Rynek nawozów pod irańską presją. Handel idzie, hodowcy obserwują rynek
Jan Hereditas
Sytuacja na rynku surowców do produkcji rolnej robi się nie do pozazdroszczenia. Nie ma jeszcze paniki, ale już duży niepokój u rolników. A wszystko przez wojnę Izraela i USA z Iranem.
- Ceny benzyny poszły w górę o złotówkę, a diesla o 50 groszy na stacjach benzynowych.
- Czy zdrożeją nawozy mineralne, głównie azotowe do produkcji których wykorzystywany jest gaz, który także podrożał?
- Kraje zatoki perskiej to główni producenci ropy i gazu, ale nie tylko. To także potężni eksporterzy nawozów mineralnych, głównie właśnie azotowych.

Hodowcy bydła to bardzo przedsiębiorczy ludzie. Nie tylko pracują od świtu do nocy, ale także planują inwestycje z dużym wyprzedzeniem. Każdy z nich, z którym dziś rozmawiała redakcja oświadczył: „kupiłem nawozy wcześniej, ale widzę, że coś się dzieje”. Więc na pytanie, jak wygląda sytuacja u nich w terenie – odpowiadają: „nie pomogę, bo mam zapasy”. A co na temat obecnej sytuacji mówi handlowiec? Zapytaliśmy na Podlasiu, w najbardziej mlecznym rejonie naszego kraju.
Ormuz kluczowy dla rynku nawozów
Wojna w Iranie zakłóca produkcję nawozów na Bliskim Wschodzie i oczywiście ogranicza ich globalne dostawy. Około 35% światowego eksportu mocznika przechodzi przez cieśninę Ormuz otwierającą zatokę Perską na świat.
Pięciu głównych eksporterów z tego regionu to: ogarnięty działaniami zbrojnymi Iran, Katar, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie i Bahrajn. Te kraje i ci producenci odpowiadają za 23% światowych dostaw 34% mocznika i 18% nawozów fosforowych.
Obecnie docierają rozbieżne informacje, co do blokady zatoki Perskiej i cieśniny Ormuz, dlatego dalszy rozwój sytuacji na Bliskim Wschodzie będzie mocno determinował ceny nawozów i sytuację podażową na tym rynku.
– Według szacunków International Fertilizer Association łączny wolumen eksportu mocznika z krajów Bliskiego Wschodu wyniósł około 26 mln t, co odpowiadało za 49% globalnego wolumenu eksportu najpopularniejszego nawozu azotowego na świecie – zauważa Arkadiusz Zalewski z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.
Naukowiec informuje także, że cena mocznika w handlu światowym wg danych TradingEconomics zbliża się do 600 USD/t i jest najwyższa od listopada 2022 r., czyli od roku, w którym Rosja napadła na Ukrainę.
Putin zaciera ręce, bo kłopoty w handlu na Bliskim Wschodzie wpłyną na popyt nawozów z Rosji. My wg analiz Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej importujemy najwięcej nawozów z Rosji i Niemiec. Poza tym Rosja pozostaje największym na świecie eksporterem nawozów azotowych.

Polskie podwórko
Sytuacja na Bliskim Wschodzie już wpłynęła na handel nawozami w Polsce. Grupa Azoty, nasz największy producent najpierw wstrzymał sprzedaż wycofując cenniki, by kilka dni później wycofać się z tych decyzji. Wywołane zamieszanie przełożyło się na rynek, a rolnicy zaczęli spekulować ile tym razem zamierza zarobić na nich polski producent? Licytowali się po ile będzie saletra w tym roku, i czy jej ceny powrócą do wysokich poziomów z 2022 r.?
Niestety, ale w ekonomii obowiązuje prosty mechanizm. Otóż cena detaliczna nie zależy wyłącznie od kosztu historycznego, ale także od kosztu odtworzenia zapasu, czyli tego, ile będzie trzeba zapłacić za kolejną dostawę. Dlatego też ceny rosną bardzo szybko, a spadają powoli, bo rynek szybciej przenosi w górę oczekiwania, ryzyko i wzrost kosztów niż późniejsze obniżki.
– Spokojnie patrzę na rynek, my realizujemy nasze wszystkie zamówienia i przyjmujemy kolejne – informuje Andrzej Remisiewicz z firmy Trans-Rol, jednego z największych dostawców nawozów polskich producentów na Podlasiu, u którego zakupów dokonują hodowcy bydła mlecznego.
Wszystkie zamówienia sprzed 3 marca firma realizuje, obecnie rozwozi nawozy do rolników. Prezes firmy przyznaje, że przez ostatnie dni podmiot którym zarządza sprzedał duże ilości nawozów, tyle co przez ostatni kwartał. Lada moment ma zostać wprowadzony nowy cennik.

