Najważniejsza jest praca zespołowa

Praca w gospodarstwie o długiej tradycji ma swoje uroki, jednak trzeba się także liczyć z problemami natury technicznej, wynikającymi chociażby z zabudowy starego typu. Nie uląkł się tego pan Piotr Doligalski, który na początku XXI wieku został prezesem Zakładu Produkcji Rolnej w Kowrozie w województwie kujawsko-pomorskim. Trzeba przyznać, że udało mu się stworzyć prężnie działające gospodarstwo, mogące poszczycić się nie lada osiągnięciami. Odwiedziliśmy je z redakcyjną wizytą, a naszymi przewodnikami byli pani Halina Czarnecka, główny hodowca na fermie w Pigży, i Jakub Doligalski, syn i następca właściciela spółki.

tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński, zdjęcia: ZPR Kowroz sp. z o.o.

Zakład Produkcji Rolnej w Kowrozie sp. z o.o. pierwotnie był majątkiem ziemskim, przekształconym następnie w czasach PRL-u w Państwowe Gospodarstwo Rolne. To z kolei, zostało sprywatyzowane w lipcu 2001 roku. Od 1 stycznia 2005 roku prezesem spółki jest pan Piotr Doligalski, który zarządza zarówno produkcją zwierzęcą, jak i roślinną. Podkreślić trzeba, że hodowca ten pełni jednocześnie funkcję prezesa Kujawsko-Pomorskiego Związku Hodowców Bydła.

Zakład mieści się w dwóch gospodarstwach. W Kowrozie znajduje się baza sprzętowa i magazyny na zboża, z kolei w Pigży funkcjonuje suszarnia i całe zaplecze hodowli krów dojnych, czyli obory i silosy. Działalność spółki skupia się na produkcji zwierzęcej, skoncentrowanej na bydle mlecznym i uprawie roślin. Na 800 ha gruntów dominują różnego rodzaju zboża, takie jak pszenica, pszenżyto czy jęczmień jary, zasiana została także kukurydza i buraki cukrowe. Praktykowana jest uprawa ziół, takich jak wiesiołek czy babka płesznik, a nawet eksperymentowano z lnem. Oprócz tego spółka sprzedaje materiał siewny oraz jest dystrybutorem maszyn rolniczych.

Mimo upływu czasu zabudowania dla krów w gospodarstwie w Pigży zapewniają zwierzętom odpowiedni poziom dobrostanu

Grunt to zdrowotność stada

W gospodarstwie w Pigży hodowanych jest 925 sztuk bydła, z czego 413 sztuk to krowy dojne. Zwierzęta są utrzymywane w systemie wolnostanowiskowym, w oborach starszego typu, które mimo upływu lat są obiektami zapewniającymi dobrostan swoim lokatorkom. Legowiska zostały wyścielone piaskiem, na którym zwierzęta bardzo dobrze się czują, ponieważ – jak podkreśla pani Czarnecka – przypomina im to naturalne środowisko i nie sprzyja rozwijaniu się bakterii, w przeciwieństwie do innych typów wyściółki. Dodatkowo na takich legowiskach zaobserwowano zdecydowanie mniejszą ilość zapaleń wymion. Krowy zasuszone i świeżo wycielone bytują na słomie, chociaż kiedyś, w dobie deficytu tego surowca, i te dwie grupy funkcjonowały przez pewien okres na piasku, co również nie odbiło się na ich zdrowiu, a liczba komórek somatycznych nie przekraczała 115 tys. Świadczy to o tym, że odpowiednie środowisko ma istotny wpływ na zwierzęta.

Krowy dojone są w hali udojowej, gdzie jednocześnie obsługiwanych jest 20 sztuk. W procesie udoju uczestniczy dwóch dojarzy i jeden naganiacz. Wraz z panią Haliną przy stadzie pracuje 10 osób.

Stado utrzymywane w Pigży może poszczycić się doskonałymi wynikami produkcyjnymi. W 2021 roku uzyskało średnią wydajność wynoszącą 13 tys. kg mleka, co stawiało tę hodowlę na drugim miejscu w rankingu wojewódzkim i na trzecim w krajowym – w zestawieniu najlepszych stad według wydajności kilogramów mleka o przeciętnej liczbie krów mlecznych od 300,1 do 500,0.

Niezwykle ważna w prowadzeniu tak dużego stada jest stała opieka lekarza weterynarii, który jednocześnie pomaga w odpowiednim żywieniu i prowadzeniu rozrodu. Jest to bardzo wygodne dla gospodarstwa, gdyż ewentualne problemy wyłapywane są na bieżąco.

Jak wielokrotnie podkreśla główna hodowczyni fermy w Pigży, kluczem do uzyskania takich osiągnięć jest dobre skoordynowanie wykonywanych zajęć i dobór zespołu, któremu one są powierzane.
– Bardzo ważne w naszym gospodarstwie jest to, że wszystko opiera się na pracy zespołowej – podkreśla pani Halina. – To gwarantuje sukces w prowadzeniu hodowli. Nikt sam wszystkiego nie zrobi, trzeba się odpowiednio dzielić zadaniami, wykorzystując jednocześnie pomysły i umiejętności całej ekipy.

