Warto słuchać rad!

Utarło się przekonanie, że obory uwięziowe w znacznym stopniu ustępują wolnostanowiskowym. Jak się jednak okazuje, ten typ gospodarowania bydłem mlecznym wcale nie musi powodować problemów w hodowli, wręcz przeciwnie – sprzyja zapewnieniu stadu odpowiedniej opieki i co najważniejsze – kluczowego dla nich dobrostanu. Przykładem może być hodowla państwa Kordeckich, położona w województwie pomorskim we wsi Osieczno, gdzie długowieczność krów powoli staje się normą, a za jej sukcesami stoją celne działania doradcy żywieniowego PFHBiPM.

tekst i zdjęcia: Mateusz Uciński

Posłuchaj audycji nagranej podczas pobytu w gospodarstwie: holstein.pl/warto-pozwolic-sobie-pomoc/

Szczęśliwy hodowca to taki, który widzi, że jest ktoś, kto będzie kontynuował jego pracę. Niewątpliwie do takich szczęściarzy należą państwo Anna i Sławomir Kordeccy – co można ocenić po tym, jak ich synowie Dariusz oraz Paweł razem ze swoją narzeczoną Martą zajmują się rodzinnym gospodarstwem. Pierwszy z nich koncentruje się na szeroko pojętej mechanizacji, drugi – na hodowli i chowie bydła. To bardzo budujące, gdyż ta pomorska hodowla ma bogate tradycje i całkiem pokaźne osiągnięcia.
– Gospodarstwo przejąłem w 1994 r. po mamie – opowiada pan Sławomir. – Ona z kolei otrzymała je od swojego ojca i prowadziła zupełnie samodzielnie. Mój dziadek kupił je po wojnie. Początkowo zajmowało prawie 13 ha, w tym domek, obórkę i stodołę. Trzeba przyznać, że był bardzo aktywnym człowiekiem i do tego pasjonatem rolnictwa. W latach 60. ubiegłego wieku pojechał na wystawę do Lublina, skąd wrócił z wizją obory, którą niedługo potem wcielił w życie. Było trochę zamieszania, bo materiał na budynek był sprowadzany pociągiem z rozbiórki jakiegoś komina i dowożony na miejsce końmi. Gospodarstwo się rozwijało, w 1981 r. nawet został kupiony pierwszy ciągnik – Ursus C330. W wielu pracach posiłkowano się również sprzętem z kółka rolniczego. Początkowo nacisk kładziony był na hodowlę trzody chlewnej, a bydło mleczne i opasowe stanowiło margines. Jednak kiedy załamała się koniunktura na świnie, postanowiliśmy skoncentrować się na produkcji mleka. Tuż przed wejściem Polski do Unii Europejskiej, w roku referencyjnym, powiększyliśmy stado krów, aby uzyskać wyższą kwotę mleczną. Dodatkowym impulsem do takich działań był fakt, że gospodarujemy na stosunkowo słabych gruntach, szóstej klasy, a utrzymywane przez nas łąki są w dużej mierze torfowe. Zaczynaliśmy od 16 krów, ale już w 2005 r. postanowiliśmy wybudować nową oborę. Był to wysoki obiekt uwięziowy, długi na 28 m, a szeroki na 17 m, dostosowany dla 40 sztuk dojnych i 16 jałówek, z dojarką przewodową. Trzeba przyznać, że wybudowano go w tempie ekspresowym, bo prace rozpoczęły się 4 września, a już 19 grudnia wprowadziliśmy do nowej obory krowy. Początkowo obora nie miała pełnej obsady, ale sukcesywnie, z roku na rok, nasze stado się powiększało, a budynek z 2005 r. cały czas się sprawdza, chociaż dziewięć lat po jego wybudowaniu część sztuk, zwłaszcza krowy zasuszone i jałówki cielne, wróciła do starej obory.

Mimo że obora została wybudowana w 2005 r. w systemie wolnostanowiskowym, to jest przestronna, jasna i bardzo dobrze wentylowana

Optymalnie, na własne potrzeby

Obecnie hodowla państwa Kordeckich liczy ok. 80 sztuk bydła, w tym 44 krowy dojne. Bazę paszową zapewnia ok. 60 ha gruntów, z czego 27 ha stanowią łąki, 11 ha kukurydza, a reszta areału obsiana jest żytem. Gwarantuje to samowystarczalność w zakresie zaopatrzenia w kukurydzę i sianokiszonki. Jedynie słoma jest dokupowana do gospodarstwa. Żywienie stada od 2016 r. odbywa się za pomocą wozu paszowego. Krowy dojne skarmiane są paszami TMR.
Rozrodem w gospodarstwie zajmuje się pan Paweł, który ukończył technikum weterynaryjne, i niestraszne są mu inseminacja ani dobór odpowiednich buhajów do krycia.

