Praca hodowlana w małym stadzie krów

Wydajność ponad 14,7 tys. kg mleka średnio w roku od krowy, uzyskana bez stosowania wozu paszowego w żywieniu stada, oraz dobra zdrowotność i płodność mlecznic budzą uznanie dla kompetencji hodowcy – prezentujemy przykład z woj. kujawsko-pomorskiego.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

Prowadzenie oceny użytkowości mlecznej w moim stadzie zapoczątkował w latach 70. ubiegłego wieku mój ojciec Stanisław, który do dziś bardzo interesuje się hodowlą bydła mlecznego. Kontynuuję tę tradycję, w 2006 r. przejąłem 15-hektarowe gospodarstwo z 13 krowami o średniej rocznej wydajności ok. 8 tys. litrów mleka. W tym czasie był do bardzo dobry wynik produkcyjny – relacjonuje Marcin Gromada z Ludziska w powiecie inowrocławskim. Rozmówca aktualnie użytkuje 32 hektary, na których utrzymuje 24 krowy. W ubiegłym roku średnia wydajność ze stada liczącego ok. 20 krów wyniosła 14 771 kg mleka, zawierającego 3,42% tłuszczu i 3,55% białka. Wysokiej wydajności mlecznej towarzyszy dobry rozród krów, średni okres międzywycieleniowy (OMC) w 2019 r. wyniósł 389 dni. Trzeba podkreślić, że hodowca od lat plasuje się w wojewódzkiej i krajowej czołówce rankingu pod względem wydajności mlecznej. W 2019 r. zajął drugie miejsce w kraju w kategorii gospodarstw liczących nie więcej niż 20 krów. – Pułap średniorocznej wydajności mleka od krowy 13 tys. kg osiągnąłem w 2013 r., a w 2017 r. moje krowy wyprodukowały przeciętnie nieco ponad 14 tys. kg mleka – nadmienia. Informuje, że stado utrzymuje w oborze uwięziowej, wzniesionej ponad 40 lat temu, wyposażonej w łańcuchowy zgarniak obornika, a od 2004 r. w dojarkę przewodową.

W swoim stadzie dochowałem się czterech krów o wydajności życiowej ponad 100 tys. kg mleka – informuje Marcin Gromada, na zdjęciu z synami: Szymonem i Adasiem

Namiastka TMR-u
Uzyskanie wysokiej wydajności krów rasy holsztyńsko‑fryzyjskiej wymaga m.in. umiejętnego żywienia. – Podstawą są dobrej jakości kiszonki, do ich sporządzania przywiązuję bardzo dużą wagę. Na wartość pokarmową kiszonek duży wpływ ma termin koszenia. Trawy zebrane zbyt późno zawierają dużo włókna i mało białka. Skutkuje to koniecznością skarmiania w większej ilości drogich pasz wysokobiałkowych – relacjonuje rozmówca. Zwraca także uwagę na optymalny termin koszenia kukurydzy na kiszonkę i jej zbiór odpowiednimi maszynami i podkreśla: – każdy ziarniak musi być uszkodzony, w przeciwny razie nie będzie strawiony. Tym samym energia zawarta w ziarnie jest niedostępna dla organizmu krów i trzeba ją uzupełniać paszą treściwą. Problem w tym, że wysokie dawki paszy treściwej powodują zakwaszenie żwacza, co zaburza nie tylko jego poprawne funkcjonowanie, ale także sprzyja występowaniu wielu innych chorób. Niebezpieczeństwo wystąpienia kwasicy żwacza zmniejsza m.in. mieszanie pasz objętościowych z treściwymi, czyli sporządzanie TMR-u. – Nie mam jeszcze wozu paszowego, rozsypane na stole paszowym pasze mieszam widłami, jest to namiastka TMR-u, bo nie zrobię tego tak dokładnie, jak maszyna – mówi hodowca. Informuje, że najpierw sporządza mieszaninę z następujących pasz: kiszonki z kukurydzy, kiszonych wysłodków buraczanych, poekstrakcyjnej śruty rzepakowej i sojowej, paszy treściwej z zakupu, drożdży paszowych i kwaśnego węglanu sodu. Na wymieszane ręcznie pasze rolnik kładzie siano i kiszonkę z traw podsuszonych lub z lucerny. W okresie zasuszenia krowy otrzymują słomę, siano, niewielką ilość kiszonek z kukurydzy i wysłodków buraczanych. Zwierzęta w tym gospodarstwie żywione są dwa razy dziennie. Dzienna dawka paszy treściwej dla krów o najwyższej wydajności mlecznej wynosi ok. 15 kg i jest podawana w trzech porcjach. Krowy mają stały dostęp do pasz, które są kilka razy dziennie podgarniane na stole paszowym. – Przed kolejnym karmieniem usuwam niedojady – mówi rolnik.

