Ogłoszono upadłość „Bielmlek” SM

Nie powiódł się rozpoczęty w kwietniu ubiegłego roku proces restrukturyzacji zadłużonej na znaczną kwotę „Bielmlek” Spółdzielni Mleczarskiej w Bielsku Podlaskim. Na początku marca 2021 r. Sąd Rejonowy w Białymstoku ogłosił upadłość tej firmy, teraz kłopoty finansowe mają też rolnicy.

tekst: RYSZARD LESIAKOWSKI
zdjęcie: RADOSŁAW IWAŃSKI

O kłopotach finansowych spółdzielni mleczarskiej w Bielsku Podlaskim było głośno latem 2019 r., kiedy dostawcy mleka podczas protestów wyrazili swoje niezadowolenie z powodu zaległości w zapłacie za dostarczony surowiec. Utrata płynności finansowej skutkowała odchodzeniem rolników ze spółdzielni, ponadto ze współpracy rezygnowały firmy zaopatrujące ją w surowce i materiały, a we wrześniu 2019 r. jeden z wierzycieli złożył do sądu wniosek o upadłość, który w lutym 2020 r. został wycofany, a miesiąc później Sąd Rejonowy w Białymstoku otworzył postępowanie sanacyjne dłużnika „Bielmlek” SM. O toku tego procesu restrukturyzacyjnego informowaliśmy w tegorocznych wydaniach naszego miesięcznika nr 1 i 2.

Warto przypomnieć, że wartość księgowa majątku, według informacji ustanowionego przez sąd zarządcy w osobie radcy prawnego Aliny Sobolewskiej, wynosiła ok. 140 mln zł, a zadłużenie w grudniu 2020 r. opiewało na ok. 250 mln zł. Od listopada ubiegłego roku mleczarnia nie prowadzi działalności produkcyjnej, a dysponuje nowoczesną linią suszenia rozpyłowego, której rozruch nastąpił w czerwcu 2019 r. Niefunkcjonujący zakład produkcyjny generuje kolejne straty, ponieważ trzeba ponosić koszty stałe.

Restrukturyzacja była zagrożona

Sytuacja finansowa spółdzielni „Bielmlek” stała się bardzo złożona, składają się na nią dług przekraczający wartość księgową majątku o ok. 100 mln zł oraz brak przychodów na pokrycie bieżących potrzeb. Już w grudniu ubiegłego roku zarządca spółdzielni informowała o zagrożeniu restrukturyzacji z powodu braku środków finansowych na jej przeprowadzenie. Restrukturyzacja polega m.in. na sprzedaży majątku dłużnika i rezygnacji wierzycieli z części roszczeń. O zakup części majątku „Bielmlek” SM zabiegały dwie znane w Polsce firmy. Rada Wierzycieli wybrała najpierw jako inwestora OSM w Piątnicy, która wkrótce bez podania przyczyn wycofała się z zakupu. Wtedy na placu boju została firma PPHU Laktopol sp. z o.o., która uzyskała zgodę Urzędu Ochrony Konsumentów na zakup części majątku spółdzielni „Bielmlek”. Jednak sytuacja finansowa mleczarni w Bielsku Podlaskim okazała się tak skomplikowana, że do transakcji nie doszło. W efekcie Sąd Rejonowy w Białymstoku ogłosił 8 marca bieżącego roku upadłość „Bielmlek” SM, wyznaczając na syndyka masy upadłościowej Józefa Glińskiego.

Spis i oszacowanie wartości rynkowej inwentarza

Syndyk w imieniu sądu przejmuje majątek dłużnika i nim zarządza. Jego rolą jest m.in. zawiadomienie o upadłości wierzycieli, banków, firm i instytucji. Do zadań syndyka należy także ustalenie sposobu sprzedaży majątku, sporządzenie listy wierzytelności oraz rozdział uzyskanych środków finansowych między wierzycieli.
– Zanim dojdzie do sprzedaży, najpierw trzeba zakończyć formalne etapy, czyli dokończyć spis inwentarza, biegli sądowi wyceniają wartość rynkową majątku. Następnie oszacowaną wartość majątku należy obwieścić w Monitorze Sądowym i Gospodarczym – wyjaśnia procedurę sprzedaży majątku spółdzielni Piotr Gliński. Jak informuje, po uprawomocnieniu się wyceny syndyk albo za zgodą Rady Wierzycieli (jeżeli taka zostanie powołana), albo za zgodą sędziego komisarza przystępuje do sprzedaży według ustalonych trybów i poziomu cen.

