Złote mury mleka nie dają. Ma być taniej i funkcjonalnie

– Nawet jakbyśmy zrobili złote mury, to mleka i tak nie będzie więcej. Dla krów najważniejsze jest świeże powietrze, światło i woda. Hale namiotowe spełniają te warunki – mówi Wojciech Mielczarek, który rozwija produkcję mleka.

Marcin Jajor, zdjęcia: Marcin Jajor

Hale namiotowe mogą być dobrą alternatywą dla tradycyjnych budynków, szczególnie wtedy, gdy potrzebne jest miejsce na powiększenie stada, fot. Marcin Jajor
  • Czy można powiększyć stado relatywnie niewielkim kosztem, gdy brakuje miejsca w oborze? Oczywiście, że tak.
  • Hodowcy bydła, których stada liczą ponad 100 krów opowiadają nam, na jakie rozwiązania zdecydowali się i dlaczego dokonali takich, a nie innych wyborów.
  • Producenci osiągają imponujące wyniki. Każda samica w ich stadach daje średnio w laktacji 12 tys. kg mleka.

W dobie drogich materiałów budowlanych i wysokich kosztów pracy inwestycja w nową oborę staje się coraz większym wyzwaniem. Wielu hodowców odkłada decyzję na później, czekając na lepszą koniunkturę na rynku mleka. Odpowiedź na ten problem stanowią hale namiotowe, które stają się nieodłącznym elementem nowoczesnych gospodarstw rolnych. Dzięki modułowej konstrukcji, prostemu i szybkiemu montażowi oraz relatywnie niskim kosztom inwestycyjnym oferują elastyczną przestrzeń nie tylko do przechowywania plonów i maszyn rolniczych, ale też hodowli zwierząt gospodarskich. W warunkach rosnącej presji od strony kosztowej, niepewnej sytuacji geopolitycznej i niestabilnych cen skupu mleka – są ciekawą alternatywą dla tradycyjnych obór, która dodatkowo pozwala rolnikom szybko reagować na zmieniające się potrzeby produkcyjne. O to, jak hale namiotowe sprawdzają się w praktyce, zapytaliśmy Wojciecha Mielczarka z miejscowości Ludzisko (woj. kujawsko-pomorskie) oraz Krzysztofa Klupczyńskiego z Kunowa (woj. wielkopolskie).

Wojciech Mielczarek przejął gospodarstwo po ojcu przeszło 20 lat temu. Początkowo było nastawione na hodowlę trzody chlewnej, ale w obliczu coraz gorszej koniunktury na wieprzowinę zapadła decyzja o zmianie kierunku produkcji na mleko. Siedem lat temu postawił własnym sumptem nową wolnostanowiskową oborę na 80 krów z bocznym stołem paszowym i trzema rzędami legowisk. Niestety, z czasem zaczęło brakować miejsca. – Liczba zwierząt stopniowo się zwiększała, ale im było ich więcej, tym mleka było mniej – wspomina bohater naszego reportażu. Trzeba było rozważyć budowę kolejnej obory. Pierwotnie w planach był tradycyjny budynek z jednym robotem udojowym, z którego ostatecznie hodowca zrezygnował. 

– Przeliczyłem dokładnie koszty i w przypadku budynku na ok. 60 krów prawie połowa krów pracowałaby na kredyt – wspomina Mielczarek. Rozwiązaniem okazały się łukowe hale namiotowe. Nasz rozmówca zdecydował się na obiekty z konstrukcją stalową opartą na kratownicy. Obecnie w gospodarstwie znajduje się łącznie pięć tego typu obiektów: 

  • w dwóch (usytułowanych obok siebie) utrzymywane są krowy w okresie laktacji;
  • w kolejnym zwierzęta w okresie okołoporodowym oraz jałówki cielne;
  • pozostałe dwa są wykorzystywane jako magazyn na płody rolne i maszyny rolnicze.

Większe stado niewielkim kosztem

Inwestycje przyczyniły się do rozwoju gospodarstwa. Wojciech Mielczarek utrzymuje ok. 120 krów dojnych (łącznie ok. 300 sztuk bydła), które w przeliczeniu na sztukę dają średnio ponad 12 tys. kg mleka rocznie (zwierzęta znajdują się pod oceną wartości użytkowej bydła PFHBiPM). Na ich potrzeby gospodaruje na łącznie 250 ha. 

– Zastanawialiśmy się, co można zrobić, żeby powiększyć stado relatywnie niewielkim kosztem. Budowa tradycyjnego budynku wiązała się z ogromnymi kosztami. Hale namiotowe wyszły naprzeciw naszym oczekiwaniom. Są tańsze, a spełniają wszystkie wymogi dla krów – mówi hodowca. 

Biorąc pod uwagę szybki montaż (od 1 do 3 dni) oraz funkcjonalność obiektów, w planach są następne tego rodzaju inwestycje. Kolejna hala ma powstać z myślą o krowach po wycieleniu, z tzw. grupy fresh. 

Pierwsze wymienione hale namiotowe mają 25 m długości i 10 m szerokości. Od strony szczytowej są połączone z tradycyjnym budynkiem inwentarskim ze stalowymi słupami podporowymi wzdłuż drabiny paszowej i centralnie umieszczonym stołem paszowym. Zwierzęta utrzymywane są na łącznie 80 legowiskach (po 40 w każdej hali) z piaskiem. Zdaniem hodowcy materiał ten jest nie tylko bardzo komfortowy, ale zapewnia również doskonałe warunki higieniczne oraz sprzyja utrzymaniu zdrowia zwierząt. Potwierdzają to wyniki w zakresie liczby komórek somatycznych, które mieszczą się w zakresie od 70–50 tys./ml mleka. Takie rezultaty dały podstawy do wprowadzenia selektywnej terapii krów w zasuszeniu.

