Nowoczesna obora w gospodarstwie rodzinnym

Polscy rolnicy coraz częściej sięgają po nowoczesne technologie, aby poprawić warunki pracy w procesie produkcji mleka i dobrostan zwierząt – prezentujemy przykład z Wielkopolski.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

Od listopada 2018 roku użytkuję wolnostanowiskową oborę bezciołową, wyposażoną m.in. w robot udojowy VMS firmy DeLaval – relacjonuje Adam Warnke, prowadzący wraz z żoną Pauliną gospodarstwo w Gajewie (powiat czarnkowsko-trzcianecki). Hodowcy użytkują ok. 76 ha, z czego ok. 50 ha zajmują nadnoteckie łąki i pastwiska. – Użytki zielone interesowały mnie od najmłodszych lat, na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu ukończyłem Wydział Rolny, a jako specjalizację wybrałem łąkarstwo. Cały czas zgłębiam wiedzę z tego zakresu, obecnie uczestniczę w europejskim projekcie Inno for Grass, który dotyczy m.in. innowacji na użytkach zielonych. Ze swoich łąk zbieram cztery pokosy, przecięty plon z hektara w normalnym roku pod względem pogody wynosi ok. 36 ton kiszonki z traw podsuszonych, mówiąc obrazowo, jest to ok. 60 balotów o masie ok. 600 kg – opowiada rozmówca. Informuje, że w 2008 roku przejął od rodziców gospodarstwo, w którym na 28 ha utrzymywano ok. 30 krów o średniej rocznej wydajności rzędu 6200 litrów mleka. W 2009 roku hodowca wybudował wolnostanowiskową oborę na 60 krów z halą udojową typu „rybia ość” (2 x 4) i systemem zarządzania stadem Alpro firmy DeLval. Zaledwie po 10 latach w gospodarstwie powstała kolejna, wspominana obora z automatycznym dojem krów i wyposażona w roboty: do czyszczenia rusztów oraz podgarniania paszy na stole paszowym. Zatem hodowca z Gajewa, będąc w wieku 35 lat, wybudował dwie wolnostanowiskowe obory, a w jednej zastosował najnowocześniejsze technologie produkcji mleka. Pytamy, co zaważyło o podjęciu tej drugiej, kosztownej inwestycji.
– W zamyśle miałem budowę jałownika, ponieważ brakowało miejsca do odchowu młodzieży, więc jakaś inwestycja była konieczna. Do tego coraz trudniejsza sytuacja na rynku pracy skłania do automatyzacji produkcji. Ponadto zależało mi na odciążeniu rodziców, którzy nadal bardzo angażują się w prace w gospodarstwie. Dodatkowo kusząca była możliwość dofinansowania z unijnego programu pomocowego w kwocie 500 tys. zł budowy nowej obory – odpowiada Adam Warnke.


Konstrukcja mieszana
Obora o wymiarach 23,5 x 36,40 m posiada konstrukcję mieszaną. Dach wykonano z drewna klejonego. Krokwie, o wysokości 0,50 m i długości 16 m, połączono w kalenicy za pomocą stalowych łączników. Drewniana konstrukcja dachu opiera się na stalowych słupach nośnych, rozstawionych co 6 m. Wewnętrzne podpory, wykonane z rur stalowych, nie zmniejszają funkcjonalności budynku, ponieważ przebiegają wzdłuż podłużnej osi podwójnych boksów legowiskowych oraz w osi ściany oddzielającej legowiska od korytarza paszowego (patrz schemat i zdjęcia). Natomiast słupy nośne, posadowione wzdłuż ścian podłużnych, wykonano z dwuteowników.

Rozmówca informuje, że o wykorzystaniu drewna klejonego zaważyła jego niepodatność na korozję oraz lepsza termoizolacyjność dachu niż alternatywnej konstrukcji stalowej, przy zbliżonych kosztach obu rozwiązań. – Pod względem estetycznym lepiej prezentuje się drewno – uzupełnia hodowca.

