Wpływ żywienia na zdrowie gruczołu mlekowego, cz. 1

Choroby wymion są często wynikiem spadku odporności, co może być m.in. konsekwencją uchybień w żywieniu. Kiedy należy się niepokoić? Za zadowalający stan należy przyjąć sytuację, w której zawartość komórek somatycznych w mleku zbiorczym nie przekracza 200 tys./ml.

tekst: PROF. ZYGMUNT M. KOWALSKI, UNIWERSYTET ROLNICZY W KRAKOWIE

Zapalenie gruczołu mlekowego (mastitis) krów to ciągle jeden z najważniejszych problemów zdrowotnych w chowie krów mlecznych. Znaczne straty ekonomiczne z powodu mastitis wynikają przede wszystkim ze zmniejszonej wydajności mleka, a także z produkcji mleka pozaklasowego. Dodatkowe koszty, wcale niemałe, związane są z przedwczesnym brakowaniem krów oraz ich leczeniem.

Nawet w tych stadach, w których liczba komórek somatycznych w mleku wynosi 200 tys., około 6% ćwiartek jest zainfekowanych, co jest równoznaczne z mniejszą o około 400 kg wydajnością mleka od krowy w ciągu roku.

W 1989 r., gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej, przyjęliśmy bardzo wysokie standardy jakościowe dla mleka skupowego. Przewidywały one zakwalifikowanie mleka do klasy ekstra, gdy zawarta w nim liczba komórek somatycznych (LKS) wynosi poniżej 400 tys. w 1 ml surowca oraz gdy liczba komórek bakterii w 1 ml nie przekracza poziomu 100 tys. W tamtym okresie były to wartości bardzo wymagające, biorąc pod uwagę możliwości techniczne producentów mleka i poziom ich świadomości. Szybkość, z jaką nasi producenci mleka dostosowali się do tych wymagań, była imponująca. Minęło jednak już 30 lat, a my ciągle tkwimy w tym samym miejscu… „Jak u Ciebie z komórkami w mleku? Dobrze, sprzedaję mleko w klasie ekstra, a w raportach wynikowych (RW) mam zwykle średnie LKS na poziomie 420 tys.” – to niestety bardzo typowa rozmowa, wskazująca, że czas jakby się zatrzymał w miejscu. Bo przecież LKS na poziomie 400 tys./1 ml nie powinno nikogo zadowalać. A jednak wielu, a może większość, zadowala… Nie powinno zadowalać, bo wskazuje na nie najlepszą zdrowotność wymion w stadzie, co skutkuje przede wszystkim stratą przychodów z mleka. Już zwiększenie LKS z 200 do 300 tys. powoduje zmniejszenie wydajności mleka o 6–8%, a kolejne 100 tys. więcej, czyli 400 tys., to kolejne 6–8%.

Mija 30 lat od naszego wejścia do Unii Europejskiej, a w naszym środowisku producentów mleka – 30 lat od wprowadzenia nowych standardów jakości. Czy nie jest to najwyższy czas, aby te standardy podnieść? Czy nie powinniśmy „wypowiedzieć wojnę” 400 tys. komórek somatycznych i przyjąć jako punkt odniesienia 200 tys. „Jak u Ciebie z komórkami? Źle, bo mam średnie LKS na poziomie 300 tys. Ale nie poddaję się i szukam sposobów na zbliżenie się do wartości 200 tys.

Ze zrozumiałych względów pomijam tutaj tych wszystkich nieuczciwych dostawców, którzy zaniżają LKS w mleku skupowym przez korzystanie z wirówek. W surowcu „odwirowanym” jest rzeczywiście mniej komórek somatycznych, ale drogie konsekwencje mastitis pozostają. A niezajmowanie się mastitis, bo mleczarnia i tak mi dobrze płaci, w ostateczności prowadzi do jeszcze większych strat.

