Priorytety w wołowinie. Konkurencyjność, odporność i zrównoważony rozwój

– Produkcję zwierzęcą powinniśmy traktować priorytetowo – mówił Stefan Krajewski, szef resortu rolnictwa, podczas XII Międzynarodowego Forum Wołowiny w Warszawie.

Marcin Jajor, zdjęcia: Marcin Jajor

Jaką przyszłość ma przed sobą produkcja zwierzęca?
Europejska Strategia dla Produkcji Zwierzęcej jest przygotowywana, fot. Marcin Jajor
  • Powstaje Europejska Strategia dla Produkcji Zwierzęcej. Dokument jest właśnie wypracowywany. Zakończył się etap, w którym Komisja Europejska zbierała głos od zainteresowanych. Jego publikacja była zapowiadana na ten rok.
  • O tym, jak będzie wyglądał rynek wołowiny w przyszłości i cały sektor zwierzęcy i jakie przed hodowcami stoją wyzwania dyskutowali hodowcy bydła, politycy i decydenci mający wpływ na tworzącą się strategię i późniejsze obowiązujące schematy wsparcia rolników.
  • Polityka musi być przewidywalna. Wszystkie działania, które będą wprowadzali hodowcy po wcześniejszych wytycznych Komisji Europejskiej muszą być dla nich opłacalne. To warunek sine qua non. Jednym z elementów wpisujących się w ten zbiór będzie redukcja emisji gazów cieplarnianych i raportowanie śladu węglowego.

W ramach spotkania w Warszawie producenci i przetwórcy wołowiny, a także naukowcy, eksperci oraz politycy dyskutowali o przyszłości europejskiego sektora wołowiny w nowej geopolitycznej i klimatycznej rzeczywistości. Dużo uwagi poświęcono roli produkcji zwierzęcej i wyzwaniom, z jakimi trzeba się będzie zmierzyć w kontekście Wspólnej Polityki Rolnej, która przez wiele rolniczych gremiów jest krytykowana ze względu na budżet w wysokości 300 mld euro (na lata 2028–2034). Ważnym tematem była również Europejska Strategia dla Produkcji Zwierzęcej.

Rolnik w „strefie zgniotu” 

– Rolnictwo znajduje się w trójkącie bermudzkim, którego jednym z wierzchołków są umowy handlowe, w tym z krajami Mercosur. Będziemy świadkami ogromnej presji na ceny i pogarszania konkurencyjności. Dlatego z niecierpliwością czekaliśmy na decyzję KE odnoście do propozycji ram finansowych WPR. Spodziewaliśmy się, że środki będą adekwatne do wyzwań. Niestety, rozczarowaliśmy się – mówił Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego (PZPBM) oraz przewodniczący Rady Sektora Wołowiny.

Podkreślał, że Polska i inne kraje członkowie intensywnie pracują, żeby zwiększyć budżet przeznaczony na rolnictwo. Wszyscy liczą, że ten cel uda się osiągnąć. – W innym przypadku nie będziemy mogli sprostać zrównoważonej transformacji i związanym z nią wymaganiom – ostrzegał Wierzbicki.

O niewystarczających środkach w WPR (na lata 2028–2034) oraz zbyt dużej dobrowolności w ich wydatkowaniu mówili Janusz Wojciechowski, były komisarz UE ds. rolnictwa, Krzysztof Ciecióra, poseł na Sejm RP, Liam MacHale z Irlandzkiego Związku Rolników, Luigi Pio Scordamaglia z włoskiej organizacji rolniczej Coldiretti, a także Bruno Menne z Copa Cogeca. Wszyscy podkreślali rolę rolnictwa w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego krajów Wspólnoty, tym bardziej w świecie, gdzie tuż obok, za granicami Polski, toczy się wojna. W jej kontekście inaczej niż kilka lat temu należy postrzegać i wyznaczać priorytety. 

– Na rolnictwo musi być asygnowana odpowiednia pula pieniędzy. To, co zaproponowała Komisja Europejska, nie wystarczy. Dlatego, jak będzie trzeba, to wrócimy na ulicę, żeby protestować – podkreślał przedstawiciel Copa Cogeca.