– Muszę przyznać, że dużo lepiej jest w naszym stadzie, od kiedy inseminuję sam – przyznaje młody pan Kordecki. – Bardziej widoczne są ruje, krowy mocniej to sygnalizują, kiedy wchodzi się do obory, czemu sprzyja też system uwięziowy. Oprócz tego jesteśmy pod kontrolą lekarza weterynarii, który często nas odwiedza i potwierdza cielność czy wspomaga sztuki hormonami. Dobierając buhaje do zacielenia, stawiamy przede wszystkim na buhaje pokrojowe z dobrą płodnością. Cechami, na których poprawie mi zależy, to przede wszystkim nogi i wymię, co będzie w przyszłości gwarantowało naszym sztukom długowieczność. Nie interesuje nas poprawienie produkcji mlecznej, bo zdajemy sobie sprawę, że dobre żywienie pozwoli nam uzyskać oczekiwane efekty. Z kolei dobrze dobrane cechy pokrojowe sprawią, że takie zwierzę będzie w stadzie kilka laktacji dłużej. Zwracamy także uwagę na stopień inbredu, bo to również ma ogromne znaczenie dla powodzenia hodowli, a dużym ułatwieniem w tej kwestii jest korzystanie z aplikacji do kojarzeń DoKo. Od kilku lat robiona jest u nas ocena typu i budowy całego stada, i pod tym kątem dopasowujemy buhaje do krycia. Krótko mówiąc, obecnie koncentrujemy się na tym, żeby poprawić budowę naszych krów, aby w przyszłości było jak najmniej problemów.

O tym, że taka strategia się sprawdza, świadczyć mogą chociażby wyniki osiągane przez osieczeńskie stado. Średnia wydajność za 2020 r. wyniosła 10,8 tys. kg mleka – a krowy przebywają w tej hodowli ponad pięć laktacji – przy wydajności życiowej w granicach 50 tys. kg mleka, co świadczy o zapewnionym prawidłowym dobrostanie. W dodatku od stycznia tego roku państwo Kordeccy mogą poszczycić się pierwszą krową tzw. stutysięcznicą! Jak podkreśla pan Paweł, dużą rolę odgrywa tu właśnie obora uwięziowa, gdzie można lepiej zadbać o każde zwierzę, podejść do niego w bardziej indywidualny sposób, a do tego mieć większą kontrolę nad stadem. Chociaż pracy na pewno jest więcej. Dodatkowym ułatwieniem jest duże zaplecze utrzymywanych w gospodarstwie jałówek cielnych, przeznaczonych do remontu stada i na sprzedaż.

Hodowcy z Osiecznej gospodarują na stosunkowo słabych glebach, jednak nie przeszkadza im to w zapewnieniu krowom odpowiedniej bazy paszowej

Warto słuchać porad

Hodowcy z Osiecznej nie ukrywają, że w rozwoju gospodarstwa bardzo pomogła im współpraca z doradcą żywieniowym PFHBiPM, który odwiedzał i wciąż odwiedza ich hodowlę.
– Z panem Zbyszkiem Wróblewskim zaczęliśmy współpracować już po postawieniu nowej obory. Zrobił na nas wrażenie, gdyż po pierwszych wizytach i ustawieniu dawek pokarmowych dość długo nie przyjeżdżał, a i tak stosowanie się do jego zaleceń bardzo dużo dało, poprawiło kondycję stada. My tylko dzwoniliśmy, gdy planowaliśmy coś zmienić, jak chociażby wprowadzenie wozu paszowego, a on korygował nasze ewentualne zamierzenia. Bardzo nam wtedy pomógł, bo my myśleliśmy, że wystarczy wsypać do wozu to, co on zalecił, i tylko wymieszać. A to nie była tak prosta sprawa. I już po pierwszym miesiącu zaczęło się wszystko sypać. Spadła wydajność, a także poziom białka. Wtedy pan Zbyszek przyjeżdżał do nas i naprawił to, co nawywijaliśmy. Nasze pasze zostały wysłane do laboratorium i zbadane. Dopiero potem na nowo zostały ustalone dawki pokarmowe. Od tego czasu mamy abonament, cztery razy w roku pan Wróblewski do nas przyjeżdża i sprawdza stan żywienia w naszej hodowli. Dzięki temu, że ma nas pod swoją opieką i kontroluje to, co tu się dzieje, nasze gospodarstwo znakomicie funkcjonuje. Niezwykle ważne jest także to, że możemy liczyć na pomoc niezależnego specjalisty, który nie jest związany z żadną firmą komercyjną, dzięki czemu mamy do niego jeszcze większe zaufanie.

