Stado pod oceną i zakup wartościowych jałówek dobry start w hodowlę

Od prowadzenia oceny użytkowości mlecznej krów zaczyna się praca hodowlana w stadzie – przekonało się o tym młode małżeństwo z Wielkopolski, którego osiem mlecznic w grudniowej wycenie 2020 r. w rankingu stad według rodowodowego indeksu ekonomicznego (rIE) zajęło pierwszą pozycję.

tekst i zdjęcia: Ryszard Lesiakowski

Pierwsze miejsce w rankingu stad według rodowodowego indeksu było dla nas dużym zaskoczeniem. Ocenę użytkowości mlecznej prowadzimy od sierpnia ubiegłego roku – relacjonują Magdalena i Patryk Kaczmarkowie prowadzący wraz z rodzicami Violettą i Leszkiem Kaczmarkami 65-hektarowe gospodarstwo w Jaskółkach (powiat grodziski). Hodowcy utrzymują obecnie 50 krów o średniej rocznej wydajności mlecznej rzędu 9,7 tys. kg mleka. – Stado systematycznie powiększamy od czterech lat dzięki zakupom jałówek. We wrześniu 2020 r. zakupiliśmy 10 jałowic cielnych z renomowanej hodowli w Wielkopolsce i to one zapewniły nam pierwsze miejsce w rankingu. Od pozostałych sztuk w stadzie brakuje danych do obliczenia indeksów hodowlanych – wyjaśnia Patyk Kaczmarek.

Kurs na produkcję mleka

– Rodzice przekazali nam gospodarstwo w 2017 r., w tym czasie na użytkowanych 65 ha prowadzona była wielokierunkowa produkcja zwierzęca. Zadecydowaliśmy, że wyspecjalizujemy się w produkcji mleka. Zaczynaliśmy od 14 krów o średniej rocznej wydajności 5,5 tys. l mleka, które były utrzymywane w oborze uwięziowej – wspomina młode małżeństwo. Rozmówcy informują, że w 2017 r. wybudowali nową oborę uwięziową z przejazdowym stołem paszowym dla 38 krów. Aby ją zasiedlić, kupowali od okolicznych hodowców jałówki cielne, do 2019 r. nabyli łącznie 20 samic. – Utrzymanie w czystości krów w nowo wybudowanej oborze uwięziowej było bardzo dużym wyzwaniem. Mimo że nieczystości usuwaliśmy pięć, sześć razy dziennie, to zwierzęta nie były czyste, co bardzo nas stresowało – wspomina pani Magdalena Kaczmarek.
– Jeszcze przed budową wiele osób odwodziło nas od systemu uwięziowego, ale niektórzy wskazywali na zalety obór uwięziowych. Przekonaliśmy się, że dla stada liczącego ok. 40 krów nie jest to dobre rozwiązanie i w 2020 r. przebudowaliśmy naszą oborę na wolnostanowiskową – opowiada Patryk Kaczmarek. Jak wspomina, inspiracją zmian był jeden z artykułów w miesięczniku „Hodowla i Chów Bydła”.

Modernizacja polegała na przebudowie wnętrza dotychczasowej obory uwięziowej. Teraz na całej jej powierzchni krowy przebywają na głębokiej ściółce. Przebudowa polegała także na dostawieniu do obu podłużnych ścian dotychczasowej obory uwięziowej dwóch wiat jednospadowych. Pod jedną mieści się zadaszony stół paszowy, a pod drugą znajduje się 16 miejsc do dojenia krów. Stanowiska udojowe stanowi zatrzaskowa drabina paszowa z zamontowaną dojarką rurociągową wyposażoną w osiem aparatów udojowych.
– Namiastka hali udojowej jest tymczasowym rozwiązaniem w naszym gospodarstwie. Modernizacja jest kompromisem i nie dorówna pod względem funkcjonalności nowemu i dobrze zaprojektowanemu budynkowi. Nie ma sensu dużo inwestować w budynek, który i tak nie spełni oczekiwań. Zależało mi na szybkiej poprawie dobrostanu zwierząt, po przeprowadzonych zmianach jest też możliwość zwiększania liczebności stada do ok. 80 krów – mówi rozmówca.