Pokrycie dachowe, wykonane z płyt warstwowych z sześciocentymetrowym ociepleniem, zapobiega zimą skraplaniu się pary wodnej, a latem zmniejsza ryzyko wystąpienia stresu termicznego. Podłużne ściany budynku o wysokości 0,75 m wykonano jako mur pełny, nad nim znajduje się niezabudowana część o wysokości 3,25 m. Zatem łączna wysokość podłużnych ścian od gruntu do okapu wynosi 4 m, a w kalenicy budynek mierzy 8,7 m wysokości (schemat).

Wzdłuż jednej z podłużnych ścian budynku usytuowany jest przejazdowy stół paszowy o szerokości 4 m, za nim znajduje się korytarz spacerowy (paszowy), także o szerokości 4 m (schemat). Legowiskową część oddziela od korytarza paszowego mur o wysokości 1,5 m. Do niego przylega rząd przyściennych legowisk o długości 2,5 m. We wnętrzu obory znajduje się jeszcze drugi rząd pojedynczych boksów legowiskowych, rozmieszczonych wzdłuż ściany podłużnej, także o długości legowisk 2,5 m. Ponadto między rzędami pojedynczych boksów znajduje się rząd boksów podwójnych o długości 5 m. Rzędy legowisk rozdzielają korytarze spacerowe o szerokości 2,5 m. Krowy są utrzymywane w systemie bezściełowym, toteż korytarze spacerowe są pokryte posadzką ażurową, pod którą znajdują się kanały na gnojowicę. Do jednej ze ścian szczytowych przylegają pomieszczenia na biuro, zaplecze socjalne, schładzalnik mleka, tzw. maszynownię, oraz robot udojowy. – Nowa obora jest przeznaczona tylko dla krów w okresie laktacji, krowy zasuszone i młodzież przebywają w starej oborze wolnostanowiskowej – wyjaśnia hodowca.

Dobry mikroklimat
Kanały na gnojowicę o głębokości 2,05 m znajdują się pod podłogą ażurową przykrywającą korytarze spacerowe oraz pod częścią legowisk. Kanały o łącznej objętości 840 m³ tworzą trzy niezależne obiegi slalomowe, w których gnojowica jest mieszana za pomocą mieszadeł. Pojemność kanałów umożliwia przechowywanie gnojowicy przez co najmniej sześć miesięcy. O czystość podłóg ażurowych dba robot DeLaval RS420S, który samoczynnie przemieszczając się po korytarzach spacerowych, czyści powierzchnię betonowych rusztów. Zamontowane w urządzeniu listwy przepychają nieczystości przez szczeliny podłogi. – Czyste posadzki pozytywnie wpływają na zdrowotność racic, co w oborach wolnostanowiskowych jest szczególnie ważne, ponieważ decyduje o pobieraniu pasz. Czyszczenie betonowych rusztów jest dość uciążliwe, a robot wykonuje tę czynność bardzo dobrze – wyjaśnia Adam Warnke. Informuje, że wybór systemu bezściełowego był koniecznością, ponieważ ze względu na nieuprawianie zbóż, zmuszony jest kupować słomę. Boksy legowiskowe są wyłożone materacami gumowymi, które raz dziennie posypuje się słomianą sieczką lub trocinami. – Niewielka ilość ściółki osusza powierzchnię legowisk – wyjaśnia hodowca. Mimo przechowywania gnojowicy pod ażurową podłogą w oborze panuje dobry mikroklimat, za sprawą poprawnie funkcjonującej wentylacji kalenicowej. Zużyte powietrze jest wyprowadzane z budynku przez szczelinę kalenicową o szerokości 2,4 m. Natomiast świeże powietrze napływa do wnętrza przez otwory umieszczone w podłużnych ścianach obory. Dostęp ptaków do budynku uniemożliwia siatka rozpostarta w otworach nawiewnych. Ponadto otwory można zasłonić dwoma kurtynami. Jedna z nich, tzw. letnia, jest wykonana z siatki o niewielkich oczkach, która podczas deszczu zapobiega zamakaniu wnętrza oraz powstawaniu przeciągów podczas silnych wiatrów. Druga kurtyna, w postaci plandeki, ogranicza spadek temperatury w okresie zimowym. – Kurtyny mają napęd elektryczny, steruje nimi stacja pogodowa, zależnie od temperatury, wilgotności powietrza i prędkości wiatru. Praktycznie kurtyny są bezobsługowe – wyjaśnia hodowca. Informuje, że także prędkość obrotowa czterech pionowych wentylatorów reguluje się samoczynnie, stosownie do warunków panujących w oborze.

