Impas azotowy. Będą utylizowali obornik i dalej ograniczali produkcję

Holandia ma nowego ministra rolnictwa. Jaimi van Essen od czterech tygodni pełni funkcję ministra rolnictwa, rybołówstwa, bezpieczeństwa żywnościowego i środowiska naturalnego. Wraz z objęciem tej funkcji przez niego powraca jedno z najtrudniejszych zadań, jakie od lat stoi przed Holendrami. Jak uwolnić kraj z impasu azotowego? Nie przypadkiem ministrowie rolnictwa w Holandii określani są, jako ministrowie od azotu, a nie od rolnictwa.

Jan Hereditas

Holandia ciągle znajduje się w impasie azotowym na czym tracą rolnicy, fot. Jan Hereditas
  • Holenderski minister rolnictwa wylał kubeł zimnej wody na głowy hodowców, którzy liczyli na zmianę przepisów azotowych po tym, jak mocno podrożały nawozy sztuczne.
  • Przepisy dyrektywy azotanowej są bardzo restrykcyjne dla rolników w całej Unii Europejskiej. Dotykają one szczególnie takiego kraju jak Holandia, gdzie obsada zwierząt jest bardzo wysoka i jedną z najwyższych na świecie w stosunku do posiadanych gruntów rolnych.
  • Czy Komisja Europejska poluzuje normy nawożenia obornikiem?
  • Holandia będzie dalej ograniczać hodowlę bydła, oddając pole innym producentom mleka w Europie.

Holendrzy, jak żaden inny kraj europejski, podchodzą bardzo restrykcyjnie do produkcji zwierzęcej, w tym przede wszystkim do emisji azotu do środowiska.

Przez minione lata hodowla zebrała w tym kraju ogromne cięgi. Tamtejsze sądy rozstrzygały sprawy na niekorzyść rolników, co skutkowało wprowadzeniem restrykcyjnych norm dotyczących emisji tego życiodajnego dla roślin pierwiastka. Żeby tego było mało hodowle bydła były i są zamykane, trwają likwidacje kolejnych gospodarstw, a grunty rolne są wyłączane spod produkcji.

Rosnące ceny nawozów

Od początku 2026 roku Holandia wprowadziła znaczące zmiany w polityce azotowej, napędzane przepisami UE, ale także orzeczeniami własnych sądów. Właśnie te orzeczenia koncentrują się na znacznym ograniczeniu dozwolonego stosowania obornika i zaostrzeniu celów środowiskowych. Kluczowe zmiany na rok 2026 obejmują limity stosowania azotu. Holandia egzekwuje ścisły limit 170 kg azotu na hektar (tak jak cała UE) przy stosowaniu obornika na wszystkich gruntach. Cel, jaki im przyświeca, to ograniczenie emisji azotu z rolnictwa o połowę do 2030 r. Oni dodatkowo kładą duży nacisk na jakość wody.

Holenderscy farmerzy liczyli na to, że nowy minister rolnictwa przestanie być ministrem od azotu. Czy się przeliczyli? Dużo emocji wywołał list, jaki skierował do parlamentu Jaimi van Essen. Te organizacje, które bronią hodowli zwierząt w Holandii są zawiedzione. Osoby nimi kierujące mówią wprost: to koniec hodowli zwierząt.

„Na razie nie ma to sensu”

Holenderski media od dawna żyją impasem azotowym i tym razem także szeroko opisują ten temat. Holenderski rząd nie wystąpi do Brukseli od odejścia od przepisów azotowych. „To teraz nie ma sensu” – przyznał nowy minister rolnictwa. Temat cen nawozów sztucznych i obostrzeń związanych z unijną dyrektywą azotanową powrócił do dyskusji w związku z atakiem Izraela i USA na Iran. Bliski Wschód jest jednym z największych producentów azotu nawozowego, a blokada cieśniny Ormuz podniosła ceny nawozów mineralnych.

Holendrzy szybko powrócili do tematu obostrzeń azotowych. Wojna stała się „naturalnym” czynnikiem do powrotu do stosowania nawozów naturalnych w uprawach rolniczych. Stała się, ale są ograniczenia. Dlatego holenderscy farmerzy zaczęli ponownie naciskać na nowego ministra rolnictwa, aby ten załatwił to co chcą w Brukseli.

W związku z utratą przez Holandię wieloletniego zwolnienia z surowych przepisów UE dotyczących nawozów naturalnych, rolnicy będą teraz płacili kary na produkcję obornika i wydawali swoje ciężko zarobione pieniądze na zakup drożejących sztucznych nawozów – donoszą tamtejsze media.

