Irlandia: Poważne problemy z paszami

Autor: Mateusz Uciński

Jak donosi serwis „Farming Independent” coraz gorzej wygląda sytuacja z paszami dla zwierząt, Do tego stopnia, że już teraz konieczne jest teraz podjęcie działań w zakresie planów żywieniowych, ponieważ kryzys dostaw pogłębia się, a ceny nadal rosną.

Niedobór tradycyjnych, alternatywnych pasz z przemysłu piwowarskiego w połączeniu z blokadami portowymi w Ameryce Południowej oznacza, że ​​zapasy pasz będą tej wiosny wyjątkowo ograniczone. Sytuacji nie poprawiają również obostrzenia z wiązane z pandemią Covid 19. Zaznaczyć jednocześnie trzeba, że dzięki porozumienia w sprawie Brexitu, irlandzka branża bydlęca, do tej pory w pewnym stopniu unikała wielu najbardziej pesymistycznych scenariuszy, jakie prognozowano dla niej w ciągu czterech lat. Teraz jednak musi borykać się z poważnymi problemami. Wspomniane wcześniej blokady portów w Ameryce Południowej, zwiększony popyt na rynkach światowych i niefortunny pożar w magazynie zboża R&H Hall w Cork spowodowały, że dostępność zapasów pasz jest wyjątkowo mocno ograniczona. Jak nietrudno się domyśleć, podobnie jak w przypadku wszelkich zakłóceń na rynku, gdy podaż jest ograniczona, ceny rosną, czego z pewnością doświadczyli irlandzcy farmerzy w ciągu pierwszych trzech tygodni 2021 r.

Zauważyć należy, że pierwszy i czwarty kwartał roku to szczytowe zapotrzebowanie na paszę w skali kraju. Popyt w pierwszym kwartale jest napędzany przez wiosenne wycielenia zarówno w stadach mlecznych, jak i mięsnych. Popyt w czwartym kwartale jest napędzany przez przygotowanie bydła mięsnego i cieląt na zimę. Jednocześnie biorąc pod uwagę trendy w krajowym użytkowaniu gruntów i redukcję obszaru upraw, Irlandia stała się bardzo zależna od importu pasz.

Opisywane niedobory najbardziej dotknęły białka i strawnych pasz błonnikowych, których większość pochodzi o tej porze roku z Ameryki Południowej. Stało się to w wyniku niskich cen otrzymywanych przez plantatorów i wysokich podatków eksportowych nakładanych przez rządy tych krajów, zwłaszcza Argentyny. Tyczy się to przede wszystkim śruty sojowej będącej głównym źródłem białka, a także popularnej soi, pochodnej procesu ekstrakcji oleju sojowego.

Do tej pory większość importerów pasz wywiązywało się ze swoich zobowiązań dotyczących zakontraktowanych terminów,  jednak odnotowuje się już kończenie się zapasów, pozwalających na utrzymanie swobodnego przepływu towaru. Jednak, gdy cena surowego składnika, takiego jak soja, wzrośnie, wywoła to zapewne efekt domina w stosunku do innych białek.

Nic zatem dziwnego, że poszukiwane są inne rozwiązania. Niestety, wiele alternatywnych pasz, które zwykle mogą zastępować importowane białka, takich jak produkty uboczne z browarów i gorzelni, również jest bardzo deficytowych. Ograniczone browarnictwo i destylacja z powodu blokad i zmniejszonego popytu eksportowego w ciągu ostatniego roku oznaczały mniejszą dostępność tych rodzajów pasz. Dużym wyzwaniem dla branży paszowej tej wiosny będzie zaspokojenie zwykłego zapotrzebowania na strawne pasze włókniste w mieszankach gruboziarnistych lub granulowanych.

Wydaje się, że rosnące ceny białka i brak dostępności źródeł błonnika utrzymają się w perspektywie krótko- i średnioterminowej, a irlandzcy hodowcy już teraz muszą teraz podejmować decyzje i działania w zakresie swoich obecnych i wiosennych planów żywienia. Najlepszym, chociaż długoterminowym  rozwiązaniem tego problemu wydaje się powiększenie rodzimych obszarów uprawnych w Irlandii, których udział w ogólnej puli pozyskiwania paszy jest bardzo mały.

Zbliżające się wydarzenia