Program świetlny
Dostęp naturalnego światła do wnętrza budynku umożliwiają wspomniane duże otwory nawiewne wykonane w ścianach podłużnych oraz świetlik z przezroczystych płyt poliwęglanowych, zakrywających szczelinę kalenicową. Aby w pełni wykorzystać możliwości genetyczne krów do produkcji mleka, hodowca zdecydował się na przedłużenia dnia świetlnego w okresie jesienno-zimowym dzięki zamontowaniu siedmiu lamp ledowych. Włączają i wyłączają się one automatycznie, zgodnie z zadanym programem świetlnym. – Cztery lampy zawieszone nad stołem paszowym i jedna nad poczekalnią świecą się w nocy, tworząc półmrok. Dzięki temu krowy mogą pobierać paszę i korzystać z robota udojowego – relacjonuje Adam Warnke. Trzeba przyznać, że hodowca dołożył dużo starań, aby zapewnić zwierzętom komfortowe warunki.

Więcej czasu dla rodziny i na zarządzanie
– W oborze wybudowanej 10 lat temu najbardziej uciążliwy był dój. Stałe pory dojenia w hali udojowej wyznaczają rytm pracy nie tylko w oborze, a w zasadzie funkcjonowanie całej rodziny. Zmienić to może tylko zatrudnienie dojarzy, których bardzo trudno znaleźć, lub zainstalowanie robota udojowego. Z uwagi na systematycznie rosnące koszty robocizny zdecydowałem się na wariant z dojem automatycznym – opowiada hodowca. Wyjaśnia, że wcześniejsze dobre relacje z firmą DeLaval i sprawnie funkcjonujący serwis zaważyły na wyborze tej firmy jako dostawcy technologii w nowo wybudowanej oborze. – Z dotychczasowego funkcjonowania robota udojowego VMS DeLaval jestem zadowolony. Kierowany ruch krów za pomocą bramek uławia zarządzanie stadem, ponieważ krowy w oborze można bardzo szybko zlokalizować – relacjonuje rozmówca. Informuje, że wszystkie krowy dojone uprzednio w hali udojowej zaakceptowały dój za pomocą robota udojowego i żadnej nie trzeba było wybrakować. Automatyczne ramię zakładające kubki udojowe na strzyki poradziło sobie ze wszystkimi przypadkami budowy wymion krów utrzymywanych w tym stadzie. Z relacji hodowcy wynika, że spośród dojonych 70 krów tylko dwie nie wchodzą samodzielnie do boksu udojowego. Odszukanie ich jest łatwe, ponieważ z reguły przebywają w poczekalni, do której zwierzęta są kierowane automatycznie za pomocą bramki selekcyjnej. W bramce selekcyjnej krowy są identyfikowane, następnie przechodzą przez bramkę trójdrożną, która kieruje je albo do części legowiskowej, albo do części z dwoma stacjami paszowymi lub do poczekalni, skąd wchodzą do boksu udojowego, wabione paszą treściwą. Krowy po wydojeniu przechodzą przez bramkę dwudrożną, która kieruje je do stołu paszowego lub do izolatki dla sztuk wymagających leczenia. Aby się dostać z części legowiskowej do stołu paszowego, zwierzęta przechodzą przez bramki jednokierunkowe. Jeżeli mają ochotę na paszę treściwą, muszą przejść przez wspomnianą bramkę selekcyjną, która rozpoznaje sztuki z pozwoleniem na dój i pobranie paszy treściwej w boksie udojowym lub w stacji paszowej. Tym samym powtarza się procedura kierowania ruchem krów w oborze. – Pierwiastki doją się co pięć godzin, a wieloródki co sześć. Przeciętnie krowy korzystają z robota udojowego 2,3 razy na dobę. W ciągu doby robot pozyskuje ok. 2000 kg mleka – opowiada hodowca. Informuje, że wszystkie krowy w laktacji stanowią jedną grupę żywieniową. Podawany na stole paszowym TMR pokrywa produkcję ok. 23 kg mleka. Krowy o wyższej wydajności pobierają paszę treściwą w boksie udojowym oraz w stacjach paszowych. Do większego pobierania pasz objętościowych zawartych w mieszaninie TMR zachęca kolejny robot zainstalowany w tej oborze, służący do podgarniania paszy na stole paszowym. Samojezdne urządzenie o nazwie OptiDuo, ważące ok.  700 kg, funkcjonuje w pełni automatycznie. – Pasza jest nie tylko podgarniana, ale także odświeżana i mieszana przez ślimak. Robot porusza się wzdłuż linii indukcyjnej, zamontowanej w betonowej posadzce. Pracuje od godziny 15.00, przez całą noc, do 7.00 rano, przejeżdżając kilka razy po stole paszowym. Na jego dźwięk krowy podchodzą do stołu i pobierają TMR – opowiada hodowca. W jego opinii automatyzacja w oborach mlecznych znacząco zmienia charakter pracy, ponieważ teraz większość najbardziej uciążliwych czynności wykonują roboty. – Nie oznacza to jednak, że mogę nie wchodzić do obory przez kilka dni. Przeciwnie, wygospodarowany czas przeznaczam na obserwację stada i analizę raportów generowanych przez robot udojowy. Jednak czynności te mogę dowolnie zaplanować i dostosować do prac polowych czy rodzinnych uroczystości – informuje rozmówca.