Rycina 1. RW-1 z zaznaczonymi danymi dotyczącymi zdrowia wymion
Tabela 1. Propozycja oceny stada na podstawie średniej LKS w mleku

LKS w nowych raportach wynikowych
W kontekście powyższych rozważań bardzo się cieszę z propozycji nowych raportów wynikowych, przygotowywanej przez Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka, w których stada krów będą oceniane również na podstawie zdrowotności wymion. Dotychczasowa zasada informowania hodowców o zdrowotności wymion (ryc. 1) polegała na podaniu liczby krów, u których w ostatnim próbnym doju oznaczono: poniżej 200 tys. komórek somatycznych, od 200 do 400 tys., od 400 do 1 mln i powyżej 1 mln. Takie zestawienie podawano dla trzech ostatnich próbnych dojów (tabela „Wyniki w trzech ostatnich próbach”). Podawano również średnie LKS w ostatnim próbnym doju, w tabeli „Wyniki próbnych dojów”. Oprócz średniej LKS w stadzie najczęściej pasjonowaliśmy się liczbą tzw. milionerek, czyli krów z LKS powyżej 1 mln. W nowej propozycji zwraca się uwagę na udział krów z prawidłową LKS, tj. poniżej 200 tys.! W przykładzie na rycinie 2 udział ten wynosi tylko 50,7% (celem jest wartość powyżej 80%). Udział krów z podwyższoną LKS, tj. powyżej 200 tys., nie powinien przekraczać 20%. W propozycji nowych analiz wyników próbnych dojów znajdą się zestawienia ocen krów i stada. W tabeli 1 podano propozycję oceny stada na podstawie średniej LKS, natomiast w tabeli 2 – propozycję oceny stada na podstawie udziału krów z LKS powyżej 200 tys. Obydwie propozycje oceniam jako bardzo przydatne w analizie stada. Mam nadzieję, że dzięki temu nie będziemy w przyszłości zadowalali się „magicznymi” wciąż 400 tys. komórek somatycznych.

Rycina 2. RW-1 bardzo wydajnego stada, jednak mającego problemy ze zdrowiem wymion
Tabela 2. Propozycja oceny stada na podstawie % udziału krów z LKS powyżej 200 tys./ml

Sprawny układ odpornościowy broni krowy przed mastitis
Czynnikiem chorobotwórczym powodującym mastitis są mikroorganizmy (bakterie, grzyby), jednak to, czy znajdą one możliwość namnażania się w gruczole mlekowym, zależy od zdolności układu odpornościowego krowy do ich zwalczania. Wiąże się to ściśle z okresem fizjologicznym krowy. W okresie okołoporodowym, a więc w okresie mobilizacji do wysokiej wydajności mleka czy siary, jest ona zwykle mniej odporna, a przez to bardziej podatna na działanie patogenów. Produkcja 20–25 litrów siary czy 40–45 litrów mleka pozbawia krowę wielu ważnych składników, co może decydować o jej odporności. Możliwość sprawnego zwalczania przez krowę drobnoustrojów powodujących mastitis zależy więc nie tylko od stopnia ich inwazji, w tym od warunków środowiskowych (np. higiena doju), ale także od stanu systemu odpornościowego zwierzęcia. Gdy system ten jest mało sprawny, mówimy popularnie o tak zwanej immunosupresji. Skutkiem immunosupresji w okresie poporodowym może być również nadmierna zachorowalność krów na zapalenie macicy czy zapalenie błony śluzowej macicy.

Na mastitis chorują krowy, których system odpornościowy nie potrafi „zlikwidować” bakterii lub grzybów.

Na to, czy duża zachorowalność na mastitis w danym stadzie jest efektem nadmiernej presji środowiska (złej higieny, niestaranności doju lub złego dipingu), czy niesprawnego układu odpornościowego krowy, w prosty sposób może wskazywać termin nowych przypadków diagnozy mastitis. Gdy nowe przypadki zapaleń zdarzają się w pierwszym lub drugim miesiącu nowej laktacji, to prawdopodobnie wynikają one ze złego „zabezpieczenia” wymion w okresie zasuszania lub ze wspomnianej nadmiernej utraty odporności. Z kolei gdy nowe przypadki mastitis diagnozujemy u krów w późniejszych miesiącach laktacji (np. 4–6), to bardziej prawdopodobną przyczyną jest presja środowiska niż słaba odporność krowy.