Rolnicy podwójnie poszkodowani

Upadłość spółdzielni mleczarskiej jest szczególnie dotkliwa dla dostawców mleka. – Rolnicy są pokrzywdzeni w podwójny sposób. Po pierwsze, spółdzielnia wielu swoim dostawcom zalega z zapłatą za surowiec. Rolnicy będą zgłaszać swoje wierzytelności do syndyka. Wierzytelności te znajdą się w pierwszej kategorii, obok roszczeń pracowników upadłej spółdzielni, ZUS-u, Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych – relacjonuje Józef Gliński. Nadmienia, że zakwalifikowanie do pierwszej kategorii wierzycieli nie zapewnia odzyskania długu lub jego części przez rolników, ponieważ cały majątek spółdzielni jest zabezpieczony albo hipoteką (w przypadku nieruchomości), albo zastawem rejestrowym na ruchomościach. W pierwszej kolejności zabezpieczone są środki finansowe dla wierzycieli posiadających zabezpieczenie.

– Aktualnie nie znam wartości rynkowej majątku „Bielmleku”, ale z wstępnych szacunków, wysokość roszczeń wierzycieli posiadających zabezpieczenie może przewyższać rynkową wartość majątku spółdzielni. Oznacza to, że trudno będzie zabezpieczyć potrzeby pierwszej kategorii wierzycieli. Optymistyczną wersją będzie pokrycie części tych wierzytelności – mówi syndyk i zwraca uwagę na drugi aspekt niekorzystnej sytuacji rolników będących członkami, udziałowcami spółdzielni mleczarskiej w Bielsku Podlaskim. Udziałowiec spółdzielni jej współwłaścicielem i w świetle prawa odpowiada za zobowiązania spółdzielni do wysokości udziałów określonych w jej statucie.
– W statucie „Bielmlek” Spółdzielni Mleczarskiej zarejestrowanym w Krajowym Rejestrze Sądowym wysokość udziałów jest określona na kwotę 50 tys. zł. Zgodnie z przepisami prawa spółdzielczego po ogłoszeniu upadłości syndyk wzywa członków spółdzielni do wpłacenia różnicy między udziałem zapisanym w statucie spółdzielni a kwotą wcześniej wpłaconą. Zatem przepisy prawa nakazują mi zwrócenie się do rolników o dopłacenie tej różnicy – relacjonuje Józef Gliński. Informuje, że odpowiedzialność udziałowców spółdzielni rozciąga się na rok przed wszczęciem postępowania upadłościowego. Oznacza to, że rolnicy, którzy w okresie od 8 marca 2020 r. do 8 marca 2021 skutecznie wystąpili z tej spółdzielni, także otrzymają wezwanie do uregulowania swoich udziałów do kwoty 50 tys. zł. – Nie ukrywam, że upadłość spółdzielni mleczarskiej w Bielsku Podlaskim wywołuje wiele emocji, organizowane są protesty rolników, miałem okazję w nich uczestniczyć i wysłuchać niezadowolenia rolników. Była to także okazja do wyjaśnienia prawnych kwestii związanych z upadłością spółdzielni – opowiada syndyk.