Stanowisko za 30 tys. zł
Pytamy o koszt budowy nowej obory i wyposażenia jej w nowoczesne technologie. Okazuje się, że jest to wydatek rzędu 2,1 mln zł netto. – Dzięki unijnemu dofinansowaniu koszt ten jest mniejszy o ok. 0,5 mln zł, ale najpierw musiałem wyłożyć ponad 2 mln zł – wyjaśnia Adam Warnke. Wydatek ten obejmuje nakłady na wzniesienie budynku, kompletne wyposażenie, uzbrojenie terenu i jego utwardzenie. Obora jest przeznaczona dla 70 krów w okresie laktacji, zatem jedno stanowisko kosztowało ok. 30 tys. netto (2 100 000/70). Uwzględniając unijne dofinansowanie, koszt stanowiska zmniejszy się o ok. 7 tys. zł netto i wyniesie ok. 22,8 tys. zł (1600 000/70). Średnia roczna wydajność mleczna w tej oborze wynosi ok. 10 200 litów mleka, zatem łatwo obliczyć, jaką kwotą obciąża nowo wybudowana obora każdy litr wyprodukowanego mleka. Jeśli założymy, że obora wraz z wyposażeniem będzie użytkowana przez 15 lat, to rocznie stanowisko dla krowy jest obciążone kwotą 2000 zł (30 000/15) lub, po uwzględnieniu unijnej dotacji, 1529 zł (22 800/15). Zatem inwestycja obciąża każdy litr mleka kwotą ok.  0,2 zł (2000/10 200), a uwzględniając unijne dofinansowanie – ok. 0,15 zł (1529/10 200).

Hodowca informuje, że zamierza nadal inwestować w nowoczesne technologie. – Konstrukcja dachu jest przygotowana do montażu ogniw fotowoltaicznych o łącznej mocy 40–50 KW, co powinno pokryć zapotrzebowanie gospodarstwa na energię elektryczną. Dzięki tej inwestycji obniżą się koszty produkcji mleka, ponieważ gospodarstwo będzie samowystarczalne pod względem energii elektrycznej – mówi hodowca. W jego opinii ważny jest też aspekt ekologiczny, zwłaszcza dla młodego pokolenia konsumentów produktów mleczarskich. Dążenie do ograniczenia uciążliwości produkcji mleka dla naturalnego środowiska pozytywnie wpływa na wizerunek rolnictwa. 