Jesień wykorzystaj na poprawę parametrów rozrodu krów!

Stres cieplny występujący u krów podczas upałów rujnuje dochody hodowców bydła mlecznego z powodu spadku mleczności, płodności samic i większej podatności na mastitis. Straty ogranicza umiejętne zarządzanie stadem i intensyfikacja działań po fali upałów.

tekst i zdjęcia: RYSZARD LESIAKOWSKI

e-krowa

Obniżona płodność krów w okresie letnim co roku się powtarza. W 2019 r. problem zaczął się w czerwcu i utrzymywał się do końca sierpnia, początku września. W tym roku okres letni był bardziej łaskawy, stres cieplny na fermach wystąpił w końcu lipca – dzieli się swoimi doświadczeniami lekarz weterynarii Michał Hądzlik, prowadzący prywatną praktykę weterynaryjną w Poniecu (woj. wielkopolskie). Jego zdaniem obniżona płodność krów i pogorszenie wszystkich parametrów rozrodu stada podczas upalnego lata są konsekwencją słabego manifestowania objawów rui i spadku zapładnialności (conception rate – CR).

– Latem wykrywalność rui maleje o 50%, tym samym kryć jest także o połowę mniej. Stres cieplny negatywnie wpływa na cały organizm krowy, w tym także na układ rozrodczy, a więc na jajnik i komórkę jajową oraz rozwijający się zarodek. W efekcie zapładnialność maleje do poziomu 15–40%, a zwykle wynosi 40–60%. Gorsza zapładnialność jest łatwo zauważalna na fermach stosujących programy hormonalne do sterowania rozrodem. W takich stadach problem wykrywania rui nie występuje, a i tak w okresie lata jest więcej nieskutecznych kryć niż w pozostałych porach roku – relacjonuje rozmówca z Ponieca.

Środki zaradcze
W opinii lekarza weterynarii coraz rzadziej praktykuje się celowe niewykonywanie zabiegów inseminacyjnych podczas letnich upałów. Do zaniechania krycia krów w bardzo gorące dni skłaniała niska efektywność kryć i związane z tym koszty. Jest to pozorna oszczędność, ponieważ każdy dzień opóźnienia w zacieleniu krowy generuje jeszcze wyższe straty. Zasada jest prosta: nie ma ciąży – nie ma mleka i przychodów z jego sprzedaży. Jeden dzień otwarty, czyli taki, w którym krowa nie jest w ciąży, kosztuje hodowcę ok. 20 zł. Zdaniem rozmówcy warto podejmować działania, aby doprowadzić do cielności krów także podczas upałów.

Problem stresu cieplnego u krów utrzymywanych w naszym kraju systematycznie narasta, co jest następstwem zmian klimatycznych oraz wzrostu wydajności mlecznej. – Wysokiej wydajności mlecznej towarzyszy produkcja dużej ilości energii, którą zwierzęta muszą oddać do otoczenia, w przeciwnym razie dochodzi do zaburzeń w funkcjonowaniu organizmu. Rozwiązaniem jest montowanie w oborach systemów schładzania krów. Inwestycjami tymi hodowcy coraz częściej się interesują, ponieważ wydatki na ten cel dość szybko się zwracają, między innymi w postaci lepszej płodności i mleczności krów w miesiącach letnich – przekonuje rozmówca. Powołując się na doświadczenia hodowców z Izraela, informuje, że najskuteczniejszym sposobem schładzania krów jest zraszanie ich wodą, „grubą kroplą”, i odprowadzanie ciepła z powierzchni ich ciała za pomocą strumienia powietrza wytwarzanego przez wentylatory. Z pewnością nakłady na poprawę dobrostanu zwierząt są dobrą inwestycją.

Można zacząć od prostych rozwiązań, takich jak: zacienianie miejsc, w których przebywają zwierzęta, usprawnienie wentylacji budynku, wykonanie izolacji termicznej pokrycia dachowego czy chociażby zapewnienie wszystkim zwierzętom stałego dostępu do czystej wody.