Wojciech Mielcarek wspomina, że inwestycja w obiekty utrzymania krów spełniła jego oczekiwania, fot. Marcin Jajor

Powietrze, światło i poidło

Znacznie większe gabaryty ma hala przeznaczona dla krów w okresie okołoporodowym i jałówek cielnych. Obiekt ma 30 m długości i 20 m szerokości. Tym razem stalowa konstrukcja kratowa jest oparta na betonowych blokach typu lego w osi podłużnej budynku do wysokości 1,2 m. Całość dzieli na dwie części centralnie umieszczony przejazdowy stół paszowy o szerokości 5 m z drabiną paszową w postaci pojedynczej rury karkowej. Zwierzęta są tu utrzymywane na głębokiej ściółce. W przypadku jałówek cielnych hodowca dodatkowo wydzielił korytarz paszowy o szerokości 3 m. Do tego dochodzą przesuwne wrota z blachy trapezowej po obu stronach szczytowych budynku.

– Odwiedza mnie wielu hodowców i za każdym razem powtarzam: złote mury nie dadzą ci mleka. Krowa musi mieć zapewnioną dobrą wymianę powietrza, światło oraz duże poidło i czystą wodę – mówi nasz rozmówca, podkreślając, że hale namiotowe dla bydła kosztowały łącznie ok. 500 tys. zł, jednak poza samymi konstrukcjami niemal wszystkie prace związane z ich wyposażeniem, w tym wykonanie posadzki betonowej, zostały zrealizowane własnym sumptem.

Razem ze stołem paszowym 

Na równie ciekawe rozwiązania zdecydował się Krzysztof Klupczyński, który jest właścicielem stada ok. 150 krów dojnych o średniej wydajności niespełna 12 tys. kg mleka (11 761 kg mleka od krowy za 2024 r. wg danych PFHBiPM) i gospodaruje na ok. 70 ha. Postawił na halę namiotową, którą połączył z zewnętrznym stołem paszowym i okólnikiem. Dzięki temu powiększył swoje gospodarstwo mleczne o 110 legowisk dla krów.

– Po raz pierwszy hale namiotowe zobaczyłem przy okazji jakiejś imprezy targowej. Szukałem możliwie taniego, ale dobrego lokum dla krów. Zdecydowałem się trzy lata temu i jestem bardzo zadowolony – wspomina hodowca.

Krzysztof Klupczyński szukał „szybkiego” lokum dla krów, fot. Marcin Jajor

Legowiska na piasku

Łukowa hala namiotowa powstała w ciągu tygodnia. Początkowo zwierzęta były utrzymywane na separacie, bez wydzielonych legowisk, ale jak zaznacza hodowca, to rozwiązanie nie do końca się sprawdziło, bo wiązało się ze znacznym zużyciem materiału, który był konieczny dla zachowania czystego i suchego środowiska dla krów. Ostatecznie zdecydował się na wydzielenie legowisk i wykorzystanie w ich obrębie piasku. Materiał jest uzupełniany na legowiskach co ok. 3–4 tygodnie.

– Piasek miałem wcześniej w oborze, ale ze względu na modernizację i montaż zgarniaczy obornika zrezygnowałem z niego. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, żeby go wykorzystać w hali namiotowej. Uważam, że nie ma lepszego rozwiązania dla krów. Zwierzęta mają komfortowe warunki, chętnie się kładą i cechują się dobrą zdrowotnością wymion oraz racic – mówi Krzysztof Klupczyński. Liczba komórek somatycznych waha się w granicach 100–200 tys. na ml mleka.

Piasek na legowiskach jest uzupełniany w gospodarstwie państwa Klupczyńskich co 3-4 tygodnie, fot. Marcin Jajor

Konstrukcja i główne elementy

Hala o wymiarach 38 × 18 m ma stalową konstrukcję kratową opartą na pojedynczych słupach żelbetowych o przekroju kwadratowym 30 × 30 cm, które rozmieszczono w rozstawie co ok. 2,50 m w osi podłużnej obiektu. Integralną częścią obory jest stół paszowy o szerokości 6 m, nad którym znajduje się dach w postaci płyty wielowarstwowej z izolacją o grubości 5 cm. W obrębie stołu umieszczona jest drabina paszowa w postaci pojedynczej rury karkowej. Warto zwrócić uwagę również na regulowany automatycznie (przy pomocy stacji pogodowej) kurtyną otwór nawiewny o wysokości do 2,3 m umieszczony nad ścianą w osi podłużnej o wysokości niespełna 60 cm. W planach jest dodatkowo montaż rękawów wentylacyjnych wzdłuż dłuższych ścian obory. Świeże powietrze jest tu wtłaczane z zewnątrz dwoma wentylatorami i dostaje się punktowo nad zwierzęta.

Znajdujące się w hali namiotowej krowy w laktacji (grupa fresh) mają do dyspozycji korytarz paszowy o szerokości 4 m i ganek gnojowy o szerokości 6 m. Do tego dochodzą trzy rzędy legowisk (w tym jeden podwójny) w obrębie hali. Dodatkowy rząd legowisk przylega do ściany podłużnej po drugiej stronie obiektu. Ta część wraz z okólnikiem i dostępem do stołu paszowego w tradycyjnym budynku przeznaczona jest dla zwierząt powyżej 100. dnia laktacji. Wszystkie zwierzęta dojone są na hali udojowej 2 ×16 typu rybia ość, a wodę pobierają z podgrzewanych poideł. Koszt hali namiotowej wraz z wyposażeniem wyniósł ok. 500 tys. zł.

Reklama