Możliwości ograniczenia stosowania antybiotyków

Trend redukowania zużycia antybiotyków w produkcji zwierzęcej coraz bardziej się nasila. Czy jest możliwe zaniechanie stosowania antybiotykowych terapii podczas zasuszania krów i jakie mogą być tego konsekwencje?

tekst i zdjęcia: lek. wet. Sławomir Koźmiński, prywatna praktyka weterynaryjna w Zielonej Górze, zdjęcia: Ryszard Lesiakowski

e-krowa

W ostatnich latach ograniczenie stosowania antybiotyków w weterynarii jest tematem modnym w Europie. Dotyczy to zarówno leczenia zachowawczego, interwencyjnego, jak i metafilaktyki. Każda krowa mleczna jest zasuszana, zatem nie dziwi mnie fakt, że jednym z głównych punktów ograniczenia stosowania antybiotyków jest ich redukcja w zasuszeniu. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Wiąże się to ze statusem zdrowotnym stada, dobrostanem, warunkami higienicznymi, poprawnym żywieniem, prowadzoną profilaktyką. Z pewnością warto podejmować starania na rzecz poprawy statusu zdrowotnego stada, m.in. prowadząc szczepienia ochronne. Dzięki temu ograniczymy zachorowalność i ilość zużywanych antybiotyków na leczenie chorych zwierząt.

Zdaniem lek. wet. Sławomira Koźmińskiego, jeżeli ktoś myśli o ograniczeniu stosowania antybiotyków podczas zasuszenia, to musi postawić na procedury. Podstawą są badania laboratoryjne próbek mleka pobranych przed zasuszeniem!

Terapia selektywna
Głównym argumentem za ograniczeniem stosowania dowymieniowych antybiotyków w terapii DC jest brak jej zasadności. Podajemy leki wszystkim zwierzętom, także zdrowym, tj. od których pozyskane mleko zawiera mniej niż 200 tys. komórek somatycznych w mililitrze. Aby to wiedzieć, konieczne są badania bakteriologiczne mleka bezpośrednio przed zasuszeniem. Kto je wykonuje? – ano nikt. Na szczęście mamy w Polsce organizację, Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka, i prowadzoną przez nią ocenę użytkowości mlecznej krów. W naszych realiach raporty wynikowe, tabulogramy są jedynym źródłem informacji o zawartości komórek somatycznych w mleku u poszczególnych krów. Jest to badanie wykonywane maksymalnie raz na miesiąc, a więc informacje z jednego dnia służą nam przez następne 30 dni. Dlatego trudno mówić o aktualnych danych w momencie zasuszania krowy. Oczywiście można takie badanie wykonać w każdej chwili, np. tuż przed zasuszeniem, nawet nie będąc członkiem PFHBiPM. Problem w tym, że nikt tego nie robi i przeważnie sugerujemy się danymi z tabulogramów (pod warunkiem, że je mamy).

Kolejnym aspektem, na jaki zwracają uwagę zwolennicy terapii selektywnej, jest narastanie oporności na antybiotyki. Należy podkreślić, że terapia DC w okresie zasuszenia jest długoterminowa. Równocześnie mamy gotowe preparaty, a więc dawka jest stała. Oba te aspekty powodują, że powstanie oporności na antybiotyki jest tu raczej trudne, ponieważ antybiotyki tak stosowane zniszczą bakterie. Warunkiem takiego założenia jest zarówno odpowiednie dobranie leków, jak i sposobu ich aplikacji. Oczywiście istnieje ryzyko, że ktoś popełni błąd lub po prostu nie wie, jak to się powinno robić. W zależności od tego, jak krowa ustawia się na hali udojowej, istnieje ściśle określona kolejność postępowania z poszczególnymi ćwiartkami. Mało tego, ważne jest, czy osoba wykonująca daną czynność jest prawo- czy leworęczna. Całość składa się na tzw. procedurę postępowania przy zasuszeniu i jest elementem dobrej praktyki produkcyjnej. Zasuszenie jest punktem krytycznym i na większości ferm jest pod szczególnym nadzorem.

