Top-Tomyśl postawił na produkty regionalne

Niewielkie mleczarnie, nastawione na produkcję tradycyjnych wyrobów, zdobywają rzesze wiernych konsumentów. Przykładem jest Okręgowa Spółdzielnia Mleczarska w Nowym Tomyślu.

TEKST I ZDJĘCIA: RYSZARD LESIAKOWSKI

Krystian Kuśnierek prezentuje sztandarowy produkt nowotomyskiej spółdzielni mleczarskiej – Wielkopolski Ser Smażony

– Surowiec skupujemy od 45 dostawców, dziennie przerabiamy 30–35 tys. litrów mleka – relacjonuje Krystian Kuśnierek, prezes Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej Top-Tomyśl w Nowym Tomyślu (woj. wielkopolskie). Spółdzielnia powstała w 1945 roku przy dużym zaangażowaniu okolicznych rolników. Od początku działalności nastawiła się na produkcję tzw. galanterii mleczarskiej. Jako jedna z pierwszych mleczarni w Polsce otrzymała w 1967 roku znak jakości Q na produkowane masło. Znak ten jest najstarszym krajowym certyfikatem, potwierdzającym wysoką jakość produktów. Na przełomie lat 60. i 70. ubiegłego wieku w nowotomyskiej mleczarni powstała nowa masłownia, wyposażona, jak na tamte czasy, w nowoczesne urządzenia, umożliwiające produkcję masła metodą ciągłą. – Masło przez długie lata było w tym zakładzie wiodącym produktem, nawet przez krótki czas eksportowanym – mówi prezes. Informuje, że po wstąpieniu Polski do UE spółdzielnia podjęła trud dostosowania zakładu do unijnych standardów. Zakupiono nowe linie do pasteryzacji mleka i śmietanki, wraz z komputerowym oprzyrządowaniem, oraz nową pakowaczkę próżniową do twarogów. Zmodernizowano urządzenia do rozlewu w kubeczki napojów fermentowanych oraz linię do pakowania masła. Konieczne były także prace budowlane, aby dostosować ciągi komunikacyjne do wymogów HACCP. – Przemian wujących mleczarnię do unijnych standardów było wiele. Dzięki temu firma utrzymała się na rynku – konkluduje rozmówca. Informuje, że spółdzielnia inwestowała również w późniejszym czasie, m.in. w 2007 roku zakupiono nową linię do rozlewu mleka i napojów fermentowanych.
Ser smażony – wielkopolski specjał
– Specjalizujemy się w tzw. galanterii mleczarskiej, stosując tradycyjne metody produkcji. Z natury rzeczy są to wyroby o relatywnie krótkim terminie przydatności do spożycia – relacjonuje Krystian Kuśnierek. Obecnie nowotomyska spółdzielnia mleczarska oferuje mleko spożywcze o różnej zawartości tłuszczu, jogurty naturalne i smakowe oraz typu greckiego, kefiry, maślanki naturalne i smakowe, twaróg krajankę, twarożki smakowe oraz masło. – Naszą chlubą jest ceniony przez konsumentów Wielkopolski Ser Smażony, oferowany także z dodatkiem kminku – podkreśla prezes. Wyjaśnia, że jego recepturę opisano w 1899 roku. Produkowany w nowotomyskiej spółdzielni, uzyskał wiele certyfikatów potwierdzających jego autentyczność. – Najcenniejszym dla nas jest unijny znak „Chronione Oznaczenie Geograficzne”. Nasz ser smażony ma także wszystkie najważniejsze krajowe certyfikaty, tj. „Jakość i tradycja”, „Poznaj dobrą żywność”, „Dziedzictwo kulinarne Wielkopolski” – mówi z dumą mleczarz. Informuje, że dużą renomą cieszy się także twarożek Tradycyjny Gzik Wielkopolski, produkowany również według regionalnej receptury. Oferowany jest także z dodatkiem szczypiorku. – Wysoką jakość naszych gzików potwierdzają liczne krajowe certyfikaty – nadmienia rozmówca.

