiskowych ma jeden kluczowy cel. Chodzi o to, żeby krowa w okresie przejściowym maksymalizowała pobranie suchej masy. To połowa sukcesu – komentuje dr Dariusz Piątek.

Porodówka w OHZ Dębołęka, fot. Marcin Jajor

Przebieg porodu

Krowy do porodówki trafiają ok. 3–4 tygodnie przed spodziewanym terminem wycielenia. Jak zaznacza dr Piątek, podczas okresu okołoporodowego i samego porodu kluczową rolę odgrywają zasoby ludzkie. To właśnie odpowiednio wyszkoleni pracownicy decydują o realizacji planu działania. – Jeśli nie wykonują swojej pracy poprawnie, to postawione założenia nie mają większego znaczenia. Jest to szczególnie istotne właśnie w kontekście porodu. Człowiek musi wiedzieć, kiedy i w jakim momencie pomóc krowie – zaznacza Piątek.

Zwierzęta są pod całodobową obserwacją zarówno przed, jak i po wycieleniu. Pod szczególnym nadzorem są krowy w trzeciej i dalszych laktacjach, w przypadku których wzrasta ryzyko zalegania poporodowego. Żeby zapobiec problemom w gospodarstwie stosowane są u nich profilaktycznie bolusy.

W przypadku znakomitej większości krów poród jest samodzielny, następuje wydalenie łożyska i stosunkowo szybko wzrasta pobranie pasz. Wówczas po około dziesięciu dniach od wycielenia takie zwierzęta trafiają do grupy krów w początkowej fazie laktacji, tzw. starterowej. Zgodnie z przyjętą procedurą w stadzie do 30. dnia po wycieleniu przeprowadzane jest badanie kontrolne oceniające przebieg inwolucji macicy – fizjologicznego procesu jej cofania się po wycieleniu do stanu sprzed ciąży oraz ewentualnych patologii poporodowych i zaburzeń zdrowotnych.

– Potencjalnie, jeśli u danej krowy nie obserwujemy dynamicznego wzrostu wydajności mlecznej – badanie jest wykonywane nieco wcześniej, tj. nawet po ok. 14 dniach od wycielenia – uzupełnia dr Piątek. Z punktu widzenia wskaźników rozrodu w gospodarstwie włożono wiele wysiłku w dobrostan krów w okresie laktacji. Przede wszystkim – pomimo starych budynków – udało się w znacznym stopniu zniwelować konsekwencje stresu cieplnego. Receptą okazało się możliwe maksymalne powiększenie otworów nawiewnych oraz inwestycja w wentylatory sufitowe we wszystkich obiektach. Do tego dochodzi szeroko zakrojona profilaktyka weterynaryjna, w tym m.in. szczepienia przeciwko IBR-IPV, BVD-MD oraz gorączce Q.

Kolejny etap to ruja

Pierwsza ruja powinna pojawić się najpóźniej 50. dnia, a najlepiej do 40. dnia po porodzie. Jak zaznacza nasz rozmówca z OHZ Dębołęka, niektóre krowy jeszcze w 300. dniu laktacji produkują bardzo dużo mleka i pojawia się pokusa, żeby ich nie zasuszać. Z drugiej jednak strony największą skalę produkcji mleka krowa wykazuje w początkowym okresie laktacji, tj. do ok. 120. dnia laktacji. Dlatego należy dążyć do skracania tzw. przestoju poporodowego i zwiększania liczby laktacji w życiu krowy. Jak to osiągnąć? – Każdy dzień okresu jałowienia przynosi konkretne straty. Dlatego krowy powinny być skutecznie pokryte najpóźniej do 60. dnia po wycieleniu – podkreśla główny hodowca. Identyfikacja rui odbywa się na podstawie danych z systemu monitorowania stada o aktywności ruchowej krów, która w opinii dr. Piątka w zupełności wystarcza, żeby efektywnie prowadzić hodowlę zwierząt z punktu widzenia rozrodu.

– Oprócz zootechników na naszej farmie pracuje również czterech inseminatorów. Każdy ma obowiązek obserwować krowy pod kątem manifestacji rui i przeprowadzić unasiennianie w najbardziej optymalnym terminie. Z kolei skuteczność zabiegu ma odzwierciedlenie w systemie gratyfikacji – mówi dr Dariusz Piątek. Oczywiście zdarzają się również tzw. ciche ruje u krów, które nie wykazują zewnętrznych objawów rujowych pomimo prawidłowej aktywności jajników. Zgodnie z przyjętą procedurą zwierzęta są kryte na podstawie danych z pomiaru aktywności ruchowej krów i – jak podkreśla – taka strategia przynosi oczekiwane rezultaty.

Precyzja i doświadczenie

Warto dodać, że w gospodarstwie stosowana jest jedna z najbardziej powszechnych metod synchronizacji rui, tj. z użyciem prostaglandyny (PGF). Ruja powinna wystąpić w ciągu ok. 3 dni po iniekcji.

– W naszym systemie lekarz weterynarii przeprowadza badania w odstępach co 10 dni. W przypadku wszystkich przewidzianych do rozrodu krów, które w 60. dniu po porodzie są niecielne – po stwierdzeniu ciałka żółtego – indukujemy ruję poprzez podanie prostaglandyny. Będące pod stałą obserwacją zwierzęta – po wystąpieniu rui – są inseminowane. Skuteczność ich krycia sięga nawet 80% – zaznacza dr Piątek.

