Udoje o podwyższonym ryzyku

Każda epidemia wpływa nie tylko na stan zdrowotny społeczeństwa, ale także na kondycję krajowej gospodarki. Trudno wymienić chociaż jeden sektor, który by nie ucierpiał podczas pandemii. Nie inaczej jest z szeroko pojętym rolnictwem i hodowlą zwierząt, o czym przekonali się na własnej skórze producenci mleka, którzy zmuszeni byli do ograniczenia wielu oferowanych dotąd usług. Taka sytuacja nie dotyczy wyłącznie naszego kraju, ale całej Europy, gdzie wdrożono różne sposoby ochrony przed COVID-19.

tekst: MATEUSZ UCIŃSKI

Zaskoczenie – tak najprościej można opisać pierwsze tygodnie trwania epidemii koronawirusa zarówno w Polsce, jak i na całym świecie. Otwarte, mobilne społeczeństwo praktycznie z dnia na dzień zostało uwięzione w swoich domach i gospodarstwach. Naturalnie, w dobie pandemii jest to konieczne, zwłaszcza że skala zakażeń i problemy, z jakimi borykały się np. Włochy czy Hiszpania, nie pozostawiały złudzeń co do konieczności izolacji.

Wprowadzone obostrzenia mocno odcisnęły się również na branży hodowlanej, gdzie świadczenie usług takich jak próbne udoje, związane z oceną wartości użytkowej bydła, czy wszelkiego rodzaju doradztwa wymagają bezpośrednich kontaktów międzyludzkich, co podwyższa ryzyko zakażenia. Dlatego też wiele krajów wprowadziło szczególne środki bezpieczeństwa lub czasowo zamroziło wykonywanie tego typu działalności. Skala tych posunięć zależała od struktury organizacji odpowiedzialnej za prowadzenie oceny, sposobu jej świadczenia i odgórnych, rządowych regulacji w danym kraju. Spójrzmy zatem, jak wyglądało to w Europie.

Niemcy
Nasi zachodni sąsiedzi ocenę wartości użytkowej bydła prowadzą w 17 landowych organizacjach LKV, które posiadają dużą autonomię, jednak podlegają kontroli i respektują wytyczne ogólnokrajowego podmiotu, jakim jest BRS (Bundesverband Rind und Schwein e. V.). Niemcy nie zawiesili świadczenia usług takich jak próbne doje, wychodząc z założenia, że wszystkie służby weterynaryjne i okołoweterynaryjne posiadają już odpowiednie wyszkolenie i zabezpieczenia na okoliczność występowania i rozprzestrzeniania się różnorakich zakażeń. Naturalnie, przedsięwzięto jak najdalej idące środki bezpieczeństwa, z zachowaniem dystansu społecznego na czele, co jest istotne, gdyż najpopularniejszą metodą oceny w tym kraju jest metoda A, gdzie próbki mleka pobierane są przez pracowników wspomnianych wcześniej LKV.

Czechy i Słowacja
Południowi sąsiedzi Polski także nie zawieszali u siebie usług ocenowych, mimo praktycznie stuprocentowego stosowania metody A, jednak dopuszczali w wyjątkowych przypadkach możliwość wstrzymania próbnych dojów i zastosowania tzw. okresu wstawionego. Mimo to Českomoravská společnost chovatelů, a.s., czyli organizacja odpowiedzialna za tę usługę, stwierdziła, że w najbardziej newralgicznym okresie pobieranie próbek spadło jedynie o ok. 5% w skali całego kraju. Trzeba przyznać, że mimo rozdziału (po upadku Czechosłowacji) oba kraje na wielu płaszczyznach działają jak naczynia połączone; na Słowacji, gdzie organizacja Plemenárske služby SR, š.p. sprawuje pieczę nad oceną, podążono podobną drogą jak w Czechach, czyli prowadzono próbne doje, oczywiście z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. Kluczowe dla tych decyzji jest to, że zarówno w Czechach, jak i na Słowacji wspomniane organizacje są mocno powiązane z resortami rolnictwa, co również rzutowało na podejście do kwestii świadczenia tych usług w czasie pandemii.

Łotwa, Litwa i Estonia
Kraje bałtyckie poradziły sobie z obostrzeniami epidemicznymi bez wstrzymywania próbnych dojów, z wyjątkiem Litwy, gdzie próbkowanie zawieszono w kwietniu na okres jednego miesiąca. W przypadku tych państw było to stosunkowo proste, ponieważ stosuje się w nich wszystkie trzy metody oceny – A, B i C, dlatego w wielu przypadkach, kiedy hodowcy sami pobierali próbki mleka, nie było takiego ryzyka zakażenia koronawirusem, jak w przypadku stosowania metody A. Doskonałym przykładem jest Estonia, gdzie obowiązuje wyłącznie metoda B, i obawy dotyczyły jedynie pracowników organizacji, która w tym kraju prowadzi ocenę, czyli Estonian Livestock Performance Recording Ltd. Szczególną uwagę przykładano do zabezpieczenia personelu laboratoriów, ponieważ w przypadku zakażenia, zostałyby one zamknięte na co najmniej miesiąc.

