Planowanie i kontrola suchej masy w kiszonkach. Uwaga na dawkę deszczową
Nie tylko pogoda jest winna słabej jakości kiszonek. Prawdziwe przyczyny problemów z jakością pasz objętościowych mogą być zaskakujące – i często mamy na nie większy wpływ, niż się wydaje.
Prof. Zygmunt M. Kowalski, Uniwersytet Rolniczy w Krakowie

- Zarządzanie suchą masą, a nie masą ogólną. Kluczem do uniknięcia niedoborów paszy jest planowanie zapasów w oparciu o tonę suchej masy (z uwzględnieniem strat i rezerwy czasowej), a nie o ogólną wagę fizyczną pryzmy czy balotów.
- Rola strukturotwórcza. Współczesne kiszonki z zielonek, oprócz dostarczania białka, pełnią kluczową rolę w zapewnieniu struktury fizycznej dawki pokarmowej, co bilansuje astrukturalną kiszonkę z kukurydzy.
- Ryzyko kwasicy przy braku kontroli wilgotności. Zmiana zawartości suchej masy (np. po deszczu) bez korekty naważenia w wozie paszowym drastycznie zmienia proporcje pasz objętościowych do treściwych, co prowadzi do zaburzeń trawiennych i spadku wydajności krów.
Kiszonki z zielonek – co trzeba wiedzieć
Kiszonki z zielonek, czyli z przewiędniętych traw, lucerny lub mieszanek motylkowo-trawiastych, są – obok kiszonki z całych roślin kukurydzy – podstawowymi paszami objętościowymi w dawkach dla krów mlecznych. Od ich wartości pokarmowej i jakości fermentacyjnej zależą efekty w produkcji mleka. Gdy wartość pokarmowa kiszonek jest niska, a jakość fermentacyjna słaba, zmniejsza się pobranie całej dawki pokarmowej. Dla utrzymania wydajności mleka konieczne jest zwiększenie udziału paszy treściwej w dawce, co zwiększa nie tylko koszty żywienia, ale także ryzyko kwasicy żwacza.
Żadna dawka paszy treściwej nie zrekompensuje złej jakości kiszonek. Pokazały to ostatnie lata, w których uzyskiwanie bardzo dobrych kiszonek było utrudnione przez niekorzystne warunki pogodowe, a zwłaszcza susze. Ale czy wszystkie kłopoty z jakością pasz objętościowych można zrzucić tylko na karb problemów z pogodą?
Wiemy dużo, ale…
O sporządzaniu kiszonek z zielonek napisano i powiedziano już bardzo dużo. Wiemy, kiedy rozpocząć pierwszy pokos, jak rozdrobnić zielonkę, jak ją dobrze ubić i czym przykryć. Znamy też dodatki kiszonkowe i zasady ich stosowania. Niestety, ciągle popełniamy te same błędy, które sporo kosztują. W obecnej sytuacji na rynku mleka, przy ciągle rosnących kosztach i niedoborach pasz objętościowych w wielu gospodarstwach, nie możemy sobie na to pozwolić. Każda tona dobrej kiszonki ma dziś realną wartość. Praktyczne uwagi związane z produkcją kiszonek z zielonek pomogą one uniknąć najczęstszych błędów i lepiej przygotować się do nadchodzącego sezonu kiszonkowego.
Kiszonka dla białka i struktury fizycznej dawki
W ostatnich 20–30 latach zmieniła się rola kiszonek z zielonek w dawkach pokarmowych dla krów mlecznych. W przeszłości były podstawą żywienia krów, a dzisiaj, przy wszechobecnej kiszonce z kukurydzy, są tylko dodatkową paszą objętościową. O ile w przeszłości głównym celem ich udziału w dawce było dostarczanie białka ogólnego, o tyle obecnie istotna jest również ich rola w zapewnieniu właściwej struktury fizycznej dawki. Ta cecha kiszonek z zielonek wydaje się dzisiaj szczególnie ważna wobec astrukturalności kiszonki z kukurydzy. Skoro zależy nam na jak najlepszym rozdrobnieniu ziarniaka kukurydzy oraz dobrym rozdrobnieniu części wegetatywnych rośliny kukurydzy, częścią strukturalną dawki pokarmowej są obecnie kiszonki z zielonek.
Ile kiszonki z zielonek
Kiszonki z zielonek stanowią zwykle 20–30% suchej masy dawki pasz objętościowych. Jeżeli krowa pobiera średnio 25 kg suchej masy dziennie, a w niej pasze objętościowe stanowią około 60%, to dzienna dawka suchej masy z pasz objętościowych wynosi 15 kg. Jeżeli w tej dawce udział kiszonek z zielonek wynosi 20–30%, to oznacza, że w dawce pokarmowej powinno znajdować się od 3 do 4,5 kg suchej masy kiszonek z traw czy lucerny. Znacznie większy jest udział suchej masy tych kiszonek w dawkach dla krów niskowydajnych oraz krów zasuszonych.
Dlaczego brakuje kiszonek?
