Produkcja mleka na pastwiskach: wysoka mleczność i niska emisja metanu

Czy mleko pozyskiwane od krów wypasanych jest lepsze dla klimatu niż od krów utrzymanych cały rok w oborach? Badacze z Wydziału Nauk Rolniczych i Żywieniowych na Uniwersytecie Chrystiana Albrechta w Kilonii zajęli się tą kwestią. Wyniki swoich badań opublikowali w międzynarodowym czasopiśmie Agriculture.

Tekst: Ryszard Lesiakowski, zdjęcie: Chistian-Albrechts-Universität Kiel, źródło: idw-online.de

Wypas krów dla wielu osób  jest widokiem nie tylko pięknym, ale także kulturowym. Jednocześnie w Niemczech systematycznie spada odsetek krów żywionych na pastwisku. Dzieje się tak pomimo faktu, że wypas jest uznawany na całym świecie za najbardziej opłacalny sposób dostarczania paszy, który w dodatku nie konkuruje z żywieniem człowieka. Tereny trawiaste są również jednym z najważniejszych magazynów dwutlenku węgla na świecie i dlatego są ważnym czynnikiem w walce ze zmianami klimatycznymi. Jednocześnie krowy wydzielają metan, jako produkt uboczny trawienia. Metan utrzymuje się w atmosferze przez ok. 10 lat, po czym rozpada się na dwutlenek węgla, ale w tym krótkim czasie znacząco przyczynia się do zmiany klimatu. Często obwinia się żywnie krów na pastwisku za niską wydajność mleka i tym samym wysoką emisję metanu w przeliczeniu na litr wyprodukowanego mleka. Przeciwnie powszechnie uważa się, że utrzymanie alkierzowe umożliwia stabilne żywienie przez cały rok z wysokim udziałem paszy treściwej w dawce pokarmowej i uzyskiwanie wysokiej wydajności mlecznej krów. Jak to jest w rzeczywistości stało się przedmiotem wielu badań.

Opis doświadczenia

Naukowcy z Uniwersytetu Chrystiana Albrechta w Kilonii analizowali wydajność mleczną wypasanych krów rasy jersey w ramach unijnego projektu “SusCatt”. Jednocześnie przeprowadzono kilka pomiarów mających na celu określenie emisji metanu krów wypasanych na pastwisku. Krowy pasły się na dwóch pastwiskach, tj. na runi zawierającą prostą mieszankę złożoną z koniczyny białej i życicy oraz na runi zawierającej osiem gatunków traw, zioła łąkowe i rośliny strączkowe. Ponadto krowy na pastwisku były dokarmiane w oborze dodatkiem paszy treściwej w ilości dwóch kilogramów dziennie, co odpowiadało około 12 do 15 procent całkowitego spożycia suchej masy pasz. Naukowcy zwrócili uwagę, że w szczególności ruń pastwiskowa złożona z wielu gatunków zapewnia dodatkowe walory ekosystemowe: na przykład dostarcza nektar owadom odwiedzającym kwiaty.

Uzyskane wyniki

Wynik badań, które zostały niedawno opublikowane w międzynarodowym czasopiśmie branżowym jest zaskakujący: Wydajność mleczna krów była nie tylko ogólnie bardzo wysoka i porównywalna z krowami rasy jersey o tej samej masie ciała z innego badania, w których dawki pokarmowej zawierały 61 procent paszy treściwej. We wczesnej fazie laktacji dzienna produkcja mleka może wzrosnąć znacząco na pastwiskach o założonym składzie botanicznym nawet do 30 kilogramów standardowego mleka (ECM) od jednej krowy. Ponadto mlecznice rasy jersey ważą ok.  430 kilogramów i są wyjątkowo produktywne w odniesieniu do masy ciała, a produkowane przez nie mleko jest doskonałej jakości o wysokiej  zawartości tłuszczu, tj. 5–6 procent. Emisja metanu przez krowy żywione na pastwisku nieznacznie wzrosła, o około dziesięć procent, ale całkowita emisja metanu wynosząca 8–10  gramów metanu na kilogram standardowego mleka pozostała na bardzo niskim poziomie w porównaniu z danymi z literatury międzynarodowej. Jest to przede wszystkim bezpośredni efekt doskonałej jakości paszy i wysokiego poboru zielonki na pastwisku, które oferowało  z bardzo młodą ruń. Aby to osiągnąć zastosowano wypas w dziesięciu rotacjach na 15 kwaterach.

– Postęp osiągnięty w hodowli roślin pastewnych w ciągu ostatnich 20 lat wraz ze zoptymalizowanym zarządzaniem pastwiskami umożliwią uzyskiwanie zadowalających efektów. Dzięki temu doświadczeniu możemy wykazać, że produkcja mleka na pastwiskach może łączyć bardzo wysoką wydajność mleczną z niską emisją metanu, a tym samym przyczyniać się do ochrony klimatu i jednocześnie zapewniać dodatkowe usługi na rzecz bioróżnorodności, bez importowanej paszy, ponieważ koniczyna zapewnia niezbędne białko w paszy – informuje  dr hab. Carsten Malisch, koordynator naukowy opisanego badania.