Widok obory bezuwięziowej mogącej pomieścić 66 krów dojnych. Mlecznice dojone są w przybudówce, po uprzednim unieruchomieniu w zatrzaskowej drabinie paszowej z zamontowaną dojarką przewodową

Stado pod oceną – wiele pożytecznych informacji

– Krowy utrzymywane bez uwięzi są spokojniejsze, czyste i zwiększyła się wydajność mleczna oraz poprawił się komfort pracy w oborze bezuwięziowej – pani Magdalena wymienia korzyści z przeprowadzonych zmian, i wyjaśnia: – Tuż po przejęciu gospodarstwa krowy produkowały średnio dziennie ok. 19 kg mleka, naszym marzeniem było uzyskanie przeciętnej dziennej rzędu 25 kg od sztuki, a dzisiaj jest to ok. 32 kg.
– Cały czas się uczymy, podpatrujemy hodowców z dużo większym doświadczeniem. Współpracujemy ze specjalistami od żywienia bydła, stadem opiekuje się renomowany lekarz weterynarii. Dzięki tym kontaktom nasze decyzje są trafne i przynoszą wymierne korzyści – relacjonuje małżeństwo z Jaskółek. Hodowcy nadmieniają, że coraz bardziej doceniają znaczenie jakości genetycznej krów, przekładającej się na walory użytkowe. – Praktycznie 70% obecnego stada pochodzi z zakupu. Początkowo jałówki kupowaliśmy od hodowców utrzymujących wysokoprodukcyjne krowy, a ostatnio nabyliśmy jałowice we wspomnianej renomowanej hodowli w Wielkopolsce. Spośród 14 krów z własnej hodowli tylko jedna spełnia nasze oczekiwania, po piątym wycieleniu produkowała dziennie ok. 60 l mleka. Niewiele o niej wiadomo, ponieważ obora jest pod oceną dopiero od sierpnia ubiegłego roku – opowiada hodowca. Nadmienia, że do prowadzenia oceny użytkowości mlecznej krów namawiali go znajomi hodowcy oraz lekarz weterynarii, który teraz podczas obecności w gospodarstwie przegląda comiesięczne raporty wynikowe. – Sami też z niecierpliwością czekamy na wyniki próbnych udojów. Szczególnie cenna jest dla nas informacja o zawartości komórek somatycznych w mleku. Krowom z podwyższoną somatyką szczególnie się przyglądamy, ponieważ dzięki szybkiej reakcji można zapobiec klinicznej postaci zapalenia wymienia. Generalnie w stadzie zdrowotność wymion u krów jest bardzo dobra, mleko zbiorcze zawiera w mililitrze ok. 156 tys. komórek somatycznych – relacjonują Kaczmarkowie. Nadmieniają, że dzięki raportom wynikowym mogą monitorować poprawność żywienia krów oraz selekcjonować je pod względem wydajności mleka i jego składu.

W przebudowanym wnętrzu krowy utrzymywane są na głębokiej ściółce

Pomoc w zarządzaniu stadem

W opinii rozmówców wyniki oceny użytkowości mlecznej ułatwiają zarządzanie coraz liczniejszym stadem. – Ciekawa jest także usługa badania cielności na podstawie próbki mleka pobranej podczas próbnego doju. Zootechnikowi należy podać jedynie numery krów, u których test PAG ma być wykonany. W naszym stadzie zamierzamy metodę tę wykorzystać do sprawdzenia cielności krów z wcześniej potwierdzoną przez lekarza weterynarii ciążą na podstawie badania USG. Dzięki temu wiemy, czy doszło do obumarcia zarodka. Im wcześniej wiemy, że krowa nie jest cielna, tym krócej trwa okres bezproduktywnego żywienia – opowiada pani Magdalena. Nadmienia, że zainteresowała się również oferowaną przez Polską Federację aplikacją Stado OnLine i obecnie zapoznaje się z jej funkcjami. – To duża wygoda, gdy pod ręką są wszystkie informacje o całym stadzie i poszczególnych krowach – podkreśla rozmówczyni.

Cenne krowy pod szczególną uwagą

– Gdybyśmy nie prowadzili oceny użytkowości mlecznej, to informacja, że udało się nam kupić jałówki szczególnie cenne pod względem wartości hodowlanej, prawdopodobnie nigdy by do nas nie dotarła. Najwyższy w zestawieniu rodowodowy indeks ekonomiczny obliczony dla ośmiu naszych krów dopinguje nas do pozyskania od nich jak najwięcej żeńskiego potomstwa po dobrych buhajach. W zakresie kojarzeń współpracujemy ze specjalistą z firmy hodowlanej oraz praktykujemy krycie jałówek i dobrych krów nasieniem seksowanym – opowiadają Kaczmarkowie.

Godne uznania jest tempo pozytywnych zmian, jakie wprowadzili w swoim stadzie. Informują, że ostatnią inwestycją jest zakup dwóch stacji paszowych, aby bardziej racjonalnie gospodarować paszą treściwą i chronić krowy przed zaburzeniami metabolicznymi. Osiąganie zysków z produkcji mleka wymaga coraz bardziej wyrafinowanego zarządzania i jest efektem wielu trafnych decyzji. 

Zakup jałowic cielnych z dobrych hodowli i zapewnienie zwierzętom dobrostanu zaowocowały szybkim wzrostem wydajności mlecznej stada – informują Magdalena i Patryk Kaczmarkowie. Na zdjęciu stół paszowy dobudowany do istniejącego obiektu