Jak dodaje pełniący funkcję zootechnika na farmie w Dębołęce Damian Kolenda, optymalny termin inseminacji to ok. 24 godzin po wystąpieniu rui właściwej. Zaznacza, że jednym z istotnych czynników, który ma wpływ na skuteczność krycia, jest temperatura. Zimą zwierzęta zdecydowanie lepiej manifestują ruję, ale też lepiej się zacielają. Przy inseminacji, którą wykonuje, wspierając inseminatorów w gospodarstwie, zwraca szczególną uwagę na higienę, ale też odpowiednie, stopniowe rozmrożenie porcji nasienia i utrzymanie jej w stałej temperaturze. Bardzo ważne jest też jej możliwie szybkie zdeponowanie.

– Z krową nie zawsze jest tak jak w książce. Ze względu na specyficzną budowę u niektórych sztuk, trzeba włożyć sporo wysiłku, by prawidłowo przeprowadzić zabieg. Potrzebna jest precyzja i doświadczenie, które procentuje ciążą – uzupełnia Kolenda.

Uwaga: alarm!

Zdaniem głównego zootechnika OHZ Dębołęka krowa powinna być cielna maksymalnie do 150. dnia laktacji (okres międzywycieleniowy w stadzie wynosi 386 dni). Wydłużenie tego okresu pogarsza ekonomikę produkcji mleka i stanowi swego rodzaju sygnał ostrzegawczy. Innym ważnym wskaźnikiem decydującym o brakowaniu danej krowy, poza wydłużającym się okresem jałowienia pomimo kilkukrotnego zabiegu inseminacji (maksymalnie do 200. dnia laktacji), jest też jej produkcja – nie powinna wynosić mniej niż 30 l dziennie. Do innych czynników należy także liczba komórek somatycznych i wiele innych parametrów zdrowotnych i użytkowych.

– Najważniejszą sferą naszej działalności jest jednak hodowla bydła ukierunkowana na doskonalenie rasy i genetyki, w tym produkcję męskiego materiału hodowlanego. Dlatego każda krowa jest traktowana indywidualnie i decyzję o brakowaniu zawsze poprzedza dokładna analiza m.in. wartości hodowlanej czy ocena typu i budowy – uzupełnia główny hodowca OHZ Dębołęka.

Wszystkie jałówki w stadzie kryte są nasieniem seksowanym (w razie potrzeby dwukrotnie). Jeśli zabiegi nie będą skuteczne – do kolejnej inseminacji wykorzystywane jest już nasienie konwencjonalne. Ten schemat obejmuje również krowy, o ile jako jałówki zaszły w ciążę już po pierwszym zabiegu. Jeśli z jakiegoś powodu historia krycia danej krowy nie wyglądała tak pozytywnie – do jej pokrycia wykorzystywane jest tylko nasienie konwencjonalne. Średnio na skuteczne pokrycie jałówki zużywa się ok. 1,6 porcji nasienia, a w przypadku krów – 2,6 porcji nasienia.

– Pamiętam historię krowy, która nie rokowała pod kątem rozrodu, a mimo wszystko zdobyła tytuł czempiona na jednej z prestiżowych wystaw hodowlanych. Dlatego czasami trudno jest jednoznacznie określić, czy dane działanie było rzeczywiście nieekonomiczne, bo czasami może nam przynieść określoną wartość dodaną – komentuje dr Piątek.

Tempo zacielania

Gospodarstwo posługuje się również współczynnikiem pregnancy rate (tempo zacielania), który w dużym uproszczeniu można określić jako odsetek krów, które zaszły w ciążę w określonym okresie (w ciągu 21-dniowego cyklu), w stosunku do liczby krów kwalifikujących się do inseminacji w tym okresie. Jego wartość w przypadku OHZ Dębołęka wynosi 24%.

– Każdy hodowca powinien być świadomy i znać stan rozrodu w stadzie, a ten wskaźnik bez wątpienia w tym pomaga. Kluczowym wyznacznikiem optymalnego zarządzania stadem jest jednak wydajność krów ubyłych, która w naszym przypadku wynosi średnio 50 tys. kg mleka oraz brakowanie zwierząt poniżej 30% rocznie. To one decydują o ekonomice produkcji mleka – kwituje główny hodowca OHZ Dębołęka. Ogromnym wsparciem jest również program Stado Online (SOL), do którego na bieżąco są wprowadzane wszystkie zdarzenia na farmie. – Po każdym próbnym udoju konfigurujemy wszystkie niezbędne dane, które następnie szczegółowo analizujemy. Dotyczy to m.in. całej historii krowy, w tym w kontekście rozrodu. To niezastąpione narzędzie, bez którego dzisiaj trudno sobie wyobrazić pracę z krowami – mówi dr Piątek.

Na zakończenie warto uzupełnić, że najbliższe plany inwestycyjne OHZ Dębołęka zakładają budowę nowej karuzelowej hali udojowej na 50 stanowisk. Jednym z zastosowanych rozwiązań ma być też nowoczesny systemem pomiaru aktywności ruchowej zwierząt, ale też wiele innych technologicznych nowinek.

– Budowa ma ruszyć w marcu, tak by hala została oddana do użytku pod koniec bieżącego roku. To będzie jedna z najnowocześniejszych hal udojowych w centralnej Polsce, a może nawet w kraju, a dla nas – istotny krok naprzód – zwraca uwagę prezes OHZ Dębołęka. Budynek będzie stanowił integralną część nowej obory na 600 krów, która obecnie jest w trakcie projektowania. Jej ideą jest poprawa dobrostanu krów i organizacji pracy, co niewątpliwie przyniesie jeszcze lepsze efekty, tj. większą skalę produkcji mleka i lepsze wskaźniki rozrodu u krów.