Sezonowość wycieleń dezorganizuje pracę
Równomierne wycielenia w ciągu roku znacznie ułatwiają zarządzanie stadem. W oborze liczącej 60 krów miesięcznie cieliłoby się około pięciu samic (60/12). Co miesiąc trzeba przygotować pięć miejsc porodowych i podobną liczbę budek dla cieląt i stanowisk do odchowu młodzieży. Harmonię tę zaburzają sezonowe wycielenia, co obecnie jest powszechne z powodu obniżonej płodności krów w okresie letnim. Zwierzęta, które nie zostały pokryte w lipcu i sierpniu, będą zacielone najprawdopodobniej we wrześniu. W naszym przykładowym stadzie będzie to po około pięć krów z lipca i sierpnia i pięć z września, czyli razem około 15 sztuk. W praktyce oznacza to, że okresowo musimy przygotować nie pięć, a 15 miejsc porodowych, 15 budek dla cieląt i więcej miejsca do odchowu młodzieży. Skumulowanie się wycieleń jest dużym wyzwaniem organizacyjnym i często się wiąże z dodatkowymi wydatkami, na przykład na zakup potrzebnej liczby budek dla cieląt, spośród których tylko część będzie wykorzystana w ciągu całego roku. Wydatki te trzeba doliczyć do strat powodowanych stresem cieplnym w okresie lata. Tym samym inwestycje zmierzające do ograniczania skutków stresu cieplnego są jeszcze bardziej uzasadnione.

Gospodarstwa specjalizujące się w produkcji mleka powinny w okresie jesiennym skoncentrować się na doprowadzeniu do cielności krów, których nie udało się pokryć latem – radzi lek. wet. Michał Hądzlik

W opinii lekarza weterynarii Michała Hądzlika wychodzenie z sezonowości wycieleń będącej konsekwencją letnich upałów jest niezmiernie trudne i wymaga dużo czasu. Nawet wyeliminowanie stresu cieplnego u krów nie zmieni z roku na rok rytmu wycieleń w stadzie. Rozmówca informuje, że jałówki nie są podatne na stres cieplny tak bardzo jak krowy, ponieważ nie produkują mleka i nie muszą oddawać do otoczenia dużej ilości energii. W efekcie rozród jałówek latem nie jest zaburzony. – Jeżeli będziemy w okresie letnim skutecznie schładzali krowy, to wycielenia rozłożą się równomiernie w ciągu roku i nie będziemy obserwować takiej sezonowości – konkluduje rozmówca.

Co zagraża dobrej płodności krów na jesieni?
– Jesienią przychodzą chłodne dni i krowy nie są narażone na stres cieplny. Zatem jest okazja, aby możliwie jak najszybciej pokryć krowy, których nie udało się zacielić w okresie letnim. Tylko w ten sposób można ograniczyć straty powodowane jałowością krów – mówi lekarz weterynarii. Jego zdaniem w gospodarstwach specjalizujących się w produkcji mleka troska o poprawę rozrodu stada w okresie jesieni powinna zdominować wszystkie inne prace. Niestety jesień to także okres intensywnych prac polowych i często obsługa zwierząt schodzi na dalszy plan. Cierpi na tym skuteczność wykrywania rui.

– Pomocne są elektroniczne systemy wykrywania rui, ale trzeba umieć z nich korzystać. Można także wykorzystać procedury hormonalne, które umożliwiają inseminowanie krów w optymalnym stadium cyklu rozrodczego. Wydawałoby się, że ostatnia metoda jest najłatwiejsza do zrealizowania, niestety hormonalne programy sterowania rozrodem krów wymagają bezwzględnego przestrzegania terminów podawania hormonów odpowiednim zwierzętom w odpowiednej dawce. W praktyce oznacza to bardzo dobrą współpracę hodowcy z lekarzem weterynarii. Jeżeli przestrzega się procedur, to jest gwarancja pokrycia krowy i duże prawdopodobieństwo uzyskania ciąży – dzieli się doświadczeniem rozmówca.

Wskazuje także na inne okoliczności przeszkadzające w uzyskaniu zadowalających parametrów rozrodu krów w okresie jesieni. Na pierwszy plan wysuwają się błędy żywieniowe, które negatywnie wpływają na zapładnialność. Istotne jest pełne pokrycie na składniki pokarmowe, unikanie zaburzeń trawiennych wynikających ze zmiany pasz, co często zdarza się jesienią. – Wiele gospodarstw boryka się z niedoborem pasz, ponieważ stare zapasy się skończyły, a za wcześnie jest na otworzenie silosów z tegorocznymi zbiorami – nadmienia lekarz weterynarii. Wskazuje także na konieczność bezwzględnego przestrzegania wszystkich terminów związanych z rozrodem krów, tj. wykrywania rui, pokryć w optymalnej fazie cyklu płciowego krowy oraz badania dróg rodnych i cielności. – Nic nie można odkładać na później. Tylko postępowanie według schematu uzgodnionego z lekarzem weterynarii wiedzie do zadowalającej płodności stada krów – konkluduje rozmówca.  