Lider wydajności. Jak Marcin Gawryluk osiągnął sukces i dlaczego potrzebuje nowej obory?
Marcin Gawryluk z Chądzynia okazał się najlepszym hodowcą w kategorii stada od 21 do 50 krów, osiągając rekordową średnią wydajność 14 341 kg mleka. Wyznaczona przed laty strategia oparta na przemyślanej genetyce, perfekcyjnym rozrodzie i wsparciu ekspertów przynosi rezultaty, ale dalszy rozwój gospodarstwa wymaga już budowy nowej infrastruktury.
Mira Wieczorek, Marcin Jajor

- Gospodarstwo konsekwentnie inwestuje w wartościowe nasienie buhajów, co w połączeniu z drastyczną poprawą rozrodu i skróceniem okresu międzywycieleniowego stało się fundamentem wysokiej produkcyjności.
- Osiągnięcie tak wysokich wyników to efekt stopniowych, wprowadzanych od lat udoskonaleń w żywieniu i jakości pasz objętościowych, realizowanych we współpracy z doradcami oraz weterynarzem.
- Mimo doskonałych wskaźników produkcyjnych, dotychczasowa, niska obora uwięziowa ogranicza potencjał stada, co skłania hodowców do planowania budowy nowego obiektu w perspektywie kilku najbliższych lat.
- Hodowca ma najwyższą wydajność spośród stad objętych oceną wartości użytkowej bydła mlecznego liczących do 50 krów mlecznych.
Najlepsi w Polsce utrzymujący od 21 do 50 krów
Nagrodzeni zostali (w nawiasie uzyskana średnia wydajność stada krów w 2025 r. wg danych PFHBiPM): Marcin Gawryluk z miejscowości Chądzyń (14 341 kg), Roman Trusiak z miejscowości Granne (14 076 kg), Wojciech Tarapata z miejscowości Żeleźniki (14 003 kg), Bogdan Wnorowski z miejscowości Nowa Garbowa (13 889 kg) i Dariusz Cisło z miejscowości Terebiń (13 773 kg).

Hodowcy planują rozwój
– Nasze gospodarstwo jest typowo rodzinne; ojciec przejął je od dziadków w 2000 r., a teraz gospodarujemy wspólnie – rodzice i ja z narzeczoną Julią Skibniewską – wyjaśnia Marcin Gawryluk z miejscowości Chądzyń (woj. mazowieckie), którego stado w 2025 r. osiągnęło średnią wydajność 14 341 kg mleka od krowy. Zwierzęta utrzymywane są w oborze uwięziowej, a dojone dojarką przewodową.
– Każde pokolenie wprowadza swoje zmiany. Cieszę się, że efekt naszej rodzinnej wspólnej pracy został doceniony – mówił młody hodowca, który w prowadzenie stada zaangażował się po ukończeniu szkoły średniej.
– Postawiłem na poprawę żywienia i rozrodu. Duży wpływ miały na to kontakty z doradcami żywieniowymi i lekarzem weterynarii, którzy podpowiadali nowe rozwiązania. Zmiany nie następowały gwałtownie – były wprowadzane małymi krokami przez ostatnie 5–6 lat. Pierwszym obszarem, który poddano gruntownej poprawie, był rozród – dodaje hodowca. Jak podkreśla gospodarz, bez dobrego rozrodu nie ma mleka.
Dzięki zmianom udało się znacząco poprawić wyniki i rozrodu (okres międzywycieleniowy to obecnie 358 dni!), i produkcyjne – wydajność przez 1,5 roku wzrosła z ok. 9 tys. do ok. 11,5 tys. l mleka od krowy.
Na sukces niewątpliwie wpływ też miała poprawa jakości pasz objętościowych – zbiory traw w optymalnym terminie, podsiew użytków zielonych.
Hodowcy od wielu lat dużą wagę przykładają do genetyki. Już ponad 40 lat temu korzystali z inseminacji nasieniem pochodzącym od wysoko ocenianych buhajów. Ta strategia jest kontynuowana do dziś wg zasady „na genetyce nie oszczędzamy”.
Obecnie największym ograniczeniem rozwoju stada jest infrastruktura gospodarstwa. Obora ma jedynie 30 stanowisk i jest stosunkowo niska. W planach znajduje się budowa nowego obiektu, prawdopodobnie w około 5-letniej perspektywie. Gospodarze są przekonani, że bez nowej obory dalszy rozwój będzie niemożliwy. Liczą na to, że nowy budynek pozwoli utrzymać obecną wysoką wydajność, a być może nawet ją zwiększyć.
Planowane inwestycje są konsekwencją dobrych decyzji. Hodowcy prawie równocześnie (ok. 8 lat temu) rozpoczęli współpracę z Federacją i zmienili mleczarnię. – Dzięki temu zyskałem wiedzę (z raportów) i finansowanie inwestycji, bo przeszedłem do zakładu, który w tamtym czasie płacił aż o 0,60 zł za litr mleka więcej – podkreśla rozmówca.