W dyskusji zabrał głos również Krzysztof Hetman, poseł do PE i wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. – Jeśli zgodnie z propozycją Ursuli von der Leyen (przewodniczącej KE – przyp. red.) 10% WPR przeznaczylibyśmy na tzw. II filar, to okaże się, że pieniędzy na WPR po 2027 r w Polsce będzie więcej niż obecnie. Gra toczy się o to, żeby KE potwierdziła to działanie i żeby było to obligatoryjne, a nie opcjonalne dla państw członkowskich – zwracał uwagę Hetman. – W Polsce mówimy tylko o tym, ile będzie pieniędzy, a nie o tym, jak będą wykorzystane. Rolnictwo nie jest monolitem; inne są potrzeby producentów wołowiny, inne producentów mleka, a jeszcze inne producentów zbóż. To państwa członkowskie mają możliwość zrobienia z pieniędzy właściwego użytku – komentował Jerzy Plewa, ekspert Team Europe.

– Jako rolnicy jesteśmy bombardowani ze wszystkich stron różnego rodzaju dokumentami, wymaganiami i rozporządzeniami. Musimy zmniejszyć biurokrację. Odkąd jesteśmy w UE, dokładaliśmy sobie kolejnych wytycznych. Pierwsze, co powinniśmy zrobić, to wyciągnąć wszystkie rozporządzenia ministerialne i je radykalnie ograniczyć w aspekcie środowiskowym – podkreślał z kolei Krzysztof Ciecióra.

Redukcja emisji – zagrożenie czy szansa?

– Tymczasem – mówił Wierzbicki – zmiany w polityce wymuszają redukcję emisji CO2 w łańcuchu dostaw. Jak dotąd dotyczą one dużych graczy, ale powoli pętla będzie się zaciskać również na mniejsze podmioty i rolnicy, w celu zapewnienia większej konkurencyjności, będą coraz bardziej przekonywani do redukcji emisji dwutlenku węgla. Zdaniem prezesa PZPBM to ogromne wyzwanie, ale z drugiej strony możemy je też rozpatrywać w kategoriach szansy i poprawy naszej konkurencyjności w sektorze przetwórczym na rynku UE, która konsumuje ok. 70% polskiej wołowiny. Musi tu jednak obowiązywać dobrowolność, a dodatkowo potrzebna jest „rozsądna polityka”.

– Musi obowiązywać jeden standard mierzenia, raportowania i weryfikacji emisji. Do tego rolnicy powinni być zachęcani przez premie, w tym oferowane przez przetwórców. Problem w tym, że pojawi się ścieżka dwóch prędkości, tj. jedni producenci będą dostawać większą zapłatę, a inni mniejszą – komentował Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka.

Zdaniem biorącego udział w Forum Waldemara Pawlaka na wymogi środowiskowe trzeba patrzeć w kategoriach korzyści i szans, a nie tylko obowiązków i konieczności. Senator RP nawiązał m.in. do produkcji energii w rolnictwie, która nie tylko obniża emisję, ale też poprawia bilans finansowy gospodarstw.

– Jeśli chodzi o administrację rzędową i regulacje, bardzo ważne jest znoszenie barier dla europejskich przedsiębiorców i rolników oraz budowanie szybkich mechanizmów reagowania w sytuacji nieuczciwej konkurencji – tak by odpowiadać na problem w ciągu dni, a nie miesięcy czy lat – mówił Pawlak. 

Ważne słowa padły też ze strony Konrada Wojnarowskiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Energii. Podkreślił rolę biogazowni rolniczych jako rozwiązania, które w wyjątkowo spójny sposób łączy cele redukcji emisji z bezpieczeństwem energetycznym, efektywnym zagospodarowaniem produktów ubocznych z rolnictwa oraz dywersyfikacją dochodu gospodarstw. Co istotne, biogazownie dostarczają stabilną i przewidywalną energię, wzmacniając w ten sposób odporność krajowego systemu elektroenergetycznego.