Hodowca od kilku lat sam układa dawki pokarmowe, wcześniej korzystał z pomocy doświadczonego doradcy. Trzeba przyznać, że stosowany przez niego sposób żywienia stada przynosi dobre efekty nie tylko pod względem uzyskiwanej wydajności mlecznej i płodności krów, ale także pod względem częstości występowania zaburzeń metabolicznych. – Na bieżąco analizuję comiesięczne wyniki próbnych udojów. Interesuje mnie wydajność mleczna poszczególnych krów, skład mleka, zawartość w nim mocznika oraz zagrożenie występowania ketozą. Ostrzeżenie o ketozie (tzw. K!) wystąpiło pierwszy raz w tym roku u jednej krowy. Dotychczas z tą chorobą nie miałem kłopotów, również kwasica nie jest problemem – opowiada hodowca.

Stado utrzymywane jest w oborze uwięziowej, wzniesionej w 1979 r.

Organizacja rozrodu
Rozmówca wypracował w swoim stadzie nie tylko sposób na poprawne żywienie krów, ale także na dobre zarządzanie rozrodem. Podstawą jest sumienne notowanie ważnych terminów: wycielenia, występowania rui, pokrycia, badania cielności. – W niewielkim stadzie pisemne notatki w zupełności wystarczą, można się obyć bez programu komputerowego i wielu innych udogodnień. W oborze uwięziowej nie sprawdzi się elektroniczny system wykrywania rui – mówi hodowca. Informuje, że w swoim stadzie ruje obserwuje co najmniej cztery razy w ciągu dnia, zwracając szczególną uwagę na sztuki, u których powinny się one pojawić. Podkreśla problem występowania u krów wysokomlecznych tzw. cichych rui o przebiegu bezobjawowym. – W systemie uwięziowym objawy rui nie występują tak wyraźnie, jak w oborze wolnostanowiskowej. Zauważyłem, że w okresie okołorujowym krowy podczas doju wolniej oddają mleko. Dój zamiast ok. 4 minut trwa 6–8 minut. Dla mnie jest to sygnał, że wkrótce może się pojawiać ruja – dzieli się swoim doświadczeniem Marcin Gromada. Informuje, że stara się kryć krowy możliwie jak najwcześniej po porodzie, warunkiem jest dobra zdrowotność dróg rodnych, sprawdzana przez lekarza weterynarii. Lekarz bada cielność krów dwa razy po inseminacji. Ponadto hodowca korzysta z możliwości kontroli cielności za pomocą testów PAG, wykonywanych na próbkach mleka. – Chcę mieć pewność, że krycie było skuteczne, utrzymanie jałowej krowy kosztuje – mówi rolnik. Nadmienia, że jałówki kryje nasieniem seksowanym. Na ciążę w tym stadzie zużywa się ok. 2,5 słomki, co przy uzyskiwanej wydajności mlecznej trzeba uznać za bardzo dobry wynik.

Jałówki kryte inseminowane nasieniem seksowanym cielą się w wieku ok. 756 dni

Zdrowotność na pierwszym planie
Pytamy hodowcę, w jakim kierunku zamierza w przyszłości prowadzić pracę hodowlaną w swoim stadzie. – Aktualny poziom wydajności mnie zadowala. Teraz koncentruję się na poprawie cech płodności i zdrowotności wymion oraz racic. Na zdrowotność gruczołu mlekowego nie mogę narzekać, mililitr mleka zawiera 150–200 tys. komórek somatycznych, ale warto tę cechę doskonalić. Natomiast największy problem mam ze zdrowotnością racic, z tego powodu brakuję najwięcej krów – odpowiada. Podkreśla, że poprawa zdrowotności jest możliwa. Argumentując, wskazuje cztery krowy w swoim stadzie, których życiowa produkcja przekroczyła 100 tys. kg mleka. Spośród tych czterech rekordzistek dwie nadal żyją. Wyznaczony cel hodowlany przybliża korzystanie ze specjalistycznego doradztwa w zakresie prowadzenia hodowli i doboru buhajów. Doradcą jest siostra rozmówcy, Mirosława Małek, która zawodowo związana jest ze Stacją Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Bydgoszczy.

Kultywowanie rodzinnych tradycji hodowli bydła mlecznego wraz z rozwijaniem zainteresowań w tym kierunku wiedzie do sukcesu, czego przykładem jest stado Marcina Gromady.  