Ze względu na bardzo ścisłą zależność pomiędzy stopniem pokrycia zapotrzebowania krowy na składniki pokarmowe a sprawnością jej układu odpornościowego, w niniejszym artykule spróbujemy usystematyzować zależność pomiędzy dobrym żywieniem krowy a zdrowiem wymion. Ze zrozumiałych względów pominiemy tutaj tak ważne aspekty, jak higiena doju, sposób jego przeprowadzania, sprawność urządzeń udojowych czy staranność wykonywania dippingu. Nie poruszymy również bardzo istotnego problemu wpływu sposobu zasuszania krów na zdrowie wymion w okresie zasuszenia czy w początku kolejnej laktacji.

Czy żywienie jest istotne w profilaktyce mastitis?
Przyjmując założenie, że zachorowalność na mastitis jest w dużym stopniu wynikiem braku odporności krowy, można zadać pytanie: czy poprzez właściwe żywienie możliwe jest usprawnienie zdolności układu odpornościowego? Tak zadane pytanie zakłada, że „coś” psuje zdolności obronne, a dodatek niektórych składników „naprawia” tę sytuację. Takie ujęcie problemu jest oczywiście prawdziwe. Równie zasadne, a w praktyce bardziej przydatne, jest pytanie zadane odwrotne: czy niewłaściwe żywienie, tak typowe dla okresu okołoporodowego, nie powoduje spadku odporności, którego skutkiem jest mastitis? O ile niewłaściwe żywienie oznacza brak pokrycia zapotrzebowania na składniki pokarmowe, o tyle właściwe żywienie polegałoby na pokryciu tego zapotrzebowania, a więc na doprowadzeniu statusu zwierzęcia to stanu optymalnego.

Najlepiej zobrazować to przykładem. Okres przejściowy przed porodem charakteryzuje się zmniejszeniem apetytu krowy. Krowa rozpoczyna sekrecję siary do gruczołu mlekowego już kilka dni przed porodem, uszczuplając „zapasy” witaminy E, nieodnawiane przez słaby apetyt. Przy niedoborze witaminy E system odpornościowy krowy jest zdecydowanie mniej sprawny. Profilaktyka mastitis ma więc polegać na uzupełnieniu niedoborów witaminy E. Gdy żywienie pozwala na optymalne pokrycie zapotrzebowania na energię, białko, składniki mineralne i witaminy, w tym witaminę E, efekty stosowania zwiększonych ilości witaminy E mogą być niewielkie.

Samo podawanie witaminy E nie zapobiega występowaniu mastitis, natomiast niedobór witaminy E może powodować mastitis!

Potwierdzeniem tych rozważań niech będą liczne przykłady, w których prawidłowe żywienie w okresie przejściowym pozwala na wysoką produkcję mleka bez większych problemów ze zdrowiem wymion i liczbą komórek somatycznych w nim. Takie podejście do zagadnienia profilaktyki mastitis zmusza z jednej strony do prawidłowego żywienia w okresie okołoporodowym, a z drugiej nie pozwala na poszukiwanie przysłowiowego „białego proszku”, a więc leku na wszystko. Mastitis jest schorzeniem, którego przyczyny są tak różnorodne, że poszukiwanie jednego skutecznego dodatku paszowego jest pozbawione sensu.

Niewłaściwe żywienie może powodować upośledzenie systemu odpornościowego krowy, co czyni ją bardziej podatną na infekcje, w tym infekcje gruczołu mlekowego, a w sytuacji, gdy infekcja się rozwinie, organizm trudniej ją zwalcza. 

W kolejnym artykule omówimy wpływ podaży energii (w tym ujemnego bilansu energii i ketozy), aminokwasów, wybranych składników mineralnych i witamin na zdrowie wymion.