W pigżańskim stadzie buhaje dobierane są przede wszystkim pod kątem poprawy zdrowotności, co potem przekłada się na redukcję ewentualnych kosztów leczenia weterynaryjnego. Kolejnymi cechami, bardzo cenionymi w tej hodowli, są łatwość wycieleń i długowieczność. Efekty takich zabiegów są już widoczne, ZPR w Kowrozie może poszczycić się sześcioma krowami „stutysięcznicami”, co jest nie lada osiągnięciem. Poza tym gospodarstwo handluje materiałem hodowlanym, na który znajduje licznych nabywców. W 2021 roku zostało sprzedanych 116 jałowic cielnych i pierwiastek.
– Świadczy to o tym, że nasze zwierzęta są bardzo zdrowe i nie musimy pozbywać się starszych krów – zapewnia pani Czarnecka. – Jest to, jakkolwiek by patrzeć, także wizytówka naszego stada. Naturalnie, zostawiamy sobie najlepsze sztuki na jego remont oraz rodziny mateczne, które są teraz dla nas najważniejsze.

Krowy ze stada inseminowane są nasieniem seksowanym cztery razy w miesiącu, natomiast jałówki – dwa razy w miesiącu. Rozród opiera się na programach hormonalnych, co bardzo usprawnia pracę. W hodowli praktykowano także płukanie zarodków. Pewna część stada jest genotypowana w federacyjnym laboratorium, a próbki od niektórych sztuk są badane w USA pod kątem indeksu TPI.

Dzięki takim praktykom w Pigży dochowano się naprawdę pięknych zwierząt, które brylowały na regionalnej wystawie bydła w Minikowie, gdzie zdobyły dwa tytuły wiceczempiona. Biorąc pod uwagę, że konkurowały z bydłem z licznych w tym województwie ośrodków hodowli zarodowej, można mówić o prawdziwym sukcesie. Jednocześnie należy wspomnieć, że na tegoroczną Ogólnopolską Wystawę Bydła Hodowlanego ZPR w Kowrozie wytypował już cztery swoje reprezentantki.

Podstawowym celem, jaki stawiają sobie hodowcy ze spółki, jest zdrowotność zwierząt, ze szczególnym uwzględnieniem stanu wymion. Dlatego dużą wagę przykłada się do analizy raportów wynikowych z oceny wartości użytkowej bydła, dzięki czemu wiele rzeczy można poprawiać na bieżąco. Szczególną uwagę zwraca się na odpowiednio zbilansowane żywienie, gdyż jest ono, zdaniem głównej hodowczyni, kluczowym elementem wpływającym na kondycję i produkcję utrzymywanych zwierząt.

Pani Halina Czarnecka, główny hodowca w gospodarstwie, podkreśla, że praca zespołowa decyduje o powodzeniu pracy ze stadem bydła mlecznego

Odważnie w przyszłość

Prezes Piotr Doligalski może się poszczycić, że gdy przyjdzie czas, będzie miał komu przekazać stery w swoim gospodarstwie. Jego syn Jakub studiuje rolnictwo na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu, mocno angażuje się w pracę zakładu i planuje zostać w gospodarstwie. Chociaż – jak sam przyznaje – przyszłość w tej branży nie zawsze jawi się różowo i perspektywicznie.
– Wielu młodych rolników, którzy obserwują zmiany w prawie dotyczące emisji gazów cieplarnianych czy Zielonego Ładu, jest mocno zdezorientowanych – podsumowuje obecną sytuację pan Jakub. – Obawiają się nowych inwestycji w swoje gospodarstwa, są zniechęceni i zdemotywowani, co potem przekłada się na podjęcie decyzji o pozostaniu w rolnictwie. Moim zdaniem może to doprowadzić do sytuacji, że właściciele mniejszych gospodarstw zrezygnują z produkcji zwierzęcej i skupią się na uprawach, jednocześnie pracując gdzieś na etacie. Każdy chce się rozwijać, a rządowe przepisy mogą to mocno ograniczyć. Nawet my teraz obawiamy się powiększenia naszej hodowli, bo – jak wspomniałem wcześniej – prawo nas mocno hamuje w inwestycjach. Do tego dochodzą problemy z pracownikami. Nam udało się znaleźć odpowiednich ludzi, ale trzeba postawić pytanie, jak sytuacja będzie wyglądała za 10 lat. Zwłaszcza że czeka nas fala odejść na emerytury, a młodsze pokolenie nie chce już pracować w gospodarstwie.

W oborze w Pigży legowiska zostały wyścielone piaskiem, co bardzo służy utrzymywanym tam zwierzętom

Mimo tych prognoz panowie Doligalscy odważnie spoglądają w przyszłość i planują zakup nowego paszowozu, a także pewne modyfikacje gospodarstwa w Pigży. Najintensywniej myślą o rozbudowie hali udojowej, tak aby ilość jej stanowisk powiększyć dwukrotnie (do 40). Dzięki temu można byłoby skrócić czas doju o ok. 2–3  godziny, co w skali pracy całej fermy jest bardzo pożądane. Pomysł ten musi jednak jeszcze poczekać na realizację, gdyż rozwiązanie zastosowane w miejscu obecnej hali udojowej trzeba wybrać bardzo rozważnie. Na razie zakończono modernizacje w gospodarstwie w Kowrozie i wymieniono dach na cielętniku w Pigży.

Trzymamy mocno kciuki za realizację tych planów i życzymy jak najwyższych ocen dla sztuk prezentowanych przez ZPR w Kowrozie sp. z o.o. na zbliżającej się wielkimi krokami wystawie w Minikowie. 

Prezes ZPR w Kowrozie sp. z o.o. Piotr Doligalski wraz z synem Jakubem

Zbliżające się wydarzenia

Potrzebujesz tą treść? Napisz do nas na biuro@polskafederacja.pl