Na spotkaniach z hodowcami często słychać obawy, czy wystarczy im kiszonki z traw do zbioru pierwszego pokosu. Skąd biorą się tak częste niedobory kiszonek z zielonek w naszych gospodarstwach? Czy to tylko wina złej pogody? A może nieumiejętnego planowania ich zużycia w gospodarstwie? Trudno spodziewać się, by najbliższy sezon kiszonkowy był lepszy od zeszłorocznego. Nie powtarzajmy tych samych błędów i już teraz zaplanujmy, ile kiszonek potrzebujemy w kolejnym roku.
Oprócz oczywistych problemów pogodowych, na co nie mamy niestety wpływu, jednym z powodów niedoborów kiszonek z zielonek może być błąd w planowaniu ich produkcji i zużycia. W zdecydowanej większości hodowcy planują nie plon suchej masy kiszonek, tylko plon masy kiszonek. „W silosie mam 200 ton kiszonki z traw” – tak najczęściej opisuje się zapasy kiszonek. A nie: 80 ton suchej masy kiszonki z traw o 40-proc. zawartości suchej masy. Gdy dawka układana jest na pobranie suchej masy – bo tak bilansuje się dawki pokarmowe – „faktyczne” zużycie kiszonek może być szybsze, niż zaplanowano. Obrazuje to poniższy przykład:
Jeżeli w stadzie znajduje się 100 krów i dzienne spożycie suchej masy kiszonki z lucerny przewiędniętej wynosi średnio 4 kg na krowę, to na cały rok (365 dni) potrzeba w tym gospodarstwie 146 ton suchej masy kiszonki. W mądrym planowaniu powinniśmy wydłużyć ten okres o minimum 3 miesiące (90 dni), tj. do 455 dni, co wymaga zaplanowania 182 ton suchej masy. Do tego należy doliczyć 10% na straty, co daje wynik około 200 ton suchej masy. Gdy zbierzemy lucernę przy zawartości suchej masy 35%, to musimy zgromadzić około 570 ton masy kiszonki. Wyprodukowanie 570 ton materiału o zawartości 32% suchej masy, czyli nieco bardziej mokrego, da nam „tylko” 182 ton suchej masy, co już może powodować niedobory. Zwiększenie okresu z 365 do 455 dni oraz uwzględnienie strat ciągle pozwala na pokrycie potrzeb na kiszonkę, ale…
Niestety, niewielu hodowców tak planuje wymaganą ilość kiszonek. Najczęściej słyszę: „mam w pryzmach/balotach 500 ton kiszonki” – bez podania liczby ton suchej masy.
Kontroluj zawartość suchej masy
W sytuacji, gdy brakuje pasz objętościowych, w tym kiszonek z zielonek, ważne jest kontrolowanie ich spożycia przez regularną analizę zawartości suchej masy. Zmienna zawartość suchej masy w kiszonkach jest jednym z najczęstszych powodów zmienności w składzie chemicznym dawek pokarmowych. To z kolei powoduje problemy z funkcjonowaniem przewodu pokarmowego (kwasica żwacza), których konsekwencją jest niestabilna produkcja mleka. Jak ważne jest częste oznaczanie zawartości suchej masy w kiszonkach, obrazuje przykład podany w tab. 1.

W gospodarstwie karmionych jest 100 krów. W wyniku deszczu zmieniła się zawartość suchej masy w kiszonkach z 40% do 35% w kiszonce z traw oraz z 35% do 30% w kiszonce z całych roślin kukurydzy. Osoba sporządzająca TMR naważa nieprzerwanie – bo tak napisano na kartce na podstawie bilansu dawki – 1125 kg kiszonki z traw oraz 2857 kg kiszonki z kukurydzy. Po deszczu zmieniła się jednak ilość kg suchej masy naważana do wozu. Jednocześnie ilość kg lub kg suchej masy pozostała niezmieniona, bo pasze treściwe znajdują się w paszarce, pod dachem. Przez warunki pogodowe i nieuwzględnienie zmiany w zawartości suchej masy w kiszonkach zmieniły się proporcje pomiędzy ilością suchej masy z pasz objętościowych i pasz treściwych – z 1,81 : 1 na 1,57 :1. Dawka „deszczowa” dostarcza krowom znacznie mniej pasz objętościowych mimo naważania tej samej ich ilości, tj. 3982 kg. Dawka „deszczowa” stwarza tym samym większe ryzyko rozwoju kwasicy żwacza.
Uwzględnienie w dawkowaniu pasz objętościowych zmienionej zawartości suchej masy (gdy mamy wyniki analizy pasz) pozwala nie tylko oszczędzić pasze objętościowe, ale też uniknąć groźnej kwasicy.
Z podanym przykładem spotykam się często w mojej praktyce doradczej. Po kilku deszczowych dniach odbieram SMS-y czy telefony z sygnałem – pojawiły się biegunki. Proponuję, aby w okresie „deszczowym” częściej oznaczać zawartość suchej masy i przygotować traktorzyście sporządzającemu TMR prostą tabelę do zwiększania (czasowego) udziału kiszonek w TMR-ach.