Austria i Szwajcaria
W obydwu krajach ocena prowadzona jest metodą A. W połowie marca wprowadzono obostrzenia dotyczące przemieszczania się osób, co spowodowało także zawieszenie próbnych dojów, jednak od początku maja są one realizowane zgodnie z harmonogramem, z zachowaniem dystansu społecznego oraz dodatkowych środków ostrożności. W pozostałej części roku zarówno szwajcarska ASR (Arbeitsgemeinschaft Schweizerischer Rinderzüchter), jak i austriacka ZAR (Zentrale Arbeitsgemeinschaft Österreichischer Rinderzüchter) będą dążyć do wykonania wymaganej ilości próbnych dojów i nadrobienia strat.

Francja
W tym kraju, gdzie stopień zakażeń był naprawdę znaczący, organizacje odpowiadające za prowadzenie oceny, takie jak Seenovia czy BCEL-Ouest, z początkiem kwietnia zadecydowały o stopniowym zawieszaniu próbnych dojów w regionach Francji, gdzie usługi prowadziły te podmioty. Wpływ na taką decyzję miało to, że w ponad 80% stosowana jest tam metoda A, związana z bezpośrednim kontaktem z hodowcami. Do świadczenia usługi ocenowej wrócono od 11 maja, co pokrywało się ze stanowiskiem rządu Republiki Francuskiej w sprawie odmrażania gospodarki. W pozostałej części roku organizacje oceny wartości użytkowej będą dążyć do nadrobienia okresu zamrożenia, zwiększając maksymalnie częstotliwość próbnych dojów, by wykonać ich wymaganą ilość w roku. Okres, kiedy nie prowadzono próbnych dojów, wyżej wspomniane organizacje wykorzystały na promowanie wśród hodowców samodzielnego pobierania próbek mleka. Dla tych, którzy tak uczynili i przesłali je do laboratoriów, przygotowywane były aktualne analizy.

Włochy
Wszyscy pamiętamy skalę pandemii, jaka panowała w tym kraju, zatem nie dziwi fakt, że praktycznie przez cały marzec i kwiecień wszelkie czynności związane z oceną wartości użytkowej bydła były zawieszone. Dopiero w maju Associazione Italiana Allevatori, odpowiadająca za tę usługę, zdecydowała się na stopniowe przywracanie próbnych udojów, które w tamtym regionie prowadzone są metodą A.

Hiszpania
Półwysep Iberyjski był kolejnym miejscem szczególnie doświadczonym przez epidemię koronawirusa, dlatego przez cały kwiecień wstrzymano lub znacznie ograniczono pobieranie próbek mleka do analizy, zwłaszcza że w Hiszpanii również dominuje metoda A. FEAGAS (Federación Española de Asociaciones de Ganado Selecto), prowadząca tę usługę, zdecydowała się wznowić wszystkie prace z początkiem maja i obecnie pomału wszystko wraca do normy.

Wielka Brytania i Irlandia
Na terenie Zjednoczonego Królestwa i Irlandii prowadzeniem oceny wartości użytkowej bydła zajmuje się kilka niezależnych od siebie i niezrzeszonych organizacji, takich jak Cattle Information Service, National Milk Records plc, Royal Jersey Agricultural & Horticultural Society-Royal Jersey Showground Milk Records czy Irish Cattle Breeding Federation Society Limited. Reakcje tych podmiotów w dużej mierze pokrywały się z polityką rządu Borisa Johnsona, która zakładała uodpornienie społeczeństwa i niewprowadzanie nadmiernych restrykcji w funkcjonowaniu państwa. Dopiero gdy w kwietniu okazało się, że ta taktyka zawodzi, nastąpiło zamrażanie gospodarki, a wraz z nią ograniczenia, czy wręcz zaprzestanie prowadzenia próbnych dojów metodą A. Jednocześnie, podobnie jak we Francji, wśród hodowców bardzo promowano samodzielne pobieranie próbek mleka i przesyłanie ich do laboratorium. Zarówno w Anglii, jak i w Irlandii równolegle stosuje się metodę B, gdzie jej udział w ogóle prowadzonej oceny waha się między 20–45%. Na Wyspach przewiduje się powrót do regularnych usług oceny w czerwcu. Opóźnienie restrykcji wydłużył tu okres zamrożenia usług.