Sprzedaż najważniejsza
Świeże produkty mleczarskie z uwagi na krótki okres przydatności do spożycia wymagają sprawnej sprzedaży. – Nasza dystrybucja gotowych wyrobów jest rozłożona na wiele kanałów. Współpracujemy ze sklepami detalicznymi. Mamy też bardzo dobrze funkcjonujący przyzakładowy sklep firmowy, w którym zaopatrują się nie tylko mieszkańcy Nowego Tomyśla i okolic, ale także wiele osób zjeżdża z odległej o 5 km autostrady, aby nabyć nasz nabiał – opowiada prezes. Informuje, że wyroby z Top-Tomyśla sprzedawane są także w sklepach patronackich, prowadzonych w ścisłej współpracy z Wielkopolską Spółdzielczą Składnicą Mleczarską w Poznaniu, w której nowotomyska mleczarnia ma udziały. – Istotnym kanałem sprzedaży jest dla nas współpraca z hurtowniami z Wielkopolski, Pomorza Zachodniego, Trójmiasta i Warszawy. Ponadto zaopatrujemy markety dużych sieci handlowych, na które przypada ok. 40% naszych obrotów – informuje rozmówca. Podkreśla, że spółdzielnia zabiega o zwiększenie sprzedaży. Do nowych konsumentów stara się docierać za pośrednictwem ogłoszeń w lokalnej prasie, reklam w regionalnych programach telewizyjnych i radiowych. – Korzystamy też z nowoczesnych mediów, mamy swój profil w serwisie społecznościowym Facebook – uzupełnia prezes. Ponadto nowotomyska spółdzielnia od lat uczestniczy w degustacjach, konkursach i targach, zdobywając liczne nagrody. W ubiegłym roku Tradycyjny Gzik Wielkopolski ze szczypiorkiem zdobył Złoty Medal Międzynarodowych Targów Poznańskich, a Gzik bez dodatków Medal Targów „Smaki Regionów”. – Nagrody motywują do utrzymania wysokiej jakości naszych wyrobów, nie chcemy zawieść konsumentów, których zaufanie zdobywaliśmy latami – podkreśla mleczarz.

Na rynku bardzo ciasno
W opinii Krystiana Kuśnierka duża konkurencja na rynku produktów mleczarskich i surowca sprawia, że dla małych mleczarni zagrożeniem jest zarówno okres bessy, jak i hossy w mleczarstwie. Wyjaśnia, że niskie ceny na masowe produkty eksportowe, tj. mleko w proszku i sery dojrzewające, powodują bardzo duże zainteresowanie dużych firm lokowaniem na krajowym rynku galanterii mleczarskiej, i w konsekwencji ceny spadają. Tymczasem producenci wyrobów tradycyjnych, z uwagi na małą skalę produkcji, ponoszą relatywnie wyższe koszty i w tej sytuacji ich produkty stają się niekonkurencyjne. Z kolei w okresie dobrej koniunktury do rywalizacji dochodzi na rynku surowca. W tym czasie potentaci oferują wysokie ceny skupu mleka, aby zrealizować kontrakty eksportowe. – Temu wyzwaniu bardzo trudno sprostać małym zakładom – konkluduje prezes. Informuje, że nowotomyska spółdzielnia stara się płacić za surowiec na poziomie średniej krajowej, unikając ekstremów cenowych.

W opinii Krystiana Kuśnierka obecnie coraz większy wpływ na koszty przerobu mleka mają pensje pracowników, zwłaszcza w regionach z rozwiniętym przemysłem i usługami. Jest to kolejny problem dla małych mleczarni, które produkują metodami tradycyjnymi, a więc pracochłonnymi.
– Tak jak dotychczas, musimy radzić sobie z nowymi wyzwaniami. Dzięki rozsądkowi członków rad nadzorczych naszej spółdzielni udało się zakład utrzymać do dzisiaj – mówi prezes. Informuje, że nowotomyska mleczarnia systematycznie inwestuje. W tym roku węglową kotłownię zastąpi gazowa. Dla przyszłości zakładu zlokalizowanego w centrum 20-tysięcznego miasta spełnienie coraz surowszych wymogów ochrony środowiska jest kwestią kluczową.