Winę zarządu trzeba udowodnić

Pytamy pełnomocnika sądowego zarządzającego majątkiem upadłej „Bielmlek” SM, jaką odpowiedzialność ponosi jej zarząd za zaistniałą sytuację. – Jeżeli członek zarządu lub rady nadzorczej swoim działaniem (lub zaniechaniem działania), sprzecznym z prawem lub statutem spółdzielni, wyrządził szkodę majątkową spółdzielni, to ponosi odpowiedzialność odszkodowawczą, chyba że nie ponosi winy. Ponadto, jeżeli się okaże, że zarząd spółdzielni działał na niekorzyść spółdzielni, wierzycieli, dopuścił się malwersacji etc., to, na podstawie ogólnych przepisów, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Najpierw to trzeba udowodnić i po orzeczeniu winy przez sąd można próbować odzyskać część zadłużenia z majątku prywatnego członków zarządu – odpowiada Józef Gliński. Według uzyskanych informacji, po ogłoszeniu upadłości spółdzielni mleczarskiej w Bielsku Podlaskim z zarządem i pracownikami rozwiązano umowę o pracę z zachowaniem przewidzianego prawem okresu wypowiedzenia.

Okiem dostawcy mleka

– Od 15 listopada 2020 r. spółdzielnia mleczarska w Bielsku Podlaskim nie skupuje mleka, więc znaleźliśmy innego odbiorcę. Pierwsza zaległość ze strony tej spółdzielni w zapłacie za surowiec powstała w miesiącach od września do listopada 2019 r., a później do 15 listopada 2020 r. z płatnościami bywało różnie: raz płacono, a raz nie. W sumie spółdzielnia za dostarczony surowiec zalega nam 104 tys. zł – opowiada pani Ewa Szerszeń prowadząca wraz z mężem Henrykiem w Piotrowie w powiecie bielskim gospodarstwo, w którym utrzymują 30 krów mlecznych. Małżeństwo informuje, że z uwagi na nieregularną zapłatę za surowiec od marca 2020 r. większą część produkowanego mleka sprzedawali do innej mleczarni, a niewielkie dostawy do „Bielmlek” miały podtrzymać relacje ze spółdzielnią, której są członkami od 25 lat. – Mieliśmy nadzieję, że z czasem spółdzielnia ureguluje zapłatę za surowiec, na co nie mogli liczyć rolnicy, którzy zupełnie zaprzestali dostaw surowca – wspomina rozmówczyni. Nadmienia, że zaległa zapłata za surowiec to nie jedyna strata, ponieważ członek spółdzielni odpowiada za jej zobowiązania do wysokości zadeklarowanych udziałów. Na razie syndyk upomina się o udział wynoszący 50 tys. zł od każdego członka spółdzielni.

– Wysokość tych udziałów jest jednak sporna, ponieważ zarząd spółdzielni, ubiegając się o ostatni kredyt, podniósł, nie do końca legalnie, kapitał spółdzielni i udziały opiewają na kwotę 100 tys. zł – relacjonuje pani Ewa Szerszeń. Nadmienia, że wobec prawnych kontrowersji co do sposobu podwyższenia wysokości udziału członkowskiego jeden z rolników wystąpił w tej sprawie do sądu, by ten orzekł, czy udziały w spółdzielni mleczarskiej w Bielsku Podlaskim wynoszą 50 czy 100 tys. zł. Według uzyskanej informacji rozprawa sądowa w tej kwestii ma się odbyć 26 kwietnia bieżącego roku – Mamy nadzieję, że 50 tys. zł będzie maksymalną kwotą naszych zobowiązań wobec upadłej spółdzielni. Nie wiadomo też, jaką część zaległej zapłaty za mleko uda się odzyskać. Aktualnie na współpracy z „Bielmlek” SM straciliśmy łącznie 154 tys. zł – mówi rozmówczyni.

Skoro to sąd musi rozstrzygać o wysokości udziału członkowskiego w spółdzielni mleczarskiej, to relacje jej zarządu i rady nadzorczej z rolnikami są co najmniej dziwne, żeby nie powiedzieć bardzo naganne. Ale to nie jedyny problem wyłaniający się z zarządzania „Bielmlek” SM. Wyjaśnienia wymaga, w jaki sposób doszło do sytuacji, w której zadłużenie spółdzielni przekracza 100 mln zł ponad wartość księgową majątku. Czym kierowały się instytucje finansowe, które kredytowały działalność spółdzielni zadłużonej ponad granice zdrowego rozsądku. 