Pobranie od krów tuż przed zasuszeniem próbki mleka do badań mikrobiologicznych jest krokiem w kierunku ograniczenia zużycia antybiotyków

Badania laboratoryjne są podstawą
Jeżeli ktoś realnie myśli o ograniczeniu stosowania antybiotyków podczas zasuszenia, musi postawić na procedury. Badania laboratoryjne próbek mleka to absolutna podstawa! Pozwalają one po pierwsze – na rozpoznanie, z jakimi patogenami mamy do czynienia, po drugie – określają ich wrażliwość na antybiotyki. Dzisiaj jakąkolwiek wartość diagnostyczną mają dla mnie wyniki zrobione wyłącznie metodą MALDI TOF. Ich czułość jest porównywalna z badaniem PCR. Badania laboratoryjne najlepiej wykonywać na mleku uprzednio zamrożonym, odpowiednio pobranym i od odpowiednich sztuk. Do badania najlepiej nadają się krowy ze świeżym zapaleniem. Możemy je znaleźć w raportach PFHBiPM. Takie badania są punktem wyjścia, jeżeli ktoś chce myśleć realnie o dobrze skonstruowanym schemacie postępowania przy zasuszeniu. Stanowią one również podstawę postępowania terapeutycznego w laktacji. Pozwala to na dobór nie tylko odpowiedniej tuby dowymieniowej, ale także na wybór skutecznych antybiotyków do ewentualnej terapii ogólnej. To warunkuje skuteczność i zasadność naszej terapii DC w okresie zasuszenia. Nierzadko w wynikach laboratoryjnych prób mleka pojawiają się glony czy grzyby, które z zasady wykluczają terapię antybiotykową. Izolacja gronkowca złocistego również wymaga zmodyfikowania naszego postępowania. Niska zawartość komórek somatycznych w mleku krów tuż przed zasuszeniem, poniżej 200 tys./ml, także skłania do zmodyfikowania terapii DC.

Przed wprowadzeniem dowymieniowych tub należy zachować szczególną higienę, wierzchołek strzyka należy zdezynfekować

Zdrowotność wymienia podczas laktacji
To, czy zwierzęta w naszym stadzie potrzebują terapii DC, jest zależne od tego, jak przeszły laktację pod względem zdrowotności wymienia. Ważne jest, czy wystąpiła historia mastitisowa i jaka była jej etiologia. Istotne też było nasze postępowanie podjęte w przypadku tych zdarzeń i jaka była skuteczność tego leczenia. W teorii powinniśmy bowiem zasuszać tylko krowy „zdrowe”. Takie stwierdzenie było nam wpajane na studiach i odnosiło się do zmian klinicznych w mleku lub ćwiartce. Jak wiemy, czasami pomimo wzorowego wyglądu mikroskopowego mleko zawiera szereg patogenów. Należy tu zwrócić także uwagę na czynniki, które okresowo mogą pojawiać się w mleku, jak wspomniany wcześniej gronkowiec złocisty, który może ukrywać się w węzłach chłonnych.

Sole bizmutu
To są popularne „korki”, których wprowadzenie w istotny sposób zrewolucjonizowało terapię DC. Powodują one zatkanie mechaniczne strzyka i zwieracza, które stanowią główną drogę wejścia patogenów do wymienia. Klasycznym sposobem ich użycia jest terapia kombinowana z tubą zawierającą antybiotyk, co zapobiega ich wyciekowi. Istnieje oczywiście możliwość podania samej tuby z azotanem bizmutu, ale tu niezmiernie ważna jest higiena. Należy pamiętać, że podając tubę, wprowadzamy do strzyka ciało obce, które może być nośnikiem patogenów. W takich sytuacjach zasuszamy zdrową krowę, a po porodzie (czy bezpośrednio po zasuszeniu) nagle pojawia się krowa z mastitis, i to nierzadko ostrym. Nie mniej taka opcja istnieje i spełniając kilka warunków, można zasuszać krowy tylko z udziałem „korków”, co w istotny sposób prowadzi do zmniejszenia użycia antybiotyków w zasuszeniu.

Sole bizmutu wprowadzane do kanału strzykowego zatykają jego światło, tworząc mechaniczną barierę zapobiegającą wnikaniu patogenów do wymienia

Zasuszanie bez antybiotyków
Efekt zasuszenia krowy bez udziału tub dowymieniowych DC zależy od stada i jego statusu zdrowotnego. Przyjmując ten model, należy liczyć się z wymiernymi stratami, zwłaszcza na początku laktacji. W moim odczuciu takie postępowanie na dłuższą metę nie może być rentowne, zwłaszcza gdy mówimy o krowach produkujących 11–13 tys. kg mleka/laktację. Takie krowy tuż przed zasuszeniem produkują dziennie często ponad 20–30 l mleka. Zasuszanie przy takiej dziennej produkcji mleka bez stosowania antybiotyków zwiększa ryzyko występowania mastitis tuż po zasuszeniu czy wycieleniu. To z kolei podważa zasadność rezygnowania z terapii DC, ponieważ leczenie w okresie laktacji i tak wymaga zastosowania antybiotyków, a mleko nie może być odstawiane do mleczarni. Ponadto patogeny odpowiedzialne za podkliniczne mastitis w okresie zasuszenia powodują zmiany w innych organach krowy, m.in. w węzłach chłonnych.

