Biorą się za identyfikację bydła. Europa i Chiny w zasięgu ręki
Brazylijski rząd wprowadza śledzenie pochodzenia wołowiny. Trwają dyskusje i przekonywanie farmerów do podporządkowania się planom resortu rolnictwa.
Jan Hereditas

- Produkcja rolna w Brazylii jest gorącym tematem ze względu na umowę, jaką Unia Europejska zawarła w krajami Mercosur. W Europie podnoszone są obawy przez dużym eksportem mięsa na Stary Kontynent.
- Wołowina importowana do Europy z tych krajów była już wpisywana do systemu RASFF, czyli Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności i Paszach, ze względu na wykrycie w miesiące pozostałości hormonów wzrostu, które nie są zakazane w produkcji wołowiny w Ameryce Południowej.
- Tymczasem brazylijskie ministerstwo rolnictwa robi co się da, żeby podnieść konkurencyjność swojego sektora mięsa i jeszcze bardziej tworzyć światowe rynki na eksport. Temu właśnie służy wprowadzany w tym kraju system identyfikowalności bydła.
Jedną z okazji do forsowania tego pomysłu były targi Agro Export organizowane przez tamtejsze Ministerstwo Rolnictwa i Hodowli Zwierząt (MAPA) w miejscowości Goiania. W spotkaniu, które zgromadziło eksporterów i producentów wyłuszczono kwestie identyfikowalności produkcji i dostępu do rynków międzynarodowych.
Pełna identyfikowalność
Brazylijski stan Goias posiada jedno z największych pogłowi bydła w kraju. Dlatego właśnie podczas targów w stolicy tego stanu postanowiono rozmawiać o podniesieniu konkurencyjności brazylijskiej hodowli bydła i produkcji mięsa wołowego. Obecność, wprawdzie online, brazylijskich attaché rolnych z Chin i Unia Europejska tego dnia pokazała, jak to jest ważny temat dla całego sektora produkcji wołowiny. Jak wiadomo, Chiny i Unia Europejska należą do głównych rynków eksportowych brazylijskiego agrobiznesu.
W Brazylii wdrażany jest Narodowy Plan Indywidualnej Identyfikacji Bydła i Bawołów, który prowadzony jest przez ministerstwo rolnictwa. Aplikacja nazywa się Sidago i została wprowadzona właśnie dla tego brazylijskiego stanu. Można pobrać ją za pośrednictwem sklepu Google Play.
Wprowadzenie identyfikowalności wołowiny w Brazylii nie jest prostym przedsięwzięciem ze względu na kulturowe tradycje. Brazylijskie ministerstwo przekonuje hodowców, że program służy także do generowania identyfikowalnych informacji na temat zrównoważonej produkcji rolnej.
Nie chodzi o lasy. Obawy rolników
Na różnych profilach w mediach społecznościowych Brazylijczycy szydzą z programu identyfikacji bydła. W sieci można natchnąć się na krótkie filmiki na których bydło rasy zebu (najpopularniejsza w Brazylii) zeskakuje niefortunnie z samochodu i potyka się na ziemi, przewracając się. Te filmy opatrzone są informacją: „ministerstwo rolnictwa wprowadzi pełną identyfikację bydła – zaufaj mi, będzie dobrze”.
Dlatego eksperci podkreślają na każdym kroku, że możliwość śledzenia jest niezwykle istotna w zarządzaniu gospodarstwem rolnym i zapewnieniu jakości produktu na każdym etapie łańcucha produkcyjnego. Podkreślają jednocześnie, że identyfikowalność produktów nie posłuży w walce z nielegalnym wylesianiem. „Nie ma sensu, żeby państwo, które nie jest w stanie egzekwować prawa, przerzucało odpowiedzialność za ograniczenie nielegalnej wycinki lasów na sektor prywatny przy pomocy handlu bydłem” – przekonują obawiających się restrykcji brazylijskich rolników.
Wycinanie lasów amazońskich i produkcja zrównoważona to drażliwe tematy dla sektora agro w Brazylii. Wolą oni szczycić się tym, że rosnąca produkcja rolna w ich kraju ocaliła miliony hektarów lasów na całym świecie. Podają nawet powierzchnię, jaką ocalili. Ma ona wynosić około 700 mln ha. Dlaczego akurat tyle?