Kraje Beneluksu
Jak można było się spodziewać, w krajach takich jak Holandia i Belgia nie wprowadzono szczególnych obostrzeń dotyczących usług związanych z oceną wartości użytkowej bydła, poza zintensyfikowaniem stosowania środków higieny sanitarnej wśród pobierających próbki i ograniczeniem bezpośredniego kontaktu z hodowcami. Z danych bazujących na Coöperative CRV u.a. wynika, że spadek liczby prób mleka analizowanych w ramach próbnych dojów oscylował w granicach 10% w skali całego regionu, co przy stosowaniu metody A było dość brawurowym posunięciem.

Skandynawia
Epidemię COVID-19 dość powściągliwie potraktowały kraje leżące na północy naszego kontynentu. Dania nie zawiesiła prowadzenia oceny, a spadek liczby prób mleka analizowanych w ramach próbnych dojów wyniósł około 5–10%. W Finlandii, Szwecji i Norwegii, gdzie usługa ocenowa prowadzona jest za pomocą metody B, problem kontaktów z hodowcami nie istniał, a transport próbek zapewniają mleczarnie, w których gestii pozostają również badania laboratoryjne dotyczące prowadzenia oceny wartości użytkowej. Naturalnie, dołożono wszelkich starań, aby zminimalizować ryzyko zakażenia wśród pracowników organizacji odpowiedzialnych za prowadzenie oceny wartości użytkowej bydła, takich jak ProAgria Group, Danish Cattle Federation, TINE SA, czy Växa Sverige.

Węgry
Livestock Performance Testing Ltd. – organizacja odpowiadająca za ocenę u naszych przysłowiowych bratanków zadecydowała, że nie ma potrzeby, mimo obowiązującej w 86% metody A, wstrzymania próbnych udojów. Postawiono jednak na bardzo restrykcyjne podejście do kwestii społecznego dystansu i stosowania się do zaleceń organów sanitarnych.

Polska
Nasz kraj przedstawiamy na końcu, z jednego zasadniczego powodu – na tle wspomnianych wcześniej organizacji Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka wyróżnia się tym, że działając na terenie całego kraju, świadczy szeroką paletę różnych usług: od opisywanej powyżej oceny wartości użytkowej bydła przez usługi hodowlane, na szeroko rozumianym doradztwie kończąc. Z jednej strony to ogromny atut, z drugiej w momencie zagrożenia epidemiologicznego poważny problem, gdyż sieć powiązań międzyludzkich jest ogromna, a co za tym idzie – ryzyko zakażenia także podwyższone. Być może dla wielu osób decyzja o wstrzymaniu próbnych dojów i czasowym zawieszeniu świadczenia wielu usług, która zapadła 16 marca, była zaskakująca, jednak nie można było ryzykować zdrowia zarówno hodowców, jak i pracowników Federacji. Zwłaszcza że w tamtym okresie trwania pandemii nie wiedzieliśmy o niej tyle, ile wiemy teraz, a świat żył przede wszystkim obrazami ciężarówek wywożących zmarłych w Lombardii. Okres zamrożenia oceny trwał do 6 kwietnia, po czym sukcesywnie powracano do świadczenia przez Federację wszystkich oferowanych usług. Trzeba zaznaczyć, że te czasowe niedogodności nie wpłynęły znacząco na proces analizowania ani raportowania hodowlanych i produkcyjnych wyników, gdyż zastosowano „okresy wstawione”, a sama organizacja w okresie przestoju mocno skupiła się na pomocy hodowcom online. Reasumując, śmiało można powiedzieć, że organizacje prowadzące ocenę wartości użytkowej bydła w Europie całkiem nieźle poradziły sobie z epidemią COVID-19. Trzeba jednak zaznaczyć, że podstawą ich działań było dostosowywanie się do warunków, wytycznych i – co najbardziej istotne – sytuacji panującej w konkretnym kraju. Każda z nich dbała zarówno o swoich klientów (hodowców), jak i o pracowników. Praktycznie wszędzie pracownicy biurowi i administracyjni zostali skierowani do pracy zdalnej, a laboratoriom i tym, którzy musieli pozostać na posterunku lub pracować w terenie, zapewniono maksimum bezpieczeństwa. Bezpośrednie kontakty z producentami mleka zostały ograniczone praktycznie tylko do tych niezbędnych. To cenna lekcja, którą będziemy długo pamiętać, i pozostaje mieć nadzieję, że nie będziemy musieli jej już nigdy powtarzać! 