W forum udział wzięli m.in. przedstawiciele Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka na czele z prezydentem Leszkiem Hądzlikiem, fot. Marcin Jajor

Wizja, przewidywalność i strategia 

Uczestnicy spotkania w Warszawie poświęcili sporo uwagi również wspomnianej umowie z krajami Mercosur. W swoim wystąpieniu Maria-Georgiana Teodorescu, wybrana w Rumunii posłanka do PE, podkreślała, że rezolucja kierująca umowę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) nie zatrzymała jej tymczasowego wdrożenia. Ważne jest to, że – zgodnie z nowymi regulacjami – tzw. klauzule ochronne mogą być stosowane także w przypadku, gdy negatywne skutki importu obejmą wyłącznie jedno państwo członkowskie.

– Polska od początku była przeciwna umowie z krajami Mercosur, ale gdy okazało się, że jest coraz mniejsza szansa na zbudowanie mniejszości blokującej, zaczęliśmy pracować nad klauzulami ochronnymi, tak by zabezpieczyć przyszłość polskich rolników – mówił Stefan Krajewski, szef resortu rolnictwa. Zwracał uwagę, że umowa wiąże się z określonymi zadaniami dla organów państwa, które będą kontrolować produkty wchodzące na polski rynek, ale z drugiej strony – konieczne jest przekonywać polskich konsumentów, żeby sięgali głównie po rodzime płody rolne. – Polska żywność jest dobrze odbierana na świecie. Jest naszą chlubą, ale trzeba zrobić wszystko, by była jeszcze bardziej rozpoznawalna. Do tego potrzebna jest współpraca, a nie działanie na własną rękę – podkreślał Krajewski.

Według Daciana Cioloșa, byłego europejskiego komisarza ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich, handel wykorzystywany jest dziś jako broń w toczących się konfliktach i kraje UE powinny zbudować koncepcję „strategicznej autonomii”. – System rekompensat, w przypadku negatywnych skutków umów handlowych, nie stanowi długofalowego rozwiązania, bo z powodu zbyt dużej konkurencji część hodowców straci swoje zdolności produkcyjne. Będzie ona wynikała chociażby z większych zasobów naturalnych, którymi dysponują kraje Mercosur – podkreślał Cioloș. Dodał, że nie można odpowiadać na każdy kryzys czy falę protestów doraźnymi decyzjami, bez głównego kierunku rozwoju i perspektyw. Bez nich trudno będzie też przyciągnąć młodych ludzi do pracy na wsi, a co za tym idzie – inwestorów. Potrzebna jest zatem wizja, przewidywalność i strategia

Nowy ekoschemat i pieniądze dla młodych

– Nasz kraj jest piątym największym producentem wołowiny w UE, a Polska wołowina jest eksportowana do ponad 70 krajów świata. Niewiele brakuje, żeby nasz kraj stał się liderem w produkcji mięsa wołowego, które nie tylko będzie smaczne, ale i przyjazne dla środowiska – nawiązywał Krajewski. Uzupełniamy, że Polska utrzymuje dodatnie saldo w obrotach handlowych wołowiną na poziomie 2,3 mld euro (wg MRiRW). Zdaniem szefa resortu rolnictwa produkcję zwierzęcą powinniśmy traktować priorytetowo, stawiać na dobrostan, ale i niskoemisyjność. W tym kontekście wymieniał działania na rzecz jej rozwoju, w tym m.in. premię dla młodego rolnika, która wzrośnie do 300 tys. zł dla gospodarstw z produkcją zwierzęcą, podczas gdy dla pozostałych wyniesie do 200 tys. zł. – To działanie, które wpisuje się w politykę UE, gdzie – podobnie jak w Polsce – jest problem z sukcesją gospodarstw rolnych – uzasadniał Krajewski. Kierowany przez niego resort podjął też decyzję o zwiększeniu dopłaty do zakupu buhajów z 5 tys. zł. do kwoty 7 tys. zł. Ma to urealnić zachodzące zmiany rynkowe i wzmocni konkurencyjność gospodarstw utrzymujących bydło. Pewną nowością jest też propozycja wprowadzenia kolejnego ekoschematu, który – jak podaje resort rolnictwa – ma się opierać na udokumentowanej niskoemisyjności i wysokiej jakości produkcji. Jak zaznacza, MRiRW ma umożliwić rolnikom spełnianie wymagań w sposób uporządkowany, wiarygodny i weryfikowalny. To odpowiedź na rosnące wymagania rynku i rozszerzony system raportowania zrównoważonego rozwoju w UE.