Trzeba wyraźnie podkreślić, że okres zasuszenia to najlepszy czas leczenia zapaleń wymion. Podanie antybiotyku dobranego na podstawie wyniku badania bakteriologicznego o długim okresie działania w odpowiedniej dawce zapewnia wysoką skuteczność terapii, co oznacza likwidację chorobotwórczych bakterii. W efekcie krowy cielą się ze zdrowym wymieniem.

Pomocne szczepienia
Patogenem, na który prowadzone są szczepienia na całym świecie, jest głównie E. coli. Szczepimy nie dlatego, aby nasze zwierzęta ochronić przed zarażeniem (jest to nie możliwe), ale żeby zredukować jego skutki. Każdy hodowca wie, jak wygląda colimastitis i z jakimi stratami się wiąże. Szczepiąc krowy, redukujemy objawy ogólne związane z intoksykacją i posocznicą. Oczywiście na rynku istnieją także szczepionki na inne patogeny. Są one swego rodzaju alternatywą dla antybiotykoterapii w zasuszeniu. Niestety, mają swoje ograniczenia. Nie da się zaszczepić krów przeciwko wszystkim bakteriom, a ponadto skuteczność szczepionek w stosunku do różnych patogenów, mówiąc delikatnie, jest różna.

Praktyczne doświadczenia
Zasuszenie jest punktem krytycznym w nowoczesnej produkcji mleka. Nasze krowy doją coraz więcej, dlatego margines błędu jest coraz węższy. Każdemu hodowcy i lekarzowi weterynarii zależy na tym, aby w początkowym etapie laktacji liczba krów z wysoką somatyką była możliwie jak najmniejsza. Tylko takie postępowanie warunkuje opłacalność produkcji mleka. Warunkiem niezbędnym jest cielenie się krów ze zdrowym wymieniem. Aby to było możliwe, stosujemy ukierunkowaną terapię DC, która wydatnie zwiększa na to szanse. Dziś nie ma wątpliwości, że lepiej zapobiegać zapaleniom wymienia w okresie zasuszenia, niż leczyć mastitis na początku laktacji, i chyba nie trzeba tego nikomu tłumaczyć.

Dziwi mnie jednak fakt, że całokształt antybiotykoterapii jest wrzucany do jednego worka. Rozumiem, że dzisiaj szeroko rozumiane lobby „proekologiczne„ chętnie zakazałoby w ogóle stosowania antybiotykoterapii u zwierząt. Z czego to wynika? Prawdopodobnie z niewiedzy. Ludzie, którzy tak jednoznacznie lansują podobne poglądy, często posługują się argumentem narastania oporności bakterii na stosowane antybiotyki. Jednak to nie weterynaria i hodowcy generują oporność na antybiotyki, lecz nieodpowiedzialni klienci aptek.

Dla hodowcy, a co za tym idzie dla lekarza weterynarii, podawanie antybiotyków to dzisiaj ostateczność. Wszyscy wolimy stosować szczepienia profilaktyczne, niż leczyć. Oczywiście szczepienia muszą być skuteczne, a co za tym idzie zapewnić fermom rentowność. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. Antybiotyki nie są rozdawane za darmo, ich skuteczność zależy od umiejętnego doboru, odpowiedniej dawki i czasu stosowania. Obecnie ani hodowca, ani lekarz weterynarii nie pozwolą sobie na stosowanie za niskich dawek czy zbyt krótkiego czasu stosowania antybiotyku, ponieważ nie daje to efektów leczniczych i jest marnowaniem pieniędzy. Wiemy, że jeżeli jako lekarze weterynarii źle wykonamy swoją pracę, to finansowo za to odpowiemy. Ferma, która nie jest rentowna, jest zamykana, a zwierzęta wysyłane są na ubój.

Na koniec chciałbym jeszcze raz podkreślić, że oporność na antybiotyki wynika głównie z nieodpowiedzialności ludzi, którzy sami antybiotyki przyjmują. Odpowiedzcie sobie państwo na pytanie: ilu z was zapomniało o dawce antybiotyku lub skróciło zalecany przez lekarza czas jego stosowania, bo się lepiej poczuło? Takie właśnie postępowanie prowadzi do narastania oporności na antybiotyki u ludzi, a nie hodowla zwierząt! 