Jak zauważono van Essen na razie z tym się pogodził, a Bruksela nie chce uczynić odstępstw dla Holandii ze względu na obawy o jakość wody. Minister rolnictwa przyznał nawet, że nie chce zawracać z obranej drogi, gdyż budowano w tej sprawie konsensus w Holandii i wprowadzono programy finansowe dla hodowców zwierząt.

Co więcej, podczas swojej pierwszej wizyty w Brukseli zauważył on, że Holandia „chce trzymać się swoich porozumień”. Nie da się ukryć, że zakulisowe walki polityczne w Holandii prowadzą na zgubę tamtejszą hodowlę bydła i produkcję mleka. Z kolei w parlamencie europejskim trwa walka o złagodzenie przepisów dotyczących stosowania nawozów naturalnych. Lewica jest przeciwna wprowadzaniu odstępstw, natomiast chadecy chcą złagodzić przepisy, także te mówiące o jakości wody i wpływie rolnictwa na nią.

Dyskusja o impasie azotowym w Holandii nabrała „kolorytu” także po tym, jak Unia Europejska przyjęła nowe przepisy umożliwiające stosowanie nawozów RENURE, co ma obniżyć koszty produkcji rolnej oraz zmniejszyć zależność unijnego rolnictwa od importowanych nawozów mineralnych. Zmiany zostały formalnie zatwierdzone 9 lutego 2026 r. w formie nowelizacji dyrektywy azotanowej (91/676/EWG). RENURE (REcovered Nitrogen from manURE) to nawozy wytwarzane z przetworzonego obornika zwierzęcego, w których składniki odżywcze są odzyskiwane i przekształcane w formy działające podobnie do nawozów mineralnych.

Krytyka ministra

Holandia jest trochę większa od województwa mazowieckiego i ma 1,8 mln ha użytków rolnych. Ma za to bardzo dużo zwierząt. W minionym roku pogłowie bydła liczyło 3,65 mln sztuk. Z roku na rok maleje. W 2025 r. to pogłowie spadło o 3% w porównaniu do 2024 r. W 2017 r. liczba bydła przekraczała 4 mln sztuk.

Przemysł hodowlany musi zostać zniszczony i zostanie zniszczony! Taki wniosek Agractie wyciągnął ze wspomnianego listu, który minister Jaimi van Essen wysłał do Izby Reprezentantów.

Rolnicy wciąż żywili złudzenie – być może wbrew zdrowemu rozsądkowi – że minister zyskał nową wiedzę i ostatecznie wybierze inną drogę. Zamiast wypłynąć z pułapki azotowej, jego gabinet postanowił ją jeszcze bardziej uszczelnić. Ucieczka wydaje się teraz prawie niemożliwa.

A może w końcu sytuacja się odwróci? – zastanawia się Agractie. Tragicznym aspektem tej sytuacji jest to, że polityka wciąż opiera się na narracji, że przyroda jest w złym stanie, a azot jest (główną) przyczyną tego stanu. Zarówno Agractie, jak i inne organizacje wielokrotnie dowodziły, że narracja ta jest niewłaściwa.

Polityka opisana w liście ministra do Izby Reprezentantów niezaprzeczalnie prowadzi do znacznego zmniejszenia pogłowia zwierząt gospodarskich, a co za tym idzie – do spadku produkcji żywności i w konsekwencji do spadku bezpieczeństwa żywnościowego. To dzieje się w czasie, gdy znaczenie bezpieczeństwa żywnościowego rośnie z dnia na dzień.

Znamienne jest, że słowo „bezpieczeństwo żywnościowe” nie pojawia się w liście ani razu. Dokonuje się jednostronnego wyboru na rzecz ochrony przyrody, w dodatku w oparciu o błędne przesłanki – zauważają środowiska rolnicze.

Dlaczego nie podejmuje się poważnej próby wyjścia z pułapki azotowej? Dlaczego nie bierze się przykładu ze sposobu, w jaki Niemcy, Francja i Włochy stosują się do wytycznych brukselskich? Krajów, które mają taką samą emisję amoniaku na poziomie regionalnym jak Holandia – pytają.

Polityka, która każe rolnikom indywidualnie pochodzić do liczenia emisji okaże się katastrofalna dla sektora hodowli zwierząt. Sektora, który, trzeba przyznać, należy do najbardziej znaczących na świecie.

Poza Holandią nikt nie rozumie, dlaczego Holandia wyrzuca dziecko z kąpielą – przewiduje Agractie.