– Cieszę się z zapowiedzi MRiRW. Celem ekoschematu nie będzie zmuszanie, ale zachęcenie hodowców do praktyk niskoemisyjnych. To sposób na wzmocnienie pozycji rolników w łańcuchu dostaw i wzmocnienie konkurencyjności polskiej wołowiny w UE i na rynkach krajów trzecich – komentował Wierzbicki.

Strategia dla wołowiny

W dyskusji podczas forum poruszono też kwestię Europejskiej Strategii dla Produkcji Zwierzęcej, która będzie realizowała wizję przyszłości rolnictwa i żywności KE w zakresie hodowli zwierząt. Ma zostać przyjęta w 2026 r. – Priorytety są jasne – to konkurencyjność, odporność oraz zrównoważony rozwój – mówił Christophe Hansen, komisarz UE ds. rolnictwa i żywności. W kierowanym do uczestników Forum przesłaniu zwracał uwagę, że hodowla zwierząt gospodarskich boryka się z różnymi trudnościami klimatycznymi, sanitarnymi, ekonomicznymi czy pokoleniowymi. Wpływają one na zdrowie i wydajność zwierząt oraz dochody gospodarstw. Dlatego ochrona zwierząt gospodarskich to wspólny obowiązek. Sektor hodowli zwierząt jest i musi pozostać istotnym filarem ekosystemu rolnictwa UE! 

– Hodowla zwierząt – zaznaczał Hansen – wymaga zaangażowania, umiejętności i długoterminowej wizji, ale żeby miał przyszłość – musi stać się atrakcyjny dla młodych ludzi. Hodowla zwierząt powinna być postrzegana jako sektor, w którym rolnicy mogą inwestować i godnie zarabiać na życie.

– Niestety, osoba, która dostarcza produkty rolne, jest często odbierana pejoratywnie. Dlatego głównym elementem strategii powinna być narracja przedstawiająca zawód rolnika w taki sposób, by konsument zrozumiał jego rolę – mówił prof. Marcin Gołębiewski z SGGW w Warszawie. 

Według Jerzego Wierzbickiego opracowywana strategia powinna definiować zrównoważoną produkcję zwierzęcą jako ekonomicznie opłacalną w długiej perspektywie, a nie za wszelką cenę prośrodowiskową. Z kolei koszty poniesione przez rolników dostosowujących się do nowych standardów powinny być pokrywane przez środki publiczne lub premie oferowane przez rynek. 

– Ważne jest też odwrócenie negatywnego wizerunku mięsa. Musimy dopuścić do głosu ekspertów, którzy mają odmienne poglądy w stosunku do wyznawców teorii o tym, że substytuty mięsa są zdrowsze od naturalnych produktów rolnych – podkreślał Wierzbicki. –Jednak sam fakt – uzupełniał – że KE zamierza opublikować strategię dla zrównoważonej produkcji zwierzęcej, to krok w dobrą stronę. W poprzednich latach słyszeliśmy bowiem, że: „produkcja zwierzęca zanieczyszcza środowisko, a mięso szkodzi”. – Ta zmiana myślenia stanowi bardzo pozytywny sygnał. Produkcja zwierzęca jest kluczowa dla zrównoważonej produkcji oraz bezpieczeństwa energetycznego, ze względu na zagospodarowanie odchodów zwierzęcych na obszarach wiejskich do produkcji energii – kwitował Wierzbicki.