Holenderska pływająca farma do zamknięcia? Wypadki krów budzą pewne wątpliwości

Dwie krowy z eksperymentalnej „pływającej farmy” w porcie w Rotterdamie wpadły do wody. Zwierzęta wyratowano, ale wzrosły obawy o dobrostan bytujących w takim systemie zwierząt.

Autor: Mateusz Uciński na podstawie DutchNews.nl

Pływającą, mleczną farmę, zbudowaną przez Holendrów, opisywaliśmy już na naszych łamach, ale warto przypomnieć, że od 2019 roku mieszkańcy Rotterdamu mogą spożywać świeże wyroby mleczarskie produkowane z mleka pozyskiwanego obecnie od 33 krów utrzymywanych na pływającej platformie, zakotwiczonej do dna basenu portowego w odległości kilku metrów od brzegu. Pływająca struktura jest budynkiem inwentarskim zaprojektowanym według zasad konstruowania statków. Najcięższe elementy konstrukcyjne obiektu wraz z wyposażeniem znajdują się w zanurzonej części. Tworzą ją trzy zespolone betonowe pontony, w których znajdują się m.in. zbiorniki na zbieraną z powierzchni dachu deszczówkę oraz urządzenia do przetwarzania i przechowywania odchodów zwierzęcych. Pontony unoszą dwie kondygnacje. Na stropie, tuż nad lustrem wody, mieszczą się: schładzalnik na mleko, urządzenia do jego przerobu, pomieszczenia do przygotowania pasz i przyjmowania zwiedzających, którym umożliwiono oglądanie przez przeszklone ściany procesu wytwarzania produktów mleczarskich. Na tej kondygnacji odbywa się także sprzedaż pasteryzowanego mleka, masła i jogurtów. Na najwyższej kondygnacji pływającej trzypoziomowej struktury znajdują się krowy utrzymywane w systemie bezuwięziowym. Pięć przezroczystych łuków, zakrywających tę część budynku, wspiera się na ocynkowanej stalowej konstrukcji. Pływająca platforma z krowami i mleczarnią została zakotwiczona do dna basenu portowego za pomocą dwóch pionowych słupów, przechodzących przez dwie kondygnacje. Cała konstrukcja może wzdłuż nich się unosić i opadać, kompensując różnice poziomów podczas przypływów i odpływów wody w porcie.

Pływająca farma mleczna

Jak widać, pomysł i jego realizacja są naprawdę imponujące i stanowią dość ciekawe rozwiązanie w kraju cierpiącym na deficyt ziemi, jednak nad projektem zaczęły się gromadzić ciemne chmury. W ostatnim czasie z farmy wypadły do wody dwie krowy, co spowodowało obawy o to, czy hodowanym w ten sposób zwierzętom odpowiedni dobrostan.

Jak donosi DutchNews.nl, działacze Partij voor de Dieren, która prowadzi kampanię na rzecz praw zwierząt, próbowali bezskutecznie uzyskać większość w radzie miasta, aby cofnąć pozwolenie na prowadzenie gospodarstwa, nazywając projekt „szaleństwem”. Ruud van der Velden, radny i szef lokalnego oddziału PVdD, oświadczył, że wezwał do debaty w radzie Rotterdamu i do zatrzymania działania pływającej farmy poprzez cofnięcie jej zezwolenia, ale wniosek nie uzyskał większości. Jego zdaniem bydło mleczne nie nadaje się do bytowania na wodzie, a intensywna hodowla również nie jest odpowiednia dla krów. 

Akcja ratunkowa po wypadnięciu krowy za burtę

Jednak Peter van Wingerden, dyrektor generalny Beladon, firmy stojącej za projektem, powiedział, że krowy „radzą sobie świetnie”, a dobrostan zwierząt jest wysoko na liście priorytetów. Wskazał, że krowy wpadają do wody i muszą być ratowani przez rolników również na zwykłych polach uprawnych.

– W zeszły wtorek jedna z naszych krów wpadła do wody, ponieważ młody wolontariusz zostawił otwarty płot. – podkreślił van Wingerden. – To samo stało się w zeszłym roku z małym cielakiem, kiedy jakiś gość zostawił otwarty kolejny. Krowy potrafią, jak wszystkie zwierzęta z czterema nogami doskonale pływać. Kiedy stało się to we wtorek rano, inny wolontariusz, natychmiast zadzwonił pod numer 112. W ciągu czterech minut przy naszym gospodarstwie znalazło się pięć samochodów straży pożarnej, dwie ekipy nurkowe, łodzie portowe i mnóstwo dziennikarzy. Jeden ze strażaków powiedział mi, że taka technika ratunkowa jest dla nich okazją do nauczenia się czegoś nowego. A my jesteśmy jednym z najbardziej przyjaznych dla zwierząt gospodarstw w Holandii, a może nawet w Europie.

Jak dalej potoczą się losy pływającej, mlecznej farmy, nie wiadomo? Na pewno od tej pory będzie ona solą w oku dla wielu niderlandzkich organizacji pro zwierzęcych.

Zbliżające się wydarzenia