Czy hodowcy stracą na ataku Izraela i USA na Iran?
Nieważne, czy Polska importuje surowce z innych rejonów świata, czy z Bliskiego Wschodu. Gdy globalnie brakuje ropy i gazu rynki reagują nerwowo i rosną ceny surowców. Przykładem są ropa i gaz. Czy wojna wokół zatoki perskiej spowoduje dalsze ubytki w portfelach hodowców bydła i producentów mleka? Nie jeden rolnik zapewne zadaje sobie takie pytanie?
Jan Hereditas

Ekonomiści już analizują, na jakim pułapie zatrzyma się cenowa jazda w górę ropy i gazu? Nie ma jeszcze paniki, ale już są poważne obawy, które wskazują na powtórkę z roku 2022, gdy Rosja rozpoczęła pełnoskalowy atak na Ukrainę. Wtedy drożejące z dnia na dzień surowce wywindowały ceny produktów z nich wytwarzanych. Efektem tego poszła w górę inflacja, którą zubożyła portfele nas wszystkich.
- Polski eksport na Bliski Wschód nie powinien się załamać. Nasi główni odbiorcy to Arabia Saudyjska i Izrael, które kupują produkty mleczne i wołowinę.
- Skala polskiego eksportu nie jest porażająca w ten region świata na tle innych destynacji.
- Arabia Saudyjska to największy odbiorca produktów mlecznych w tym regionie.
Bliski Wschód to poziom Ukrainy
Kraje Bliskiego Wschodu importują z Polski wiele produktów, choć skala tych zakupów nie jest duża, to jednak trwająca wojna spowoduje zawirowania na rynkach i zmusi podmioty eksportowe nad Wisłą do poszukiwania alternatywnych rozwiązań. Dotyczy to zarówno logistyki samego transportu, jak i być może odbiorców produktów.
Kraje Bliskiego wschodu mają 2% udział w całkowitym polskim eksporcie żywności – informuje prof. Łukasz Ambroziak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej-PIB w swoich mediach społecznościowych.
Wartość tego eksportu wyniosła blisko 1,2 mld EUR w 2025 r. Podobny poziom sprzedaży notują polskie podmioty w handlu z Ukrainą – zauważa profesor.
Największymi odbiorcami polskich produktów są Izrael, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz Egipt i Irak. Kraje te odpowiadały za ponad 80% naszego eksportu żywności na Bliski Wschód.
Co sprzedajemy do krajów zatoki perskiej? Polska eksportuje na te rynki przede wszystkim produkty przetworzone. Są nimi pieczywo cukiernicze i wyroby cukiernicze, wyroby czekoladowe, różne przetwory spożywcze (m.in. substancje białkowe) i sery.
Ponadto – o czym informuje prof. Ambroziak – w eksporcie do Izraela duże znaczenie mają: cukier, wołowina świeża, schłodzona i zamrożona, wody i napoje bezalkoholowe. Wśród produktów sprzedawanych do Arabii Saudyjskiej znajdziemy mleko w proszku, drób i jabłka. Na listach eksportowych do Egiptu są: jabłka i cukier, zaś do Iraku jaja.
Na Bliskim Wschodzie liczy się Arabia Saudyjska
Największym odbiorcą na Bliskim Wschodzie naszych produktów mlecznych jest Arabia Saudyjska. Polskie podmioty eksportują sery i twarogi, produkty fermentowane (m.in. jogurty) oraz mleko w proszku.
Arabowie kupili u nas w minionym roku ponad 17 tys. t produktów mlecznych, w tym serów blisko 9 tys. t, napojów fermentowanych ponad 2 tys. t, mleka w proszku blisko 5 tys. t (SMP), masła 0,5 tys. t.
Wołowina to Izrael
– Konflikt na Bliskim Wschodzie ma wpływ głównie na rynek energetyczny , a jego największym zagrożeniem jest możliwość dalszej eskalacji i rozszerzenia napięć na kolejne państwa regionu i wtedy będzie też miał wpływ na rynek – komentuje Jacek Zarzecki, szef Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Zarzecki zauważa, że Izrael jest jednym z ważniejszych odbiorców polskiej wołowiny. Dotychczasowe doświadczenia z wcześniejszych konfliktów pokazują jednak, że kraj ten ma duże doświadczenie w zapewnianiu bezpieczeństwa żywnościowego oraz ciągłości dostaw, dzięki czemu handel zwykle pozostaje stabilny mimo napiętej sytuacji w regionie.
W minionym roku eksport wołowiny wyniósł wartościowo do tego kraju 48 mln EUR.