Gospodarstwo państwa Kordeckich znajduje się pod oceną wartości użytkowości mlecznej od 2006 r., czyli doskonale wpisuje się w obchodzony w tym roku jubileusz 15-lecia tej usługi pod auspicjami PFHBiPM.

Rodzina Kordeckich w komplecie

Pan Paweł jeszcze raz podkreśla, że w rodzinnym stadzie przede wszystkim położony jest nacisk na szeroko pojętą hodowlę, a nie na wydajność, w czym także wspiera ich pan Wróblewski, z którym młody hodowca konsultuje wiele podejmowanych w gospodarstwie decyzji, dotyczących chociażby odchowu jałówek czy cieląt. W ostatnim miesiącu w żywieniu młodego bydła wprowadzony został suchy TMR, co także zostało omówione z doradcą żywieniowym PFHBiPM. Celem, do którego dążą państwo Kordeccy, jest uzyskanie w hodowli dobrych pokrojowo, długowiecznych i zdrowych krów oraz zapewnienie im jak najlepszych warunków bytowania. Swoistą weryfikacją tych zamierzeń będzie niewątpliwie udział w wystawie, na którą wybiera się niebawem pan Paweł. Jeszcze jako dziecko brał udział w takich imprezach, oprowadzając cielaczki.

– Dobrze będzie porównać swoje zwierzęta z najlepszymi sztukami z danego regionu – podkreśla młody hodowca. – Wtedy będę mógł ocenić, co robię dobrze, a co źle.

Gospodarze z Osiecznej bacznie obserwują sytuację na rynku mleczarskim, gdyż w dużej mierze od tego zależą ich dalsze działania. Myślą o budowie nowej obory i reorganizacji stada, zmianie systemu utrzymania bydła i zoptymalizowaniu pracy w hodowli. Wszystko to zależy jednak od ceny mleka, która – jak podkreśla pan Sławomir Kordecki – nie jest zła, jednak duże podwyżki komponentów i dodatków paszowych zdecydowanie wpływają na ewentualne przyszłe inwestycje, dlatego do tego tematu podchodzą na razie ostrożnie. My w każdym razie trzymamy mocno kciuki i życzymy dalszych sukcesów tej fantastycznie zarządzanej hodowli. 


Zbigniew Wróblewski
doradca ds. żywienia

Moja praca w gospodarstwie państwa Kordeckich zaczęła się od standardowej wizyty. Oceniliśmy to, co jest obecnie, i co możemy osiągnąć razem, pracując nad rozwojem stada krów. Wyznaczyliśmy cele do osiągnięcia i przybliżone terminy ich realizacji. Już po pierwszym roku współpracy byłem mile zaskoczony wiadomością SMS od pana Sławka z dołączonym zdjęciem pucharu, który hodowcy otrzymali za największy postęp w produkcji mleka na spotkaniu organizowanym przez Polską Federację Hodowców Bydła i Producentów Mleka (oddział w Gdańsku).

Moje wizyty zawsze są oparte na wnikliwej analizie tego, co jest aktualnie do zrobienia. Są o tyle łatwe, że informacje dostarczane mi przez pana Sławka i, moim zdaniem, świetnego hodowcę, jakim stał się Paweł, są rzetelne i potwierdzone szeroko rozumianą diagnostyką. Hodowcy są bardzo wymagający, co jest dla mnie impulsem do uzupełniania wiedzy nie tylko z zakresu usługi. Dziękuję im bardzo, że mi zaufali i chcą nadal współpracować. 

obsługiwane regiony:
mazowieckie, pomorskie, warmińsko-mazurskie

tel. 696 493 119
e-mail: z.wroblewski@pfhb.pl
pfhb.pl/doradztwo-zywieniowe/zbigniew-wroblewski

Zbliżające się wydarzenia