Kolumbijski eksperyment

Jak już wielokrotnie pisaliśmy na łamach naszego czasopisma, emisja gazów do atmosfery, w tym metanu – produkowanego w dużych ilościach przez krowy – stała się poważnym problemem dla środowiska naturalnego, dlatego wiele firm i hodowli głowi się nad tym, jak ją ograniczyć. Być może kluczem do rozwiązania problemu będą wyniki eksperymentu, który właśnie trwa na pastwiskach Kolumbii?

tekst: Mateusz Uciński (na podstawie trtworld.com i greenergrazing.org)

Kolumbia to państwo położone w północno-zachodniej części Ameryki Południowej, nad Morzem Karaibskim i Oceanem Spokojnym. Uprawia się tu kawę (3. miejsce na świecie po Brazylii i Wietnamie), wydobywa ropę naftową, występuje tu również najwięcej szmaragdów na świecie. Naturalnie, pierwszym skojarzeniem, jakie się nasuwa na myśl o Kolumbii, jest produkcja i przemyt narkotyków, niesławne kartele i postać narkotykowego barona – Pablo Escobara. Wbrew temu wszystkiemu, ten tekst nie będzie o karmieniu krów narkotykami, ani o tym, jak tych wdzięcznych (i pojemnych) zwierząt używać do ich przemytu.

Jak się okazuje, w Kolumbii hoduje się także bydło mleczne, a jego właściciele niedawno wzięli udział w pewnym eksperymencie, którego celem jest diametralne zmniejszenie emisji gazów cieplarnianych, m.in. produkowanego przez krowy metanu, a także pomoc rolnikom w produkcji większej ilości mleka i zwiększaniu obszarów leśnych, co również ma ogromne znaczenie, gdyż zapobiega erozji gruntów i wzbogaca glebę dla późniejszych lepszych zasiewów. Dlatego właśnie niektórzy kolumbijscy rolnicy stosują innowacyjną dietą dla krów, która sprawia, że zwierzęta emitują zdecydowanie mniej gazów. W ramach tego przyjaznego dla środowiska projektu krowy są karmione wysokobiałkowymi roślinami i kwiatami. Co najmniej 4000 kolumbijskich rolników, reprezentujących jeden procent hodowców bydła w kraju, otrzymało pomoc zagraniczną w celu przekształcenia swoich pól uprawnych w lasy.

To nie są jedyne działania podjęte w Kolumbii w celu walki z gazami cieplarnianymi. Wykonawcy innego projektu badawczego, rozpoczętego przez amerykańską firmę rolniczą, uważają, że jeśli rolnicy wykorzystają więcej wodorostów do karmienia swoich krów, zwierzęta te będą produkowały mniej gazów odkładających się w atmosferze. Jest to niezwykle ważne, gdyż krowy odpowiedzialne są za 18% całkowitej ilości gazów cieplarnianych na całym świecie, co odpowiada emisji spowodowanej przez praktycznie cały przemysł transportowy. Kolumbijscy farmerzy od jakiegoś czasu uzupełnili dietę swoich zwierząt o wspomniane wodorosty.


Możliwość ich zastosowania w karmieniu krów odkrył profesor Rocky de Nys z Uniwersytetu Jamesa Cooka w Townsville. Naukowiec podczas swoich eksperymentów zauważył, że jeden z krasnorostów – Asparagopsis taxiformis – jest tak bardzo skuteczny, że wystarczy dodać go do krowiej diety w ilości stanowiącej zaledwie 1% całości dawki pokarmowej, której pozostałą część może stanowić trawa. W ten sposób ilość metanu produkowanego przez zwierzę redukowana jest aż o 99%, a więc skala poprawy jest ogromna. Wcześniej przebadano ten glon na owcach. Efekt był tylko nieco mniej obiecujący – poprawa nastąpiła średnio o 50–70%. Roślina ta nie jest specjalnie rzadka, jednak problemem może być jej masowa produkcja, bo aby osiągnąć realny efekt, trzeba będzie wzbogacić dietę milionów krów na całym świecie.

Dla chcącego nic trudnego – jak to się zwykło mawiać – i już trwają prace nad masową produkcją tych wodorostów. Zajęła się nimi australijska firma Australis Aquacultureis z Massachusetts, której projekt „Greener Grazing” zgromadził czołowych naukowców, ekspertów w dziedzinie wodorostów i hodowców wodnych, aby odblokować potencjał Asparagopsis taxiformis w walce ze zmianami klimatu. Zespół badawczy – jak czytamy na stronie firmy – ma za zadanie:
• Zbierać i scharakteryzować różne szczepy A. taxiformis, aby stworzyć pierwszy na świecie bank nasion dla tego gatunku.
• Ustalić stabilną produkcję tetrasporofitu w oparciu o zbiornik, stosując rozmnażanie wegetatywne.
• Scharakteryzować chemiczne i biologiczne atrybuty różnych szczepów podrzędnych i przetestować ich wpływ na zmienne środowiskowe.
• Opracować wiele metodologii ukierunkowanych na niezawodną produkcję sadzonek A. taxiformis gametophytes do stosowania w uprawie na oceanach.
• Wypróbować nowe metody hodowania wodorostów za pomocą zanurzonych sieci – rur, aby zintegrować produkcję z akwakulturą ryb morskich.
• Zbierać, testować i dostarczać gotowy produkt współpracującym zespołom badawczym w celu wsparcia rozszerzonych prób terenowych.

Jak widać, są to bardzo ambitne plany. Dyrektor generalny Australis Aquacultureis Josh Goldman podkreśla doniosłość tych badań, a także wskazuje, jakie możliwości niosą ich wyniki.
– Gdyby można było nakarmić wszystkie krowy świata tym wodorostem, byłoby to równoznaczne z zabraniem z dróg wszystkich samochodów – zapewnia Goldman. – Poza tym integracja kultury wodorostów z hodowlą ryb oceanicznych w celu poprawy diety zwierząt przeżuwających może być jednym z najbardziej skutecznych systemów walki ze zmianami klimatu.

Na wyniki tych badań – prowadzonych zarówno na kolumbijskich pastwiskach, jak i w laboratoriach – zapewne przyjdzie nam jeszcze zaczekać, ale trzeba przyznać, że idea jest bardzo ciekawa. Oby tylko krowy wyraziły chęć skorzystania z tej nietypowej dla nich diety. Ale cóż, czego się nie robi dla ratowania klimatu naszej planety. 